Biuletyn

Aktualne informacje finansowe, gospodarcze oraz prawne wprost na Twój e-mail. Sam decydujesz o jego formie i zawartości. Zapisz się na subskrypcję bezpłatnego biuletynu

Wiadomości wg miesiąca

Echo tygodnia

Jak co tydzień przedstawiamy znaczące wydarzenia mijającego tygodnia, które miały wpływ na działalność w sektorze małych i średnich przedsiębiorstw. Oto skrót najważniejszych z nich.

więcej >>

Wiadomości - Czytaj codzienny przegląd prasy

Własny Biznes FRANCHISING

06:00 06.08.2009

Interes, który boli

Tatuaże przez lata były kojarzone z więźniami lub marynarzami. W końcu moda uczyniła z nich akceptowaną ozdobę. W ślad za modą pojawiły się specjalistyczne studia wykonujące bezpieczne dla zdrowia malowidła. Da się na nich zarobić.

Jolanta Knych przygodę z tatuażem zaczęła ponad 20 lat temu. Pod koniec lat 80. XX wieku zetknęła się z malowidłami ozdabiającymi skórę podczas wizyty w Niemczech. Spodobała się jej praca, którą wykonywali tatuatorzy. Zupełnie przypadkowo, gdy szukała zatrudnienia, a była plastykiem, trafiła do pierwszego łódzkiego studia tatuażu.

– Zaczęłam tatuować – najpierw jako zatrudniona w czyimś studiu, a po trzech latach przeniosłam się do własnego punktu – opowiada Jolanta Knych. – Studio otworzyłam na łódzkim osiedlu wysokościowców, popularnie zwanym Manhattanem i tę właśnie nazwę przyjął mój salon.

Początki studia w latach 90. ubiegłego wieku to przede wszystkim wizyty panów, którzy tatuowali sobie głównie kolorowe motywy roślinne, zwierzęce. Był to także okres pewnego stygmatyzowania tatuaży, wciąż bowiem wielu osobom kojarzyły się przede wszystkim z kulturą więzienną.

Jednak wraz z upływającym czasem i napływem zachodnich trendów mody tatuaż stawał się coraz bardziej powszechny, a do grona wykonujących je na ciele osób coraz odważniej dołączały kobiety.

– Obecnie proporcje już się niemal wyrównały, a panie stanowią równie liczną i znacznie odważniejszą grupę klientów – zauważa Jolanta Knych. – Robią tatuaże nie tylko na ramionach, czy łopatkach, lecz także na plecach, piersiach, pośladkach. Często tatuują sobie duże powierzchnie ciała.

Z czasem tatuaż kolorowy został wyparty przez wzory w jednym bądź dwóch kolorach. Obecnie zamiast motywów roślinnych, zwierzęcych dominują tzw. tribale, czyli motywy zaczerpnięte lub zaczerpnięte z wzorów kultur m.in. Majów, Azteków, Celtów.

Tatuator prawie jak lekarz

Wraz z upływem lat i zmianą mód na wzory zmieniają się też same studia, ich wyposażenie, a także panujące w nich warunki sanitarno-higieniczne. Wielu tatuatorów przyznaje, że w początkowym okresie działalności traktowali to zajęcie jako hobby, a wzory wykłuwali głównie znajomym. Jednak wzrastająca świadomość możliwości zakażenia się wirusem HIV, żółtaczką oraz innymi chorobami zakaźnymi doprowadziła do radykalnych zmian. Obecnie studia tatuażu działają na zasadach gabinetów zabiegowych, a ich działalność jest kontrolo-wana przez służby sanitarne.

– Aby założyć salon, trzeba spełnić szereg restrykcyjnych przepisów – opowiada właścicielka studia Manhattan. – Chodzi przede wszystkim o wykończenie wnętrza oraz jego wyposażenie. Należy więc pamiętać o tym, że pomieszczenia studia muszą być od siebie oddzielone: poczekalnia, zaplecze, gabinet, toalety, szatnie. Konieczne jest wyłożenie podłóg kafelkami, meble muszą być wykonane z materiałów dających się odkazić. W gabinecie musi być m.in. umywalka. Równie ważną rzeczą jest wentylacja pomieszczeń.

Przygotowanie studia do pracy może pochłonąć kilka, a nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych. Do tego dochodzi inwestycja w specjalistyczne wyposażenie. Obok tego przeznaczonego do wykonywania tatuaży studio musi mieć m.in. lodówkę do przechowywania tuszy i maszynę do dezynfekcji narzędzi. Niezbędna jest także lampa ultrafioletowa do zabijania zarazków. Najważniejszy jest jednak sprzęt do tatuowania.

Podstawa to maszynka, którą można kupić w specjalistycznych sklepach internetowych lub sprowadzić np. z USA (koszt od 150 zł do nawet kilku tysięcy złotych). Do tego zasilacz zapewniający jej prąd oraz mnóstwo akcesoriów: igły, tuby, dzioby, podzespoły do maszynki, środki do dezynfekcji skóry, kremy do gojenia się ran, rękawiczki jednorazowe, fartuchy, krzesła. Początkowe wyposażenie salonu może kosztować od 20 do 50 tys. zł.

Sprzęt można kupić, trudniej o umiejętności, które trzeba zdobyć. Z tym może być kłopot, bo w Polsce nie ma szkół uczących wykonywania tatuażu. Zajmują się tym głównie pasjonaci, którzy zafascynowani malowidłami na skórze wykonywali je najpierw na sobie, później znajomych, aż dochodzili do takiej wprawy, że byli w stanie tatuować obcych ludzi. Nowe pokolenia mogły u nich terminować, jak np. początkujący szewc u starego mistrza. Jeśli uczeń był dobry i chciał odejść, bardziej doświadczony i dysponujący znanym nazwiskiem kolega mógł wystawić mu certyfikat.

Tatuatorem może zostać każdy, pod warunkiem że ma zdolności plastyczne. Te są niezbędne nie tylko do umiejętnego odwzorowywania motywów na ciele, lecz także do kreowania nowych wzorów lub motywów, które można zaproponować klientom. Obok umiejętności manualnych trzeba też mieć sporą wiedzę na temat ludzkiego ciała, tak by podczas nakłuwania nie zrobić nikomu krzywdy. Obostrzenia spowodowały także, że służby sanitarne wymagają od tatuatorów przechodzenia stałych badań kontrolnych, a także wymagają certyfikatów ukończenia kursów np. z zakresu dermatologii.

Nie ważne gdzie, ważne jak

Jolanta Knych twierdzi, że lokalizacja studia nie ma większego znaczenia dla powodzenia przedsięwzięcia. Choć jej salon jest w centrum, równie dobrze mógłby być na obrzeżach miasta. – W tej branży ceni się przede wszystkim osobę wykonującą tatuaże – wyjaśnia tatuatorka. – O renomie studia świadczy osoba w nim pracująca. Ważne jest zadowolenie klienta i jego opinia, którą przekaże dalej, a na to składa się m.in. dokładność wykonanego wzoru, a także jakość obsługi, dbałość o atmosferę i przede wszystkim o higienę. Nieważne jest więc, czy studio działa w centrum miasta czy gdzieś indziej. Liczy się zapewnienie komfortu i dbałość o szczegóły.

Dzięki detalom, jakości obsługi i wykonania tatuażu, studio może się nie obawiać konkurencji. Jeśli tatuator jest rzetelny i dobrze wykonuje swoją pracę, zawsze będzie mógł liczyć na oddanych klientów. Ci nie tylko wrócą zrobić sobie kolejny tatuaż, ale polecą studio swoim znajomym. Taką właśnie formę reklamy najbardziej ceni sobie właścicielka łódzkiego studia. Według niej to klienci stanowią najlepszą reklamę.

– Noszą przecież moje wzory i jeśli są zadowoleni, to mogę liczyć, że wystawią mi dobrą opinię – mówi Knych. – Nie warto więc inwestować w ulotki czy reklamę, jedynie w umiejętności. Konieczne jest jednak posiadanie własnej strony internetowej z informacjami o studiu, kontaktem oraz przykładowymi pracami, jakie się wykonało. Jolanta Knych dodaje jednak, że nowe studia powinny pomyśleć o reklamie, aby zaznaczyć swoją działalność na rynku i przyciągnąć pierwszych klientów. Jeśli ci będą zadowoleni, to interes już sam zacznie się kręcić.

Uczeń na wagę złota

O jakości usług warto pamiętać, zatrudniając ewentualnych pracowników. Każdy tatuator ma bowiem swój własny, niepowtarzalny styl wykonywania prac. Jeśli właściciel studia robił kiedyś tatuaże sam i wyrobił sobie markę, nowy pracownik i jego osiągnięcia nie zawsze muszą przypaść klientom do gustu. Wtedy studio może stracić część zamówień.

– Dlatego ja od wielu lat tatuuję samodzielnie – mówi Jolanta Knych. – Trochę obawiam się nowej osoby, bo nie wiem, co sobą reprezentuje i jak odbiorą ją moi klienci. Jednak powoli oswajam się z myślą, że przy dużej liczbie zamówień, nie dam rady zrealizować wszystkich. Myślę, że wówczas przyuczę do zawodu jakąś obiecującą, młodą osobę.

Z drugiej jednak strony, kilku tatuatorów w studio i różnorodność stylów, jakie reprezentują, może stać się zaletą. Klienci mają bowiem spory wybór i mogą swobodnie decydować o tym, kto zrobi im tatuaż. Mogą za każdym razem robić je u kogoś innego, a tym samym blisko związać się ze studiem i jego pracownikami. Tak dzieje się zazwyczaj w większych studiach działających na rynku od wielu lat i w dużych miastach.

Ogranicza nas tylko fantazja

Właścicielka studia Manhattan przyznaje, że jeszcze kilka lat temu w okresie jesienno-zimowym trudniej było o zlecenia. Jednak obecnie przez cały rok jej kalendarz wypełniają nazwiska osób, które chcą przyozdobić swoje ciało.

– Aby się do mnie dostać, trzeba swoje odczekać w kolejce – mówi. – Minimum trzy tygodnie. Cierpliwość jednak się opłaca. W studiu Manhattan cena tatuażu nie jest wypadkową wielkości czy ilości zużytej farby. Jest efektem stopnia skomplikowania wzoru.

– Można mieć duży tatuaż, a jego wykonanie będzie tańsze od małego wzoru, który ma wiele elementów i wymaga wielkiej precyzji w tworzeniu – opowiada tatuatorka. – Dlatego w moim studiu tańsze są motywy roślinne, zwierzęce, słowa, a droższe są tribale.

Klient może jednak liczyć na stawkę wyjściową. W łódzkim studiu wynosi ona 150 zł. Górna granica zależy od fantazji klienta, grubości portfela. Jolanta Knych kiedyś zakończyła negocjacje na 5 tys. zł. Jednak średnio tatuaż kosztuje od 300 do 500 zł. Warto także dodać, że w studiu zarabia się dodatkowo na odnawianiu tatuaży wykonanych przed laty, bo farba z czasem blaknie i trzeba ją poprawić. Dodatkowy zarobek stanowi też poprawianie wzorów, które wykonali mniej wprawni tatuatorzy.

Właściciele studiów nie dążą jednak do zysku za wszelką cenę. Niektórzy ustalają granice, których nie przekraczają. Większość z nich nie wykonuje tatuaży osobom pod wpływem alkoholu i narkotyków. Wielu odmawia wykonywania kontrowersyjnych wzorów oraz kłucia w miejscach intymnych (wyjątkiem są piersi i pośladki).

Michał Bogurat (miesięcznik Własny Biznes FRANCHISING)

Zakładamy studio tatuażu

Koszty inwestycji
• zakup krzesła dla tatuowanych: 900 zł
• zakup maszynki do tatuowania: ok. 1 tys. zł
• zakup zestawu 40 farb: 1,5 tys. zł
• ultradźwiękowa myjka do akcesoriów: 2 tys. zł
• igły (100 sztuk): 250 zł
• środek czyszczący do narzędzi i akcesoriów: 300 zł
• fartuch: 50 zł
• akcesoria (m.in. końcówki igieł, tuby, rękawiczki, maści): 400 zł
• przygotowanie wnętrza (wyłożenie płytkami): 1,5 tys. zł
Razem: 7,9 tys. zł

Koszty miesięczne
• wynajęcie pomieszczeń: 1 tys. zł
• telefon, prąd: 300 zł
• wymiana zużytych części, farb, igieł, rękawic: 500 zł
• wynajęcie sprzątaczki: 300 zł
Razem: 1,2 tys. zł

Spodziewane przychody
• wykonanie 5 tatuaży za 150 zł: 750 zł
• wykonanie 5 tatuaży za 400 zł: 2 tys. zł
• wykonanie 2 tatuaży za 500 zł: 1 tys. zł
• wykonanie 1 tatuażu za 1,5 tys. zł: 1,5 tys. zł
Razem: 5,5 tys. zł

Spodziewane dochody
5,25 tys. zł minus 1,2 tys. zł

Dochód przed opodatkowaniem
4,050 tys. zł

Przedstawione zestawienie jest jedynie przykładowe – sugerujemy wykonanie własnego biznesplanu do konkretnych warunków biznesowych.

Wiadomość archiwalna