Właściciel firmy dekoratorskiej musi mieć zmysł artystyczny i trochę sprytu. Nie może mieć natomiast lęku wysokości.
Jeszcze kilka lat temu dekoracje sal na przyjęcia robiło się we własnym zakresie. Na dzień, dwa przed imprezą skrzykiwało się kilka osób z rodziny i wspólnie dmuchało jak największą liczbę kolorowych balonów, rozwieszając je później gdzie popadnie. Nadal w ten sposób robi się dekoracje – na przykład sal weselnych – w małych miasteczkach i na wsiach. Natomiast w aglomeracjach coraz częściej tę kwestię powierza się wyspecjalizowanym firmom dekoratorskim.
Zaczęło się niewinnie Katarzyna Witoń pierwszy raz udekorowała salę weselną swojej przyjaciółce. – Okazało się, że dekoracja bardzo spodobała się parze, która miała ślub zaplanowany za kilka tygodni. Poprosili, abym im również przyozdobiła salę – mówi Katarzyna Witoń, właścicielka firmy dekoratorskiej Ars Balonica. – Gdy zleceń przybywało, założyliśmy z mężem firmę zajmującą się dekoracją sal na przyjęcia. Mieliśmy to robić tylko przez okres studiów. Po kilku latach rozwinęliśmy firmę, jest obecnie jedną z najważniejszych w branży, dlatego postanowiliśmy kontynuować dotychczasową działalność – dodaje Witoń.
10 lat temu wystarczyło kupić kilkaset balonów, kompresor, pompkę i drabinę, aby otworzyć firmę dekoratoską. Koszt wynosił 2-3 tys. zł. Obecnie trzeba mieć około 50-70 tys. zł. – Klienci mieszkający w dużych miastach oczekują subtelnych, ale zarazem bardzo eleganckich dekoracji. Należy więc w ofercie mieć m.in. pokrowce na krzesła, świeczniki, wazony, tkaniny. Same balony już nie wystarczą – mówi Katarzyna Witoń.
Biznes dla pasjonatów Firma dekoratorska to nie jest biznes dla każdego. Właściciel musi mieć zmysł artystyczny, wyobraźnię i umiejętność słuchania klientów. Dobrze jeśli nie ma lęku wysokości i nie boi się pracować na drabinie. W przeciwnym razie będzie zmuszony zatrudnić pracownika, który będzie wykonywał prace na wysokościach. Jeśli
firma ma być głównym źródłem dochodu właściciela, powinna realizować podczas sezonu przynajmniej kilka zleceń tygodniowo. – Możemy przyjąć kilka zleceń na jeden termin, bo dekoracje na przyjęcie w sobotę można zrobić już w środę. Kiedyś, gdy panowały balony, było to niemożliwe, bo po dwóch dniach schodziło z nich powietrze i wyglądały mało efektownie, więc dekoracje można było robić najwcześniej w piątek – stwierdza Witoń.
Targi ślubne to podstawa Firma dekoratorska, która dopiero zaczęła działać na rynku, musi się reklamować. Niezbędna jest reklama w internecie, wpis w książce telefonicznej, w czołowej gazecie ślubnej. Według Witoń bardzo istotne jest też wystawianie się na targach ślubnych.
– Stoisko na targach to próbka zdolności dekoratora. W ubiegłym roku zdarzyła mi się przedziwna rzecz, zrobiłam dekorację prostą, ale zarazem bardzo elegancką. Przychodziło mnóstwo ludzi, podziwiali dekorację, robili sobie przy niej zdjęcia, ale nie podejmowali rozmowy biznesowej. Część tych klientów trafiła do nas później z innych źródeł, okazało się, że byli na targach, widzieli stoisko, ale uznali, że nie stać ich na taką dekorację. Było to błędne wrażenie. Bo ładną dekorację można zrobić już za 1,5 tys. zł – opowiada Witoń.
Witoń twierdzi, że zamówienia spływają do jej firmy przez cały rok – od kwietnia do października przeważają dekoracje ślubno-weselne – wówczas ma najwięcej pracy. W pozostałych miesiącach jest jej znacznie mniej, jedno, dwa zlecenia tygodniowo. Witoń wykonuje wówczas dekoracje andrzejkowe, mikołajkowe, świąteczne, karnawałowe, walentynkowe. Twierdzi, że poza sezonem ślubnym,
firma zarabia tylko na opłacenie kosztów stałych utrzymania.
Dekoracja coraz ważniejsza Jeszcze trzy lata temu dekorację sali weselnej młodzi załatwiali jako jedną z ostatnich rzeczy, na kilka tygodni przed weselem. Ostatnio jednak to się zmieniło.
– Klienci przychodzą ze sporym wyprzedzeniem, rok, pół roku przed planowanym przyjęciem. Oczywiście to nie oznacza, że jak ktoś przyjdzie na miesiąc przed, to go nie obsłużę. Zrobię to, jeśli nie będę miała kompletu zamówień na interesujący go termin – mówi Katarzyna Witoń.
Bizneswoman przyjmuje nawet kilkanaście zleceń na każdą sobotę. Ars Balonica ma bardzo bogaty asortyment, kilkaset dwojakiego rozmiaru pokrowców, wazonów, świeczników, może więc obsłużyć nawet wiele imprez jednocześnie. Młodzi na dekorację przeznaczają najczęściej od 1,5 do 3 tys. zł. Zamawiają przede wszystkim dekorację sali, wielu klientów zainteresowanych jest także ozdobieniem kościołów. Według Witoń najważniejszym elementem dekoracji jest wiązanka ślubna dla panny młodej oraz miejsce młodej pary na sali weselnej.
Wystarczy kilku pracowników W firmie dekoratorskiej nie potrzeba wielu pracowników. Dla Ars Balonica pracują właściciele i dodatkowo dwóch pracowników – trzeba im zapłacić minimum 1,5 tys. zł. Kolejnym kosztem stałym utrzymania firmy jest czynsz za wynajęcie magazynu, w którym przechowywany jest asortyment. Trzeba też utrzymać samochód.
– Na początku wystarczał nam samochód osobowy, później dokupiliśmy do niego przyczepkę. Teraz mamy Renault Mastera i Mercedesa Vito i to za mało – mówi Katarzyna Witoń. – Jak robiło się dekoracje z balonów, to wystarczył maluch. Balony kładło się do bagażnika, a kompresor na kolana. Teraz klienci zamawiają dekoracje z wysokimi stojakami i dużymi bukietami, masywne świeczniki, więc potrzeba dużego samochodu, aby przewieźć
towar – dodaje Witoń.
Firma tego typu nieustannie musi uzupełniać asortyment – kupować nowe świece, kwiaty. Co pół roku trzeba też wymienić część tkanin, tych najczęściej używanych.
Założenie firmy dekoratorskiej to dobry pomysł na biznes, szczególnie dla osób, które planują działać poza obszarem dużych miast. – Klienci z aglomeracji są bardzo wymagający, a firm konkurencyjnych sporo. Nowej będzie trudno się przebić – stwierdza Katarzyna Witoń.
Anna Smolińska (miesięcznik Własny Biznes FRANCHISING)
Otwieramy firmę dekoratorską Koszty inwestycji • zakup tkanin, pokrowców, wazonów i świeczników: 33 tys. zł
• zakup sprężarki, kompresorów, 2 drabin: 6 tys. zł
• zakup pozostałych elementów dekoracyjnych: 10 tys. zł
• zakup używanego samochodu dostawczego: 18 tys. zł
Razem: 67 tys. zł
Koszty miesięczne • pensje dla pracowników: 4,5 tys. zł
• paliwo do samochodu: 1,3 tys. zł
• wynajęcie magazynu: 3 tys. zł
• reklama, księgowa, opłaty stałe: 2,5 tys. zł
• media: 300 zł
•
leasing na samochód: 1,8 tys. zł
• dotowarowanie: świece, kwiaty, balony: 7,5 tys. zł
Razem: 2,1 tys. zł
Spodziewane przychody • 5 dekoracji tygodniowo po 2 tys. zł = 10 tys. zł
• 10 tys. zł x 4 = 40 tys. zł miesięcznie
Spodziewane dochody 40 tys. zł – 21,1 tys. zł = 18,9 tys. zł
Dochód przed opodatkowaniem 18,9 tys. zł
Przedstawione zestawienie jest jedynie przykładowe – sugerujemy wykonanie własnego biznesplanu dla konkretnych warunków biznesowych.