Znajdź firmę

-
Nazwa
Miejscowość  
 
  » zaawansowane
  • Szukaj:
szukaj

Najpopularniejsze

-

firma wiarygodna finansowo
Licencja na zaufanie - Certyfikat Firmy Wiarygodnej Finansowo
Jeżeli celujesz w zaufanie kontrahentów, pokaż się z wiarygodnej strony. Zdobądź Certyfikat i dołącz do grona solidnych przedsiębiorców z zasadami.

reklama 

Polecamy

-
Załóż sklep internetowy i zarabiaj Wypełnij e-wniosek EDG-1 Wypełnij e-wniosek VAT-R Gazeta Podatkowa

Masz firmę?
Masz kredyt do 3 mln zł, bez zaświadczeń.
Sprawdź!

reklama

Wiadomości - Czytaj codzienny przegląd prasy

800KM? Czemu nie!

18:42 28.09.2009

Firma Edo Competition dwa miesiące temu zaprezentowała koncept o nazwie Enzo XX. Inżynierowie postanowili jednak popracować jeszcze przy modelu i wycisnąć przy okazji więcej mocy.

Oto Enzo XX Evolution. Filozofia jaką kierowali się inżynierowie przy tworzeniu tego modelu to przede wszystkim zmniejszenie wagi przy jednoczesnym zwiększeniu osiągów. Aby operacja się powiodła przewiercono silnik V12 z pojemności sześciu litrów, aż do 6,3 litra. Te zmiany spowodowały, że cały osprzęt silnika został zmieniony.

Inżynierowie popracowali nad skrzynią biegów, czego efektem są przełożenia realizowane w czasie 60 milisekund, czyli 20 ms szybciej niż przypadku skrzyni biegów w bolidzie F1. W porównaniu z seryjnym Enzo, firma Edo Competition odchudziła samochód o 100 kilogramów. Za to przyrost mocy jaki uzyskano jest bardzo imponujący.



Moc maksymalna to 840 koni mechanicznych, natomiast 780Nm maksymalnego momentu obrotowego sprawiają, że lekki supersamochód potrafi wystrzelić niczym z procy. Potwierdzają to osiągi. 3,2 sekundy do setki i 19 sekund do 300km/h to nie przelewki. Prędkość maksymalna Enzo w kolorze wściekłej osy to 390km/h.

W ramach zestawu przygotowanego przez Edo Competition wchodzi jeszcze tylny spojler, nowe lampy tylne oraz nakładki na progi i zderzaki, które mają poprawić i tak doskonałą aerodynamikę samochodu. Cena przeróbek nie została opublikowana.

Źródło: mojeauto.pl
Komentarze:

Brak komentarzy...

Napisz swój komentarz


Za treść komentarzy odpowiadają ich autorzy