
Zakaz handlu w niedziele i święta obowiązuje m. in. w Niemczach i Austrii. Od tej zasady stosowane są jednak wyjątki, pozwalające na sprzedaż określonych grup towarów, w określonych miejscach lub w określony sposób. W Polsce już od wielu lat trwa dyskusja na temat tego zakazu. Ludzie nie są przyzwyczajeni do sklepów zamkniętych w niedziele. Czy więc przepis zakazujący handlu w niedziele jest potrzebny?
Obecnie sklepy muszą być zamknięte w czasie 12 najważniejszych świat w roku. Chodzi m. in. o Nowy Rok, Wielkanoc, Święto Niepodległości, czy też o Boże Ciało. Uchwalony przez Sejm zakaz dotyczy tylko "placówek handlowych", czyli sklepów, które zatrudniają pracowników na podstawie umowy o pracę. Oznacza to, że w te dni
handlować mogą jednoosobowe firmy, za ladą których stanie sam właściciel. Handel mogą również prowadzić stacje benzynowe i apteki.
NSZZ Solidarności chce jednak, aby zakaz handlu wprowadzić również w niedzielę po godz. 12. Pracuje już nawet nad projektem takiej ustawy, który ma zakazywać handlu, a nie tylko pracy w handlu. W efekcie, w niedziele pracować nie będą mogli nie tylko pracownicy, lecz także pracodawcy, czy też osoby zatrudnione przez nich na umowę zlecenie. Solidarność liczy, że ich propozycje poprą nie tylko kluby parlamentarne ale również i sami pracodawcy.
Ile osób, tyle opinii na temat. Są zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy.
Za wprowadzeniem nowych przepisów są przede wszystkim osoby, którzy wyznają poglądy prorodzinne i prochrześcijańskie. Wskazują na potrzebę poświecenia tego dnia rodzinie. Pracownicy chcą dnia wolnego od pracy, jednocześnie boją się utraty zatrudnienia. Również część pracodawców przychyla się do tej zmiany twierdząc, że obrót w małych sklepach po południu jest i tak znikomy.
Większość handlarzy jest jednak przeciwna wprowadzeniu tego zakazu. Może to bowiem spowodować spadek popytu, a to w konsekwencji obniży dynamikę PKB. Istnieje również niebezpieczeństwo wzrostu bezrobocia. Pracodawcy mogą bowiem być
zmuszeni do zwolnienia pracowników, gdy zmniejszą się ich dochody. Właściciele szczególnie małych sklepów wskazują, że zakaz handlu w niedziele zmniejszy ich obroty, a nie obniży ich kosztów. W końcu i tak muszą płacić czynsz, czy też rachunki za energie, którą pobierają chłodnie i lodówki.
Poza tym wielu z nich nie będzie opłacało się otwierać sklepów tylko na parę godzin. Dotyczy to również sieci supermarketów. Co jednak ze stacjami paliw? Czy zakaz handlu w niedziele również i je obejmie? Zdaniem Państwowej Inspekcji Pracy są to placówki usługowe i ze względu na użyteczność społeczną powinny być otwarte w święta oraz w niedziele. W te
dni pracować mogą też osoby zatrudnione w aptekach, restauracjach czy hotelach.
Należy dodać, że kraje takie jak Francja i Niemcy powoli odchodzą od tego zakazu. W Polsce natomiast, mimo licznych sprzeciwów, wciąż trwają prace nad ustawą nakazującą zamykanie sklepów w niedziele. Warto się jednak zastanowić, dlaczego polscy związkowcy nie uczą się na błędach innych państw, który taki zakaz wprowadziły, a teraz się z tego wycofują.
Pracownicy i pracodawcy przyzwyczaili się do tego, że większość placówek handlowych jest zamknięta w święta. Zupełnie inną sprawa jest jednak
rozszerzenie zakazu również na wszystkie niedziele. Obecnie właściciel sklepu, który nie przestrzega przepisów i każe pracować podwładnemu w święta naraża się na grzywnę w wysokości nawet 30 tys. zł.
BS