Amerykanie i Niemcy policzyli straty spowodowane wyłączeniem z pracy ludzi chorych na grypę. W Polsce nadal brakuje takich szacunków.
Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) szacuje, że co roku na świecie choruje na grypę od 330 milionów do 990 milionów ludzi i umiera w jej następstwie od pół miliona do miliona osób. Zagrożenie wirusem przy tym rośnie. Liczba zgłoszonych przypadków grypy w Polsce rocznie kształtuje się od pół miliona do nawet kilku milionów.
- Mimo stosunkowo łagodnego przebiegu, duże żniwo zebrała grypa Hong Kong - mówi prof. Andrzej Zieliński, krajowy konsultant w dziedzinie epidemiologii. - Dane epidemiologiczne kształtowały się na poziomie powyżej 3 mln w trzech kolejnych latach 1969-71. Łącznie przez te lata zachorowało na tę grypę ok. 14 mln Polaków.
- Wirusy, które wywołały pandemię grypy Hong Kong, krążą do tej pory, aczkolwiek nie notuje się już takiej liczby zachorowań, bo część społeczeństwa zyskała podwyższoną odporność, a część - chociaż ciągle niewielka - się szczepi. Nie jest więc ten wirus już tak powszechnie występujący jak wtedy, gdy się pojawił po raz pierwszy, ale nadal jest groźny - podkreśla profesor.
W obawie przed grypą w wielu krajach przeprowadza się masowo szczepienia profilaktyczne. Polska, aczkolwiek pod względem liczby szczepionych mieszkańców na zupełnym szarym końcu w rankingu szczepień nie jest, w pierwszej pięćdziesiątce mieści się z trudem.
Jak podaje GUS, w 2007 roku przeciwko grypie zaszczepiło się 1,21 mln osób, czyli niewiele ponad 3% społeczeństwa. Wskaźnik to słaby, zważywszy, że specjaliści biją na alarm. Już od pandemii hiszpanki wiadomo, że liczba zgonów z powodu chorób układu krążenia wzrasta w czasie i po fali zachorowań na grypę. Zawały serca oraz udary mózgu występują częściej zimą, a ich szczyt pokrywa się z większą liczbą infekcji układu oddechowego. Stwierdzono także, że przynajmniej co czwarty zawał serca jest bezpośrednio poprzedzony ostrą infekcją układu oddechowego. W sezonie grypowym wyraźnie wzrasta liczba hospitalizacji na oddziałach pediatrycznych.
- Nie ma grup specjalnie uprzywilejowanych w stosunku do tego wirusa - podkreśla prof. Andrzej Zieliński. Są za to grupy, które ciężej chorują. Dotyczy to ludzi z chorobami serca, nerek, płuc, wątroby, kobiet w ciąży i osób powyżej 65. roku życia oraz małych dzieci. Wyjątkowo ciężko grypę przechodzą osoby z chorobami płuc.
- Może to być też ciężkie przechorowanie grypy z zapaleniem płuc grypowym, z zapaleniem mózgu, a może być po prostu powikłanie bakteryjne, bo grypa obniża odporność - mówi profesor.
Dlatego w okresie grypy wzrasta bardzo spożycie antybiotyków. Część tych antybiotyków używana jest oczywiście bezpodstawnie do leczenia samej grypy, ale w powikłaniach bakteryjnych lub - co nie jest całkiem nieuzasadnione - w celu zapobiegania tym powikłaniom jest to potrzebne.
Przyczyn tak słabego, jak na możliwości naszego kraju, wskaźnika szczepień przeciwko grypie wirusolodzy i epidemiolodzy upatrują po pierwsze w nikłym rozpropagowaniu informacji o konieczności szczepień - w tym o powadze powikłań grypowych - a po drugie w braku wiedzy na temat kosztów leczenia tychże powikłań.
- Straty ekonomiczne, spowodowane przez wyłączenie chorych z działalności zawodowej, są wielokrotnie wyższe niż koszty szczepień profilaktycznych - twierdzi prof. Andrzej Zieliński. - Podczas grypy Hong Kong były szpitale, w których z pracy z powodu zachorowań była wyłączona 1/3 personelu medycznego i nie można było zapewnić ciągłości opieki nad pacjentem - przypomina nasz rozmówca.
Zdaniem profesora, problem polega na tym, że z innej kieszeni bierze się pieniądze na szczepienia, a w innej powstają straty z powodu spadku produktywności. - Niestety, niemal w każdym systemie organizacji społecznej bardzo trudno uzgodnić porozumienie między tymi kieszeniami... - ubolewa profesor.
W Polsce w istocie nikt nie policzył strat spowodowanych wyłączeniem kilkuset tysięcy ludzi chorych na grypę z pracy oraz kosztów leczenia powikłań. Zrobili to jednak Amerykanie i okazało się, że koszty te wynoszą od 67 do 176 mld USD, wraz z kosztami leczenia powikłań. W Niemczech oszacowano koszt grypy na 632 euro na 1 pacjenta. Szczególnie drogie jest leczenie powikłań. Wydatki związane z ratowaniem człowieka, którego dopadły grypowe powikłania, oszacowano na kwotę sięgającą od 1800 do 8000 USD - w zależności od stosowanych procedur medycznych. Szczepić się, nie szczepić…
- Bardzo istotnym problemem w Polsce - podnoszonym wielokrotnie przez Krajowy Ośrodek ds. Grypy i prof. Lidię Brydak - są szczepienia przeciwko grypie sezonowej, szczególnie ważne teraz, w obliczu nowej grypy, może nawet ważniejsze w tym niż w innych sezonach - zauważa prof. Zieliński.
- Zdarzało się w poprzednich pandemiach - kontynuuje profesor - że nowy wirus wypierał stary. Jak przyszła słynna hiszpanka, ludzie nie chorowali na inne grypy, ale już grypa Hong Kong współwystępowała z grypą typu B. Natomiast na południowej półkuli nowa grypa występuje obecnie jednocześnie z grypą sezonową i my wiemy, że ten sezon u nas będzie sezonem poszerzonego asortymentu grypy.
W opinii Andrzeja Zielińskiego, szczepionki przeciwko grypie są skuteczne: zmniejszają zarówno prawdopodobieństwo zachorowania, jak i ciężkość choroby.
A zważywszy na fakt, że szczepionka przeciwko nowej grypie pojawić się powinna w styczniu-lutym, jej ilości na początku wielkie nie będą, a w pierwszej kolejności dostaną je te kraje, które najwcześniej złożyły zamówienia - warto zaszczepić się przynajmniej przeciwko grypie sezonowej. Bo, jak mówi profesor Zieliński, grozi nam mieszanka wirusów - grypy sezonowej i nowej grypy.
Specjaliści od dawna mówią o lekceważącym stosunku społeczeństwa do profilaktyki przeciwko grypie, wynikającym z niedostatecznej wiedzy o powikłaniach grypowych i kosztach ich leczenia.
Z badań wynika, że najważniejszym ogniwem łańcucha szczepień ochronnych jest lekarz rodzinny, od którego w największym zakresie zależy przekonanie pacjenta do szczepień przeciw grypie, zwłaszcza gdy ów pacjent należy do jednej z grup ryzyka. Aby sytuacja w tej materii się poprawiła, musi być przede wszystkim prowadzona świadoma profilaktyka dotycząca grypy, a także polityka refundacji grup szczególnie zagrożonych. Niektóre samorządy już uruchamiają takie szczepienia dla osób np. powyżej 65. roku życia. Ciągle to jednak nie jest powszechne.
A samo społeczeństwo nie lubi szczepień, lubi za to z objawami grypy przychodzić w sezonie zimowym do pracy, chodzić do supermarketów, bywać na balach czy innych miejscach publicznych... Nieświadomi są tego, że osobom z grup szczególnie narażonych na powikłania mogą zaszkodzić ową aktywnością bardziej niż sobie. Niewątpliwie więc przydałaby się akcja uświadamiająca w tym względzie, również prowadzona przez lekarzy rodzinnych.
Mimo ogromnego postępu, nauka nie umie odpowiedzieć na pytania: czy i kiedy wybuchnie epidemia grypy, gdzie się rozpocznie i jaki jej podtyp nas zaatakuje. Jest jednak duże prawdopodobieństwo, że będzie to mutant - wyselekcjonowany przez wirusologów jako ten najbardziej prawdopodobny.
Może więc warto potraktować serio ostrzeżenia oraz zachęty wirusologów i epidemiologów do poważnego traktowania profilaktyki oraz szczepień. Zwłaszcza że tak naprawdę nie wiadomo, jaki będzie najbliższy sezon, w którym mogą - jak zaznacza prof. Andrzej Zieliński - równolegle wystąpić różne wirusy.
Sabina Augustynowicz
Brak komentarzy...