Znajdź firmę

-
Nazwa
Miejscowość  
 
  » zaawansowane
  • Szukaj:
szukaj

Najpopularniejsze

-

firma wiarygodna finansowo
Licencja na zaufanie - Certyfikat Firmy Wiarygodnej Finansowo
Jeżeli celujesz w zaufanie kontrahentów, pokaż się z wiarygodnej strony. Zdobądź Certyfikat i dołącz do grona solidnych przedsiębiorców z zasadami.

reklama 

Polecamy

-
Załóż sklep internetowy i zarabiaj Wypełnij e-wniosek EDG-1 Wypełnij e-wniosek VAT-R Gazeta Podatkowa

Masz firmę?
Masz kredyt do 3 mln zł, bez zaświadczeń.
Sprawdź!

reklama

Wiadomości - Czytaj codzienny przegląd prasy

Piquet: Jestem ofiarą przekrętu

11:06 13.10.2009

Bohater największej afery w dziejach Formuły 1 może nie wrócić na tor. Prędko nie odzyska zaufania środowiska.

Nelson Piquet Jr twierdzi, że ze wszystkich uczestników afery, która wstrząsnęła Formułą 1, to on zapłacił najwyższą cenę.

Udzielając „The Times” pierwszego wywiadu od końca sierpnia, czyli momentu ujawnienia spisku ekipy Renault, brazylijski kierowca przyznał, że popełnił olbrzymi błąd, godząc się na rozbicie swego bolidu w czasie Grand Prix Singapuru.

Młody kierowca próbował przedstawić siebie w roli ofiary skandalu. Wciąż ma bowiem nadzieję, że uda mu się zrehabilitować za udział w aferze. Liczy, że któryś z zespołów F1 da mu jeszcze szansę powrotu do ścigania. Władze Międzynarodowej Federacji Samochodowej (FIA) zapewniły Brazylijczykowi nietykalność w zamian za zeznania. Mimo to Piquet nie powinien się spodziewać, że prędko odzyska zaufanie środowiska F1.

W ubiegłym tygodniu kierowca Ferrari Felipe Massa krytycznie odniósł się do zachowania rodaka. Zdaniem Massy Piquet nie powinien był zwlekać z przyznaniem się do winy do czasu wyrzucenia go z zespołu przez Flavia Briatorego, ówczesnego szefa Renault, który został ukarany przez FIA dożywotnią dyskwalifikacją.

– Piquet powiedział prawdę, bo go wylali, to nie jest w porządku – stwierdził Massa, który powoli wraca do sportu po urazie czaszki, jakiego doznał w lipcu. Dodał, że oszustwa teamu Renault pozbawiły go szansy na tytuł mistrza świata.

Piquet uważa tymczasem, że odkupił swoje winy. – Pojawiły się sugestie, że powinienem zostać ukarany przez FIA. Prawda jest jednak taka, że nikt nie wycierpiał tyle co ja.

– W przeciwieństwie do tych, których ukarano, ja jestem na początku swojej kariery. Będę musiał pokonać wiele przeszkód zarówno na torze, jak też poza nim, żeby udowodnić swoją wartość. Muszę zaczynać wszystko od nowa niezależnie od tego, czy będę się ścigał w F1, czy w innej klasie. Ten koszmar wiele mnie nauczył. Jestem teraz silniejszy i mądrzejszy – przekonywał Piquet.

Podczas wywiadu dwukrotnie podkreślił, że decydując się na ujawnienie przekrętu Renault, nie kierował się chęcią zemsty na Flaviu Briatorem za to, że ten wyrzucił go z zespołu. Chciał w ten sposób – jak twierdzi – chronić innych kierowców.

Brazylijczyk bardzo ostrożnie wypowiadał się na temat roli Alonso w spisku. Dwukrotny mistrz świata, który przeszedł niedawno z Renault do Ferrari, utrzymuje, że nic nie wiedział o planach swego zespołu przed wyścigiem w Singapurze. FIA przyjęła te wyjaśnienia.

– Alonso nie uczestniczył w spotkaniu, na którym rozważano pomysł spowodowania wypadku. Nie wiem, czy znał szczegóły planu – mówił Piquet.

– Prośba, z jaką zwróciły się do mnie najważniejszych dwie najważniejsze osoby w zespole, była dla mnie zaskoczeniem – dodał.

Pytany przez nas, czy po otrzymaniu niemoralnej propozycji choć przez chwilę rozważał odmowę, Piquet dał do zrozumienia, że został zmuszony przez swoich przełożonych do wzięcia udziału w przekręcie.

– Decyzja o spowodowaniu wypadku została podjęta dopiero na kilka godzin przed wyścigiem. Nie miałem czasu, żeby spokojnie pomyśleć. Kiepsko wypadłem w kwalifikacjach, co także miało znaczenie, kiedy przystałem na strategię zespołu. Gdyby ta propozycja padła podczas piątkowych treningów, miałbym więcej czasu, żeby ją rozważyć i postąpić inaczej – wyjaśniał kierowca.

Podczas rozmowy Piquet dużo miejsca poświęcił niechęci, jaką odczuwa wobec Briatorego, którego po odejściu z zespołu nazywał swoim katem. Brazylijczyk narzekał, że był ciągle zastraszany przez szefa teamu Renault. Briatore często przypominał kierowcy, że może stracić pracę albo zapomnieć o odnowieniu kontraktu po zakończeniu sezonu, jeśli nie będzie spełniał oczekiwań.

– Ponieważ wyniki Renault nie były zadowalające, Briatore skierował całą swoją złość na mnie – wyznał Piquet.

Autor: Edward Gorman
Źródło: motofakty.pl
Komentarze:

Brak komentarzy...

Napisz swój komentarz


Za treść komentarzy odpowiadają ich autorzy