Od czterech lat Grand Prix Brazylii decydowało o kolejności na podium w całym sezonie Formuły 1. Tyle że dotychczas walka na torze Interlagos zwykle wieńczyła całoroczne zmagania.
Tym razem ostatni etap wyścigu po tytuł mistrzostw świata wyznaczono w Abu Zabi. Jednak tradycji może stać się zadość nawet w ten weekend. Jeśli Jenson Button przyprowadzi swój bolid Brawn GP na trzecim miejscu, to nawet triumf jego najgroźniejszych rywali:Rubensa Barrichello (też Brawn) i Sebastiana Vettela (Red Bull).
Jest tylko jedno ale. Button nie przypomina na razie prawdziwego mężczyzny. Tego bowiem poznaje się nie po tym, jak zaczyna, ale jak kończy. A Brytyjczyk zaczął fantastycznie: sześć zwycięstw w siedmiu pierwszych wyścigach. Finisz ma taki, że kibice jego ostatnie weekendy nazywają „weakend” (słaby koniec).
W siedmiu GP wywalczył 21 pkt, czyli średnio trzy podczas jednego startu. Jeśli utrzyma tę średnią – straci szanse na tytuł. Zakładając, że konkurenci wytrzymają presję. Bo ich położenie też nie jest komfortowe. Barrichello traci do kolegi z zespołu 14 pkt, Vettel – 16.

Pozostając przy cyferkach, to po raz ostatni trzecie miejsce w Brazylii Button zajął trzy lata temu (wówczas jeździł w Hondzie). Otwarcie mówi, że tor jest wymagający.
– Na Interlagos jeździmy w stronę przeciwną do ruchu wskazówek zegara. Obiekt słynie ze zjazdów i podjazdów, do tego trzeba wziąć pod uwagę wyboistą nawierzchnię. To nie wszystko. Kolejną trudnością są szybie zakręty w lewo – analizuje brytyjski weteran.
Zespół Brawn GP jest w komfortowej sytuacji. W klasyfikacji konstruktorów jego prymat jest niezaprzeczalny. W końcówce walczą o tytuł mistrza i wicemistrza. Ross Brawn nie będzie mógł jednak spać spokojnie przed niedzielnym wyścigiem.Wszystko przez napięcia w ekipie.
Barrichello będzie walczył przed własną publicznością. Nie kryje ponadto, że interesuje go zwycięstwo i ma dosyć swojego teamu. Wydało się także, że prowadzi negocjacje z Williamsem, które według części mediów już przesądzają, że za kilka miesięcy zmieni team.
Rubens urodził się kilka kilometrów od toru w Sao Paolo. Będzie miał za sobą najgorętszą publiczność w F1, ale przeciwko niemu może być... własny zespół. Nie można zapominać, że to szefowie decydują na przykład o strategii tankowania.
Podczas Grand Prix Niemiec Brazylijczyk wprost oskarżył swój zespół, że pozbawił go zwycięstwa, przygotowując dla niego inną taktykę postojów niż dla Buttona.
Jenson na dodatek już porozumiał się z Brawnem co do pozostania w ekipie, więc jego notowania są wyższe.
Takich zmartwień nie ma BMWSauber. Zespół przestanie istnieć w tym kształcie i atmosfera przypomina emocje w kondukcie pogrzebowym. Niby wszyscy idą jeszcze do przodu, ale ze świadomością, że na koniec i tak staną przed mogiłą.
W tym kondukcie Robert Kubica jest trochę jak kierowca karawanu, który do niedawna powoził czterokonną karocą, a ostatnio kazano mu się przesiąść do meleksa.
Rola grabarza przypadła Mario Theissenowi i jak na swoją funkcję nie opuszcza go stereotypowe poczucie humoru. Niedawno wyjaśniał, że zespół wciąż się rozwija.
Poważnie myśli też o reanimacji szanownych nieboszczyków napędzających bolidy.
Nick Heidfeld ruszy z dziewiątym silnikiem (pierwszym ponadplanowym założonym w Singapurze), a Kubica z ósmym.
– Interlagos leży około 800 metrów nad poziomem morza, i ze względu na mniejszą gęstość powietrza wszystkie silniki tracą około ośmiu procent mocy. Przez to jednostki napędowe zużywają się w nieco mniejszym stopniu, bo obciążenia wału napędowego jest nieznacznie zredukowane – analizuje Theissen.
– Musimy to wykorzystać, bo założenie nowej jednostki napędowej będzie nas kosztowało karę w postaci przesunięcia o 10 pozycji do tyłu na starcie – dodaje Theissen.
Emocji jednak nie zabraknie, bo bossowie BMW liczą jeszcze na poprawę w klasyfikacji konstruktorów. A o jeden punkt wyprzedza ich... Renault. Zespół, który zakontraktował już Kubicę na przyszły sezon. Robert musi więc walczyć ze swoim przyszłym pracodawcą.
Bob Bell, szef Kubicy w przyszłym roku, zapowiada, że jego zespół nie obawia się BMW. Jednym tchem chwali także Polaka:
– On nigdy nie odpuszcza, jest zdeterminowany i za to go cenię – mówi szef Renault.
Trochę wyżej, ale wciąż w zasięgu BMW(przewaga 10,5 pkt jest Williams). To z kolei potencjalnie przyszły pracodawca Heidfelda...
Autor: Oskar BerezowskiBrak komentarzy...