Konkursy SMS-owe, programy lojalnościowe czy też rabaty przy zakupie większej ilości towaru – to tylko niektóre sposoby na pozyskanie przez pracownika dodatkowych profitów, za które zapłaci pracodawca. Nie są one kontrolowane przez szefa, dlatego bardzo często stają się przedmiotem sporów na linii pracownik - pracodawca.
Czy pracownik może korzystać z programów lojalnościowych, kiedy dokonuje zakupów do firmy? Czy należy mu się nagroda w konkursie, gdy wysłany SMS pochodził z komórki opłacanej przez szefa? Okazuje się, że co do konkursów telefonicznych nie ma wątpliwości. Nagroda przysługuje osobie, która była uczestnikiem konkursu. W regulaminach nie pada bowiem określenie ”właściciel telefonu”. Wygrana należy zatem do podwładnego.
W przypadku, gdy biorąc udział w zabawie pracownik działał na szkodę firmy, jest on zobowiązany do pokrycia szkód. Jeżeli pracownik działał umyślnie, może być pociągnięty do odpowiedzialności materialnej w pełnej wysokości. Oprócz tego może zostać zwolniony dyscyplinarnie z pracy. W przypadku, gdy pracodawca zdecyduje się na potrącenie z pensji pracownika poniesionych szkód, musi pamiętać, że nie może tego zrobić bez jego zgody. Potrzebny jest w takiej sytuacji tytuł wykonawczy.
Na jakie koszty może narazić pracownik firmę, gdy bez opamiętania wysyła SMS-y? Nieoficjalnym rekordzistą jest pracownik Telekomu Italia, który w trakcie pracy wysłał z telefonu służbowego 12 tys. SMS-ów. Obciążył rachunek pracodawcy na prawie 2000 dolarów. Telecom Italia chciało zwolnić Carlosa za tak niefrasobliwe potraktowanie pracodawcy, ale sąd włoski wydał wyrok, w którym oddalił zarzuty Telecom Italia. Stwierdził w nim, że wysłanie 12 tys. SMS-ów ze służbowej komórki nie może być podstawą zwolnienia pracownika.
Podobna sytuacja miała miejsce również w Polsce. Sprawa dotyczyła przewoźnika, który musiał zapłacić 75 tys. zł za SMS-y wysłane przez pracownika. Jeden z kierowców Miejskiego Zakładu Komunikacji w Słupsku chciał wygrać 100 tys. zł w konkursie ogłoszonym przez pewną ogólnopolską stację telewizyjną. Wysłał 31 tysięcy SMS-ów ze służbowej komórki.
Rachunek wyniósł 75 tysięcy złotych. Pracodawca uregulował go, jednak później domagał się spłaty od pracownika. Spłatę SMS-owego długu wobec spółki poręczyła swoim majątkiem rodzina kierowcy. Co ważne, kierowca nie stracił pracy z powodu wysokiego rachunku. Po tym zdarzeniu przewoźnik wprowadził nowe zabezpieczenia w służbowych komórkach.
Innym źródłem dodatkowych profitów dla podwładnego, za które zazwyczaj płaci szef, są programy lojalnościowe znane przede wszystkim ze stacji benzynowych. Tutaj również nie ma znaczenia, kto jest właścicielem auta. Za paliwo płaci osoba fizyczna i to jej przysługują punkty i związane z nimi przywileje.
Jednak nie tylko w ten sposób podwładni wykorzystują służbowe auta. W wielu przypadkach korzystają z niego również po godzinach pracy, wielokrotnie przekraczając normy zużycia paliwa. Warto dodać, że pracodawca nie może bez zgody podwładnego potrącić kosztów dodatkowego zakupu paliwa z jego pensji. Nie ma także prawa zawrzeć w umowie takiej klauzuli.
Wskazuje na to Sąd Najwyższy w uchwale z 4 października 1994 r. (sygn. akt I PZP 41/94, OSNP z 1995 r. nr 5, poz. 63). Stwierdził w niej, że zgoda pracownika na potrącanie przez zakład pracy z jego wynagrodzenia należności z tytułu niedoborów, które mogą się ujawnić w przyszłości w wyniku inwentaryzacji, jest nieważna.
Co może więc zrobić pracodawca, aby ustrzec się przed ewentualnymi kłopotami związanymi z uczestnictwem podwładnych w SMS-owych konkursach i programach lojalnościowych? Przede wszystkim wprowadzić ograniczenia. Odpowiednie regulacje zawarte w wewnętrznych regulaminach, dotyczące m.in. zakazu uczestnictwa w tego typu programach, mogą skutecznie ustrzec pracodawcę przed stratami.
BS
Brak komentarzy...