Znajdź firmę

-
Nazwa
Miejscowość  
 
  » zaawansowane
  • Szukaj:
szukaj

Najpopularniejsze

-

firma wiarygodna finansowo
Licencja na zaufanie - Certyfikat Firmy Wiarygodnej Finansowo
Jeżeli celujesz w zaufanie kontrahentów, pokaż się z wiarygodnej strony. Zdobądź Certyfikat i dołącz do grona solidnych przedsiębiorców z zasadami.

reklama 

Polecamy

-
Załóż sklep internetowy i zarabiaj Wypełnij e-wniosek EDG-1 Wypełnij e-wniosek VAT-R Gazeta Podatkowa

Masz firmę?
Masz kredyt do 3 mln zł, bez zaświadczeń.
Sprawdź!

reklama

Wiadomości - Czytaj codzienny przegląd prasy

Uciec spod topora na sam szczyt

11:13 20.10.2009

Kopciuszek – tak o zespole Brawn GP zwykło się mawiać przez cały bieżący sezon Formuły 1. W grudniu ubiegłego roku Honda ogłosiła, że wychodzi z F1 i wtedy Ross Brawn zaczął tworzyć nowy zespół.
Szukał sponsorów, ale wielu ich nie znalazł. Mało kto pamięta jednak, że bolidy Jensona Buttona i Rubensa Barrichello wciąż napędzają pieniądze z Japonii. Mało tego, część kierowców twierdzi, że mają najdroższą maszynę, jaka w ogóle jeździ w tym sezonie na torach.

Aby zrozumieć fenomen Brawn GP, trzeba się jednak cofnąć jeszcze do 2008 r., na pierwszy rzut oka katastrofalnego dla Buttona i Barrichello. Ich maszyny były słabe, Honda traciła cierpliwość, bo zespół z jednym z najwyższych budżetów w całej stawce był dramatycznie słaby. W 2008 r. Honda miała do dyspozycji ponad 270 mln euro. Pierwszy sezon nad maszynami pracował genialny inżynier Ross Brawn ściągnięty z Ferrari.

Pięć tuneli

Dziś nie kryje, że przed rokiem większość sił poświęcił na przygotowanie maszyny na rok 2009. Wtedy Brawn mógł czuć się jak mały chłopiec w sklepie z ulubionymi zabawkami: miał wielkie pieniądze i dostęp do ultranowoczesnych laboratoriów Hondy.

Zdaniem specjalistów bolidy mógł testować w pięciu różnych tunelach aerodynamicznych, a wówczas nie było jeszcze tak drastycznych ograniczeń jak obecnie.

Ross wie, jak wykorzystać tunel. Pracował w nich już w 1979 r. Korepetycje z budowania bolidów pobierał u słynnego Franka Williamsa. Ross wie także, jak interpretować przepisy. Gdy inni głowili się nad zmianami całkowicie zgodnymi z literą prawa, Brawn kombinował przy dyfuzorach.

Czerwone światło zapaliło się dla niego w grudniu. Wtedy Honda ogłosiła, że wychodzi z F1. Po negocjacjach koncern sprzedał swoje udziały Rossowi Brawnowi za jednego funta. Tyle że tak naprawdę cały ten sezon utrzymywał zespół sumą 140 mln dol. W ciągu ostatnich pięciu lat Japończycy wpompowali w Formułę 1 półtora miliarda dolarów.



255 milionów dolarów

Dziś, gdy Brawn GP wygrał klasyfikację konstruktorów i ma w bolidzie nowego mistrza świata Buttona, ruch Hondy może wyglądać na wielki błąd. Bo zespół kręci się za japońskie pieniądze, a śmietankę spija... konkurent. Ekipa ma drugi oficjalny człon – Mercedes (dostawca silników).
I tu kolejny paradoks.

Mercedes od 1998 r. czeka na tytuł mistrzowski. McLaren zawsze był mocny, ale nigdy na tyle, by wygrać. Teraz niemiecka fabryka świętuje zwycięstwo z zespołem, który uratowała od upadku, ale nie mieszała się w taktykę i skład ekipy, tak jak robi to w przypadku McLarena.

Zgodnie z zawartą na początku tego roku umową Honda zrzekła się prawa do powierzchni reklamowej na maszynach. Tymczasem firma Margaux Matrix wyliczyła, że wartość ekspozycji reklam na bolidzie w tym sezonie wynosiła 255 mln dol. Oczywiście Brawn GP nie uszczknął wiele z potencjalnej formuły, bo nie udało mu się okleić maszyny logo sponsorów.

Biznesowi samuraje z Hondy patrząc jednak na te wyliczenia, mogą zacząć rozglądać się za mieczem do popełnienia rytualnego harakiri. Tym bardziej że widzieli, jak Brawn za ich kasę montuje maszynę na ten rok. Miała kod RA109 i kosztowała fortunę.

Brytyjczyk zapewniał kierownictwo, że wie, co robi. Jest przecież współtwórcą sukcesów Michaela Schumachera. Oprócz głowy do technologicznych niuansów ma też świetny zmysł taktyczny, co często podkreślał niemiecki siedmiokrotny mistrz świata. Mało tego, Brawn przestrzegał, że po ogromnej liczbie zmian w przepisach dotyczących konstrukcji bolidów wygra ten zespół, który będzie miał najbardziej doświadczony skład. A Ross zatrudniał kierowców, którzy mają teraz na koncie 472 starty w Grand Prix. Niektórzy mówili, że to zgrani weterani. Błąd!

Gang dyfuzorów

Ross nie bał się także ryzyka. Jako jeden z nielicznych konstruktorów postawił na tzw. podwójny dyfuzor. Wielkie teamy bały się ryzyka, bo przepisy nie precyzowały jasno legalności rozwiązania, które poprawiało stabilność maszyny na zakrętach, działając jak wielka ssawka.

Sięgnęli po nie właśnie doświadczeni konstruktorzy, między innymi tacy jak Brawn i Williams. „Gang podwójnych dyfuzorów”, jak mawiano o nich, rozbił stawkę na początku sezonu, a potem wykrwawiał finansowo konkurentów. Po werdykcie Międzynarodowego Trybunału Apelacyjnego FIA rozwiązanie Brawna zostało zalegalizowane, a BWM, Ferrari, McLaren i reszta musiała wyłożyć setki milionów dolarów na zmiany swoich maszyn.

Brawn GP odniósł oszałamiający sukces na początku. Button wygrał sześć z siedmiu GP. Potem jednak osłabł i zaczęto spekulować, że Rossowi kończą się japońskie pieniądze.

Jest w tym tylko część prawdy. W sześciu ostatnich GP dwa razy Brawn GP był najszybszy (pilotowany przez Barrichello), jednak forma ekipy wyraźnie słabnie.

– Niektórzy rywale mocno nas nacisnęli, ale wytrzymaliśmy presję i to jest wspaniałe – ocierał pot z czoła Brawn.

Przyszły sezon może więc być krytyczny dla Jensona i Rubensa.

Autor: Oskar Berezowski
Źródło: motofakty.pl
Komentarze:

Brak komentarzy...

Napisz swój komentarz


Za treść komentarzy odpowiadają ich autorzy