Wygląda na to, że w biznesie tradycja może wygrać potyczkę z nowoczesnością. Podczas gdy kolejna zautomatyzowana wypożyczalnia kończy działalność, wideoteki działające w sposób tradycyjny – z obsługą – mają się nieźle.
Takim sieciom jak Budka z filmem, Videomat oraz Video24, posiadającym automaty do wypożyczania płyt DVD, nie udało się rozwinąć sieci. Rynek polski okazał się trudny, a przede wszystkim jeszcze nie przygotowany do bezosobowych usług.
Samoobsługa nie dla Polaków?
Pomysł z samoobsługowymi wypożyczalniami video i DVD na karty elektroniczne lub zwykłe karty bankomatowe u nas nie wypalił. Przedstawiciele wspomnianych firm zgodnie twierdzili, że Polacy po prostu boją się korzystać z automatów. Niedawno Radosław Świątkowski z Videomatu powiedział: Strach przed korzystaniem z automatów video jest podobny do tego, który towarzyszył ludziom przy korzystaniu z bankomatów. Gdy Polacy przestaną się bać automatów, nasza branża powinna się dobrze rozwijać.
A jednak nie do końca...
Jednak (do pewnego stopnia i oczywiście nie wszyscy) coraz bardziej przekonujemy się do zautomatyzowanych systemów, posługiwania się kartami bankomatowymi, pocztą elektroniczną czy Internetem. Coraz więcej osób korzysta np. z usług bankowych on-line, przybywa także banków, które działają głównie przez Internet (mBank, Multibank, Inteligo). W innych krajach europejskich samoobsługowe automaty przyjęły się, a firmy prowadzące tego rodzaju działalność mają się świetnie.
Tradycja górą
Wydawało się, że właściciele wypożyczalni na kartę mieli przewagę nad prowadzącymi biznes tradycyjnie. Obsługa automatów nie wymagała bowiem zatrudniania pracowników. Jednak to nie przeważyło szali, a pomysł na biznes i tak upadł, przynajmniej na razie.
Zwykłe wypożyczalnie, jak twierdzą ich przedstawiciele, mają się całkiem nieźle i póki co generują zyski. Małym, osiedlowym wypożyczalniom jest trudniej niż dużym, sieciowym firmom takim jak Beverly Hills, Hollywood Video, Video Club, czy Video World, w których dostępnych jest nawet do kilkunastu tysięcy tytułów. Część mniejszych punktów być może z czasem zostanie przejęta przez „sieciówki", ale póki co osiedlowe wideoteki w dalszym ciągu prosperują. Okazało się, że to nie klasyczne wypożyczalnie zostały wyparte z rynku, ale firmy obsługujące automaty musiały zamknąć swoją działalność.
Miniony okres świetności
W latach 90. prowadzenie wideoteki było bardzo popularnym, drobnym biznesem. Istniało wtedy ok. 10 tys. wypożyczalni. Przetrwała jedna dziesiąta z nich. Wydawałoby się, że ze względu na coraz większą ilość kanałów dostępu do dorobku kinematografii, istnienie wypożyczalni może stanąć pod znakiem zapytania. Póki co tak się jednak nie dzieje i na razie klientów nie brakuje. Amerykanie np. coraz rzadziej chodzą do kina, jak wynika z informacji zamieszczonych w serwisie www.stopklatka.pl, a coraz częściej kupują lub właśnie wypożyczają filmy na DVD. Wyniki ankiety wykazały, że w 2000 roku liczba użytkowników tego sprzętu zwiększyła się o połowę, a sprzedaż i wypożyczanie wzrosło aż siedmiokrotnie. Płyty z filmami bardzo często są dziś dostarczane wraz z prasą, na bazarach można kupić ich pirackie wersje, a w Internecie ściągnąć nielegalnie pliki za darmo. Dodatkowo pojawiła się możliwość wypożyczania przez Internet. Wszystko to jest zagrożeniem dla działalności wideotek. Być może z czasem okaże się, że tradycyjne wypożyczalnie przestaną być potrzebne. Jednak póki co, ciągle cieszą się zainteresowaniem, a niektóre mają się nieźle do tego stopnia, że rozwijają się i powiększają obszar działania.
Jak to zrobić i za ile?
Sieć wideotek Video World, która działa w pięciu województwach i posiada aktualnie 52 oddziały, nadal planuje się rozwijać. Obecnie poszukuje osób, które są zainteresowane prowadzeniem własnego biznesu na zasadzie partnerstwa. Opłata wstępna za przystąpienie do systemu wynosi 10 tys. zł. Potencjalny biorca musi dysponować również kwotą min. 50 tys. zł, przeznaczoną na adaptację oraz wyposażenie lokalu zgodnie ze standardem sieci. Dodatkowo zobowiązany jest pokryć koszty szkolenia wstępnego, a co miesiąc do uiszczania opłaty marketingowej i licencyjnej, które są uzależnione od generowanych przychodów.
Dyrektor operacyjny Video World, Michał Przerada szacuje, że zwrot inwestycji w małych lokalach w mniejszych miastach powinien nastąpić po 20-24 miesiącach od rozpoczęcia działalności, a w większych lokalach o nakładach od 100 do 200 tys. zł już po 6-15 miesiącach. Pomieszczenie, w którym prowadzona będzie działalność musi mieć min. 90 m2 i dobrą lokalizację, najlepiej w centrum miasta powyżej 30 tys. mieszkańców lub przy głównej ulicy. Pomysł otwarcia skomputeryzowanej i nowoczesnej wideoteki okazał się strzałem w dziesiątkę. Firma odniosła sukces, a jej założyciele dokonali pożądanej przez wielu sztuki połączenia pasji z pracą. mówi Michał Przerada z Video World.
Agnieszka Kamińska
Brak komentarzy...