Biuletyn

Aktualne informacje finansowe, gospodarcze oraz prawne wprost na Twój e-mail. Sam decydujesz o jego formie i zawartości. Zapisz się na subskrypcję bezpłatnego biuletynu

Wiadomości wg miesiąca

Echo tygodnia

Jak co tydzień przedstawiamy znaczące wydarzenia mijającego tygodnia, które miały wpływ na działalność w sektorze małych i średnich przedsiębiorstw. Oto skrót najważniejszych z nich.

więcej >>

Wiadomości - Czytaj codzienny przegląd prasy

Własny Biznes FRANCHISING

06:50 19.09.2006

Formalności i koszty otwarcia centrum dla dzieci

Centrum zabaw jest dla inwestora przede wszystkim wyzwaniem przestrzennym. Na salę główną i zaplecze potrzeba jest 300 m2, parking musi mieć co najmniej 150 m2.

Koszt wybudowania i przygotowania centrum zabaw dla dzieci sięga od kilkuset tysięcy do nawet miliona złotych, średnio ok. 500 tys. złotych. Nie ma żadnych przepisów, które nakazywałyby przedsiębiorcom prowadzącym ten biznes wstępną bądź okresową kontrolę bezpieczeństwa na placu zabaw. Bawialnia jest dla inwestora przede wszystkim wyzwaniem przestrzennym. Na salę główną i zaplecze potrzeba 300 m2. Budynek musi mieć co najmniej cztery metry wysokości, bo konstrukcje do zabawy pną się niemiłosiernie w górę. Przecież nie ma nic przyjemniejszego niż zjechać 20 metrową rurą z wysokości drugiego pietra. Niektóre centra zwracają się też do starszej młodzieży, więc wstawiają do bawialni ściany wspinaczkowe. Wtedy sufit musi być jeszcze kilka metrów wyżej. Poza samą salą trzeba wygospodarować powierzchnię przed budynkiem na parking. Jeśli chcemy mieć wielu klientów, parking musi mieć co najmniej 150 m2. Sukces zaczyna się od 120-150 klientów tygodniowo.


Urodzinowy czysty zysk

Bawialnia wymaga przygotowania szatni dla gości, toalet i miejsca dla rodziców. Przy sali do zabaw najlepiej umiejscowić sklepik z zabawkami lub barek z jedzeniem i piciem. Ponieważ właściciele bawialni twierdzą, że rośnie popyt na imprezy urodzinowe, warto zainwestować w przynajmniej dwa wydzielone pokoje na zabawy okolicznościowe. Każda taka impreza przyniesie nam 500 zł, a miesięcznie może być ich 5-10.

Turyści pomogą

Klienci, którzy odwiedzają bawialnie dzielą się na dwie grupy: klienci indywidualni, czyli rodzice z dziećmi i grupy zorganizowane z przedszkoli, domów dziecka i wycieczki z prowincji. Dlatego zapobiegliwy właściciel bawialni powinien podpisać kilka umów z biurami turystycznymi organizującymi wycieczki do miast. Bawialnia jest teraz stałym punktem wielu takich wyjazdów.

Reklama konieczna

Przygotowując start centrum zabaw trzeba będzie zainwestować w stronę internetową z atrakcyjnymi zdjęciami wnętrza i opisem urządzeń (ok. 3 tys. zł) oraz rozesłać przynajmniej 10 tys. ulotek po okolicznych osiedlach. Co do lokalizacji najlepiej sprawdzają się dwa miejsca: osiedla mieszkaniowe (większe wersje bawialni) i centra handlowe (mniejsze wersje, służą odciążeniu rodziców w trakcie zakupów). Czynsz oczywiście wyższy jest w centrach i może osiągać nawet 30 tys. zł. Na osiedlu mieszkaniowym zamkniemy się w kwocie do 10 tys. zł. Konieczna też jest okresowa dezynsekcja i zwykłe czyszczenie pomieszczeń. Zapłacimy za nie 500 zł miesięcznie.

Pracownicy raczej młodzi

Będziemy musieli zatrudnić opiekunki do dzieci i menedżera, który będzie organizował bieżącą pracę firmy oraz zadba o sprzedaż usług. Potrzebny personel to 10 osób na start (w tym wystarczy, jeśli trzy są zatrudnione na etat, pozostałe na umowę-zlecenie). Będzie nas to kosztowało ok. 8 tys. zł + opłaty ZUS dla trzech osób zatrudnionych na umowę o pracę. Dzieci podobno wolą osoby młodsze do zabawy.

Rejestracja to betka

Bawialnia to zwykła działalność rejestrowana w gminie. Nie ma przepisów, a tym bardziej instytucji, które kontrolowałyby place zabaw, odbierały konstrukcję po zbudowaniu, okresowo oceniały ich bezpieczeństwo. Dla poprawy własnej wiarygodności, firmy zarządzające bawialniami same zapraszają strażaków i sanepid do sprawdzenia konstrukcji. Brak przepisów zastępują wyobraźnią. Ubezpieczenie placu zabaw kosztuje w granicach 1000 zł. Zabawki kupowane u polskich producentów mają atesty. Większe konstrukcje ze zjeżdżalniami kupimy tylko za granicą. Warto sprawdzić wytrzymałość tych urządzeń. – Jesteśmy pożyteczni – mówią właściciele bawialni. – Dzieci się u nas rozwijają prospołecznie i naprawdę są bezpieczne. Ale nie zastępujemy rodziców, nie jesteśmy przechowalnią, tylko bawialnią – podkreślają.

Arkadiusz Słodkowski

Wiadomość archiwalna