O tym biznesie właściciele mówią niechętnie. Dopiero szósta osoba zajmująca się wywozem nieczystości płynnych zgodziła mi się opowiedzieć o swojej firmie.
– Aby założyć firmę zajmującą się wywozem szamba, trzeba najpierw kupić samochód z beczką. Mercedes bądź Man to wydatek rzędu 100 tys. zł – mówi Tadeusz Kuleta z Komorowa. Można oczywiście kupić Jelcza, bądź Stara za 30-40 tys. zł, ale lepiej jednak kupić droższy dodaje.
Wiele posesji jest obecnie wyłożonych kostką brukową, i jeżeli ze starego samochodu wycieknie smrodliwa ciecz, to właściciel szambiarki nie tylko powinien się liczyć z utratą klienta, ale w skrajnych przypadkach będzie musiał także ponieść koszty wymiany uszkodzonej kostki. Dobrze nasycone szambo ma moc niszczenia skał.
Wysokie zyski?
Założenie firmy wywożącej szambo wymaga inwestycji powyżej 100 tys. zł, czy w takim razie można liczyć również na adekwatne zyski? I kiedy?
– Gdy opróżniam szambo o pojemności 7 tys. litrów (przez miesiąc napełnia je czteroosobowa rodzina), to klient płaci mi za usługę 100 zł. 56 zł z tej kwoty oddaję zlewni, której muszę zapłacić 8 zł za każdy litr przywiezionych ścieków. Zostaje 44 złotych. Nie jest to jednak czysty zysk. Muszę przecież kupić paliwo, opłacić pracownika, kupić mu odpowiednie ubranie, zapłacić za reklamę biznesu oraz naprawę samochodu – mówi Tadeusz Kuleta. – Z takiego kursu zostaje mi około 10-20 zł zysku, w zależności czy to ja obsługuję klienta, czy wynajęty przeze mnie kierowca dodaje.
Biznes ten jest w miarę opłacalny, jeżeli dziennie jedna szambiarka obsłuży 10 klientów, ale najczęściej jest ich siedmiu, ośmiu. Rentowność jest niezła, trudniej ze zdobywaniem klientów.
Niełatwo zarobić jest w tej branży. Wiele miast jest już skanalizowanych, liczba klientów się kurczy. Skończyły się też czasy, gdy klienta można było oszukać i wywieźć mniej litrów nieczystości a skasować za więcej. Teraz można łatwo to sprawdzić, bo w każdej chwili klient może pojechać na zlewnię i poprosić o podanie liczby litrów ścieków, które zostały przywiezione z jego posesji. Kiedyś właściciele szambiarek mieli większe zyski, gdyż nieczystości zamiast do zlewni trafiały do pobliskich lasów lub na łąki i pola.
– Jeżeli ktoś chce zajmować się wywozem szamba, to niech nie liczy na wysokie zarobki. Prowadzę ten biznes od dawna, mam trzy szambiarki. Zostały mi 4 lata do emerytury, jakoś dociągnę do końca. Gdybym był młody, zająłbym się czymś innym – stwierdza Tadeusz Kuleta.
Dumni z TOI TOI
Kiedyś zanim powstał dom, właściciel budował wychodek. Teraz wychodki zastąpiły przenośne toalety. Na rynku jest kilka firm m.in. TOI TOI Systemy Sanitarne, WC Serwis, Clipper i Cleaner.
Właściciele małych firm zajmujących się opróżnianiem szamb nie chcieli ze mną rozmawiać, więc myślałam, że podobnie będzie z dyrektorami firm wynajmującymi przenośne toalety. I tu zdziwiłam się bardzo. W ciągu kilku minut po wysłaniu maila do firmy TOI TOI Sytemy Sanitarne otrzymałam zaproszenie na spotkanie.
Polski oddział firmy TOI TOI powstał w roku 1993. Założył go Ryszard Głuchowski, polski biznesmen, który szukał pomysłu na firmę. Zainspirował go znajomy operator dźwigu, który opowiadał o tym, co zrobiło na nim największe wrażenie po przyjeździe do Niemiec. Mianowicie przenośne toalety, będące nieodłącznym elementem wyposażenia placów budowy. Ryszard Głuchowski skontaktował się z niemiecką firmą TOI TOI, która wypożyczała przenośne toalety, i wyraził chęć otwarcia polskiej filii firmy.
– Pierwszym naszym klientem była giełda kwiatowa w Dąbrowie Górniczej. Z toalet mieli korzystać kierowcy, którzy oczekiwali na rozładunek – wyjaśnia Ryszard Głuchowski, prezes zarządu.
Biznes zaczął się dynamiczniej rozwijać od 1997 roku, gdy w Polsce zaczęto więcej budować. Wówczas firma zaczęła otrzymywać więcej zleceń.
Z rozmowy z Dawidem Rejniakiem, dyrektorem handlowym TOI TOI Systemy Sanitarne, dowiedziałam się, że firma zajmuje się nie tylko wynajmem przenośnych toalet, ale również wynajmuje kontenery i przyczepy sanitarne, kontenery biurowe oraz ogrodzenia. Mnie jednak interesował wynajem toalet. Kabiny są najczęściej wypożyczane przez firmy budowlane oraz na imprezy plenerowe. Za dzień wynajmu trzeba zapłacić 5 zł. Przynajmniej dwa razy w miesiącu należy w TOI TOI zamówić usługę serwisową, czyli opróżnianie z nieczystości, co kosztuje 64 zł. Czy jest to opłacalne?
Nie jest to łatwy biznes. Samochód asenizacyjny kosztuje około 350 tys. zł. Trzeba najpierw dużo zainwestować, a potem długo czekać na zyski – stwierdza Dawid Rejniak, dyrektor handlowy w firmie TOI TOI Systemy Sanitarne.
Anna Smolińska
Brak komentarzy...