Otworzyły kawiarnię i od razu ograniczyły wstęp połowie klientów. Mężczyźni mogą wejść do lokalu pod warunkiem, że założą jaskrawopomarańczową perukę. Śmiałków znajduje się zaledwie kilku tygodniowo. Za to kobiety przychodzą tłumnie. Jedenaście kobiet umówiło się do kina. Po filmie chciały wstąpić na drinka. Nigdzie nie było dla nich miejsca. Postanowiły więc, że otworzą własną kawiarnię. Wyliczyły, że potrzebują 100 tys. zł, czyli 200 udziałów po 500 zł. W spółkę zdecydowało się zainwestować 36 kobiet. Umowę spółki napisała Małgorzata Sztajner (adwokat i jedna ze wspólniczek). Umowa gwarantuje, że kawiarnia Babie Lato zawsze będzie w rękach kobiet. Poza tym udziały w spółce są majątkiem odrębnym właścicielek, co oznacza, że w przypadku rozwodu nie muszą dzielić się nimi z mężami. Udziały w spółce mogą być dziedziczone wyłącznie przez kobietę.
Siła 36 kobiet Kawiarnia Babie Lato została otwarta we wrześniu 2004 roku w Częstochowie. Lokalu na kawiarnię wspólniczki szukały zaledwie tydzień. Załatwianie koncesji i niezbędnych pozwoleń zajęło im tylko kilka dni.
– Przy 36 udziałowcach to proste. Przecież każda z nas ma wielu znajomych – twierdzi Małgorzata Bieńkowska, która posiada najwięcej udziałów w Babim Lecie.
80 m2 lokalu zostało urządzone na styl klubokawiarni. Założycielki zadbały, aby kobiety czuły się w kawiarni komfortowo. Fotele zaprojektowano tak, aby nawet najtęższa pani usiadła wygodnie i mogła postawić obok torebkę. Stoły są na tyle wysokie, aby dama nawet na dziesięciocentymetrowych obcasach mogła schować kolana pod blatem.
Kawiarnia tylko dla kobiet – nielegalna? Kawiarnia Babie Lato jest z założenia miejscem wyłącznie dla kobiet. Panowie mogą wejść do lokalu pod warunkiem, że założą jaskrawopomarańczową lub zieloną perukę.
– Mężczyźni rzadko zaglądają do kawiarni. Czasami przychodzą na chwilę, aby zobaczyć, jak wygląda lokal. Zdarza się, że grupa kobiet przyprowadza na pogaduchy kolegę – mówi Małgorzata Bieńkowska.
– Panowie narzekają, że w perukach jest im za gorąco. Jedyne udogodnienie, które wprowadziłyśmy, to możliwość wymieniania peruk. Peruka ma być przecież barierą dla mężczyzn i zniechęcić ich do przychodzenia do Babiego Lata – dodaje Bieńkowska.
Ale Babie Lato stało się popularne właśnie dzięki... mężczyźnie. Bieńkowska opowiada, jak jeden z panów zaczął dyskutować na forach internetowych oraz na łamach mediów, że nie można zabraniać wejścia do lokalu mężczyznom. Skarżył się, że zasady obowiązujące w Babim Lecie są niezgodne z prawem. Okazało się, że nie ma racji. Bo kawiarnia działa na podobnej zasadzie, jak kluby, które przeprowadzają selekcję gości. Poza tym mężczyźni nie mają bezwzględnego zakazu wejścia do Babiego Lata – jeśli założą perukę, mogą w nim przebywać.
Czas rozwoju, ale i rozstań Kawiarnia działa już dwa lata. Był to czas rozwoju spółki, ale nie obyło się również bez rozstań – cztery wspólniczki odeszły ze spółki. Chciały za wszelką cenę przeforsować własne pomysły dotyczące wystroju i prowadzenia kawiarni – na przykład chciały, aby w wazonach były sztuczne kwiatki. Gdy ich pomysły spotkały się z dezaprobatą pozostałych wspólniczek – panie postanowiły odsprzedać swoje udziały.
Prawo decydowania o spółce mają wszystkie wspólniczki. Jeżeli jednak zdania są podzielone, wówczas wiążąca jest
decyzja, którą podejmuje Małgorzata Bieńkowska, właścicielka największej liczby udziałów w Babim Lecie.
Babie Lato w kolejnych miastach Małgorzata Bieńkowska twierdzi, że biznes kręci się coraz lepiej. Już w pierwszym roku działalności, kawiarnia przyniosła kilkadziesiąt tysięcy złotych zysku. Zwrot z inwestycji trwał kilkanaście miesięcy. Nie dziwi zatem fakt, że po dwóch latach od otwarcia pierwszej kawiarni, spółka jest o krok od sprzedania pierwszych licencji na biznes.
– Wkrótce kawiarnie Babie Lato zostaną otwarte w Krakowie, Wrocławiu i Lublinie. Ich właścicielkami będą oczywiście kobiety – mówi Małgorzata Bieńkowska.
Prawo do używania nazwy Babie Lato oraz pomysł na biznes można nabyć już za 5 tys. zł. Te pieniądze, według zapewnień Bieńkowskiej, będą przeznaczone m.in. na zakup domen zawierających nazwę Babie Lato, czy tłoczenie logo kawiarni na serwetkach i filiżankach. Licencjodawca nie wymaga, aby kolejne kawiarnie o nazwie Babie Lato były urządzone w tym samym stylu co pierwsza.
Anna Smolińska