Zgrabna dziewczyna, obcisła bluzka, a na niej logo firmy – niewielu klientów przejdzie obojętnie obok takiej reklamy. Wiedzą o tym specjaliści od marketingu, którzy coraz chętniej korzystają z usług agencji hostess i modelek. W każdej branży hostessing może być nieocenionym narzędziem promocji.
To moda, która przyszła z Zachodu. W Polsce trudno już wyobrazić sobie większą konferencję bez atrakcyjnych recepcjonistek. Żadna promocja produktu spożywczego nie obejdzie się bez asysty młodej dziewczyny, która z wdziękiem pochylając się przed klientami supermarketu pokroi kawałki kiełbasy. Nie ma mowy o sukcesie kolekcji nawet najlepszego projektanta bez kroczących po wybiegu długonogich modelek. Zysk czeka na sprawnych pośredników, którzy udostępnią usługi hostess i modelek zamożnym klientom.
Modeling w pieluchach
Większość firm z branży to agencje udostępniające zarówno usługi hostess, jak i modelek. To wciąż bardzo młody i niezbyt rozwinięty
rynek. W Polsce de facto nie ma wyraźnego podziału na modelki i hostessy. – Zazwyczaj te same dziewczyny, które pracują w hostessingu, wykonują również zlecenia przeznaczone dla modelek – uważa Rafał Makula, właściciel agencji Calabria. – Podstawowy powód jest taki, że z samego modelingu nie da się u nas wyżyć. Powodem nie są bynajmniej wynagrodzenia. Stawki są znacznie wyższe niż w przypadku hostessingu. Modelka na dobrym zleceniu może zarobić ponad tysiąc złotych za godzinę pracy, czyli tyle, ile hostessa w dwa tygodnie.
Problem w tym, że na rodzimym rynku zapotrzebowanie na usługi profesjonalnych modelek jest o wiele mniejsze niż na Zachodzie. Dobrze płatna sesja bądź impreza zdarza się dużo rzadziej niż tradycyjne akcje obsługiwane przez hostessy. Przez to również nie ma zbyt wielu agencji, które w swoim portfolio mają zawodowe modelki. Bardziej opłaca się mieć szeroki wachlarz atrakcyjnych kobiet, którym można zaproponować zarówno obsługę konferencji, jak i sesję zdjęciową.
– O wybiegi modelki się wręcz biją – mówi Rafał Makula. Dziewczyny tak bardzo chcą się pokazać, że czasem w ogóle nie pobierają wynagrodzenia, byle wziąć udział w takiej imprezie jak pokaz mody. Pokazanie się na wybiegu w błysku fleszów to dla wielu dużo bardziej atrakcyjne zadanie niż kilkugodzinne uśmiechanie się do kamery. Pół biedy, jeśli trafia się później na billboardy reklamujące serię znanych kosmetyków. Dużo większe opory modelek budzą zlecenia w rodzaju sesji reklamowej mniej „atrakcyjnych” produktów, jak choćby artykuły spożywcze. Jeszcze inaczej jest z promowaniem bielizny czy zdjęciami o charakterze aktów. Tym zajmują się z reguły profesjonalne modelki, a stawki są najwyższe.
Umowa przede wszystkim
„Jeśli czegoś nie można znaleźć w Google, to to nie istnieje” - tak żartobliwie nowoczesne teorie marketingu podkreślają siłę reklamy w internecie. Nie inaczej jest w branży agencji hostess i modelek. Strona internetowa to karta przetargowa i często miejsce pierwszego, wirtualnego kontaktu klienta z firmą. Ważne, by to spotkanie zapadło mu w pamięć. Nie trafi on jednak na naszą stronę, jeśli nie zadbamy o odpowiednie pozycjonowanie. Wówczas, nawet jeśli
bank twarzy naszej agencji i jakość zdjęć była oszałamiająca, nie pozyskamy klienta. – Przede wszystkim należy zadbać o pozycjonowanie – mówi Rafał Makula. – Dopiero następnym krokiem powinno być zapewnienie atrakcyjnej oprawy graficznej i umieszczenie zachęcających zdjęć.
Zanim zaoferujemy klientowi nasze usługi, powinniśmy w każdym szczególe przemyśleć strukturę umowy. Istotna jest wysokość prowizji zatrudnianych przez nas osób i określenie czasu pracy. Gdy mamy do czynienia z sesją zdjęciową, powinniśmy poinformować modelkę o sposobie późniejszego wykorzystania zdjęć. Jeśli fotografie mają zasilić portfolio agencji i zostać udostępnione na życzenie klienta,
cena będzie zależna nie tylko od ich przeznaczenia, lecz także czasu i miejsca wykorzystania. – Jeśli
firma prosi o wykonanie sesji na potrzeby reklamowe, wówczas wyceniamy usługę i część ceny pokrywa wynagrodzenie modelki, a część koszty sesji – fotografa, wizażysty etc. Reszta to zarobek dla firmy – mówi Rafał Makula.
Wykonanie zdjęć do broszury nie wielkiego warsztatu samochodowego to koszt rzędu 2 tys. zł. Jeśli w grę wchodzą fotografie widniejące na billboardach w większym mieście, wówczas
cena może wzrosnąć nawet sześciokrotnie. Zarobek modelki bądź modela to ok. 30 proc. danej kwoty.
Nierówność hostess
Każda
agencja buduje swój własny profil i decyduje, jakich klientów i imprezy chce obsługiwać. Zasadniczo
rynek można podzielić na dwa segmenty. Pierwszy to agencje, które można określić mianem „hurtowych”. Ich działalność skupia się na obsadzaniu prostych akcji promocyjnych i ulotkowych w supermarketach i centrach handlowych.
– Takie hostessy dostają na rękę ok. 7 zł za godzinę – mówi Ewa Gajda, właścicielka agencji hostess Aheva. – Nie muszą być ani szczególnie piękne, ani mądre. Ich zadaniem jest po prostu rozdać ulotki albo częstować klientów sklepu serem albo szynką.
O ile jedynym wymogiem stawianym takim dziewczynom jest posiadanie książeczki sanepidu, o tyle druga grupa agencji wymaga od przyszłych hostess znacznie wyższych kwalifikacji. Jeśli bowiem klientem jest duża
firma organizująca konferencje w ekskluzywnym hotelu, nie wystarczą uśmiechające się manekiny. Wówczas hostessy muszą aktywnie uczestniczyć w organizacji przedsięwzięcia i czuwać nad komfortem uczestników. Gościom trzeba wskazać miejsca, udzielić informacji. Liczy się wdzięk, nienaganne maniery i komunikatywność. W takiej pracy nieodzowna jest również znajomość przynajmniej jednego języka obcego. Zdecydowanie odpadają ostry makijaż i przesadnie długie paznokcie. Ma być schludnie i z klasą.
– Są oczywiście agencje, które starają się oferować swoje dziewczyny zarówno do pracy w supermarketach, jak i na konferencjach – zaznacza Gajda. – Moim zdaniem jednak to mija się z celem. Wyobraźmy sobie, że któregoś dnia ferrari zaczyna produkować maluchy. Wtedy od razu klienci postawią sobie pytanie, czy ferrari to rzeczywiście taka
dobra, ekskluzywna
marka.
Agencje korzystają w przeważającej większości z usług pań, jednak w branży nie brakuje także hostów. Obsługują oni jednak nieco innych klientów niż hostessy. – Na konferencjach tak naprawdę nie ma znaczenia, czy w obsłudze będzie więcej hostess czy hostów – mówi Gajda. – Jeśli w czasie ich trwania dostępne są stanowiska komputerowe, to nawet bardziej na miejscu byłby host, bo faceci z reguły lepiej radzą sobie z techniką.
Ilość czy jakość?
Droga do pracy w agencji zaczyna się od wysłania zdjęciowego portfolio. Dobre fotografie są kartą przetargową przyszłej hostessy i umożliwią zaproszenie na rozmowę kwalifikacyjną. Nie wszystkie agencje spotykają się jednak z kandydatkami osobiście.
– Menedżerowie firm, które stawiają na ilość, a nie jakość, często nie widzą na oczy swoich hostess – tłumaczy Ewa Gajda. – Jeśli potrzeba im stu dziewczyn na akcje promocyjne w ogólnopolskiej sieci supermarketów, to wystarczy im zdjęcie, by zdecydować, czy chcą skorzystać z jej usług. Zupełnie inaczej sprawa wygląda w agencji Aheva. Jej właścicielka spotyka się osobiście z każdą kandydatką, nawet jeśli trzeba jechać na rozmowę z dwiema dziewczynami na drugi koniec Polski.
– Taka polityka procentuje – mówi Gajda. – Klienci zrezygnowaliby z naszych usług, jeśli nie gwarantowałabym wysokiej jakości. Poza tym często zdarza się, że atrakcyjny wygląd nie idzie w parze z intelektem i kulturą osobistą. Nie wspominając już o tym, że czasami dostajemy zdjęcia nastolatek w bieliźnie, z agresywnym makijażem, a nawet w lateksie. Mało tego, często te dziewczyny są po prostu brzydkie! Warto zatem się przyłożyć i zaangażować w przygotowanie portfolio hostess. Dzięki temu można uniknąć wielu przykrych niespodzianek i upewnić się, że nasze hostessy będą reprezentować sobą wysoki poziom kultury i estetyki. Początkująca
agencja musi być przygotowana na tolerowanie braku samokrytyki wśród kandydatek. Zdjęcia przesłane przez pozbawioną wdzięków dziewczynę to nie problem, bo nie trzeba odpowiadać. Gorzej jeśli na fotografii będzie zupełnie inna osoba niż rzekoma kandydatka. To tylko potwierdza, że osobowość (a nawet tożsamość) współpracownic trzeba sprawdzać osobiście.
Pozyskanie spełniających wymagania agencji hostess bądź hostów to zadanie wymagające cierpliwości. Można działać systemem poleceń, jednak najszybszym sposobem jest poszukiwanie poprzez internetowe portale społecznościowe. Obiekt poszukiwań uzależniony jest od profilu agencji, jak również od preferencji klienta. Zleceniodawcy bowiem najczęściej precyzują swoje wymagania co do wieku, wymiarów, czy nawet koloru skóry osób obsługujących daną imprezę.
– Zdecydowanie najtrudniej jest znaleźć Azjatki, które byłyby chętne do pracy jako hostessy – mówi właścicielka Ahevy. – Osoby przyjeżdżające z Dalekiego Wschodu do Polski to wykształceni ludzie, z rodzin, które dorobiły się na drobnym handlu. Wolą sprzedawać ubrania na Stadionie Dziesięciolecia, niż stać na promocjach.
Praca hostessy interesuje z reguły studentki. Te zazwyczaj po obronie dyplomu wybierają karierę w wyuczonym zawodzie i kończą współpracę z agencją. Nie ma wielu kobiet, o których można powiedzieć, że są hostessami zawodowymi. Rzadkością są również zlecenia, w których klient wymaga obsługi pań w wieku powyżej trzydziestki.
Powabna logistyka
Prowadzenie agencji nie kończy się na nawiązaniu kontaktu z potencjalnymi hostessami bądź modelkami. One wykonają fizyczną pracę, ale zdobycie klienta i zaplanowanie wykonania zlecenia to zadanie dla właściciela. Sukces tkwi z jednej strony w liczbie zleceń, a z drugiej w ich jakości. Od menedżerów zależy, czy będą starali się obsadzić jak najwięcej imprez jednocześnie, czy skupią się na kilku kluczowych klientach, gwarantujących równie wysokie zyski. Innymi słowy, czy wybiorą „hurtowy” model działania, czy skoncentrują się na zapewnieniu jak najwyższej jakości usług świadczonych przez droższe, ale wykwalifikowane hostessy.
Akcje promocyjne i degustacje w centrach handlowych jedynie z pozoru wydają się prostsze do zorganizowania. Tym bardziej jeśli nie ograniczają się do obsługi jednego miejsca, a całej sieci sklepów.
– Gdy okazuje się, że
firma zlecająca zaplanowała promocję swoich produktów w kilku różnych rejonach miasta lub, co trudniejsze, w kilku miastach, to koordynacja będzie wymagała zaangażowania większej liczby osób. Wiąże się to z zatrudnieniem dodatkowych supervisorów – radzi Aleksandra Narwojsz z Agencji Coyoties.
Koordynatorzy projektów to zwykle hostessy lub hostowie starsi stażem. Pobierają wynagrodzenie za godzinę pracy, zazwyczaj półtora do dwóch razy wyższe niż szeregowe hostessy. Zamawiający usługę często prosi agencje również o zapewnienie odpowiednich strojów i techniczną organizację standów reklamowych.
– Lepiej rozdawać ulotki, niż angażować się w obsługę tego rodzaju akcji promocyjnych. To najgorszy segment w branży – mówi Ewa Gajda. – Wiąże się ze współpracą z młodymi dziewczynami, niestety często o niskich kompetencjach społecznych. Dostają najniższe stawki, więc średnio angażują się w pracę. Do tego dochodzi nadzór nad przygotowaniem stoisk, które potem trzeba dostarczyć do sklepów i tam złożyć. A dla firmy zarobek netto jest na poziomie 2 zł za godzinę.
Świat konferencji, targów i seminariów skupia się w dużych metropoliach, co oznacza, że prawdopodobieństwo zorganizowania firmowej imprezy w Warszawie jest zdecydowanie większe od planowania konferencji na przykład w Suwałkach. Tam gdzie znajdują się potencjalni klienci – duże firmy i korporacje – warto założyć agencję. Jeśli
agencja hostess planuje zajęcie się mniejszymi imprezami, to sam właściciel będzie w stanie wziąć na siebie całą organizację – począwszy od rekrutacji aż po koordynację imprezy.
Organizacja tygodniowej konferencji to czasem nawet dwa miesiące pracy. Szkolenie hostess, przygotowanie strojów, logistyka – to główne zadania przed imprezą. Najwięcej czasu zajmuje jednak zapewnienie kompletu hostess, bo do każdej dziewczyny trzeba zadzwonić. Z kolei pierwsze tygodnie po zakończeniu konferencji to finalizacja przedsięwzięcia pod kątem księgowym – umowy, przelewy. Outsourcing w tym wypadku nie rozwiązuje wszystkiego, ponieważ tylko koordynator projektu wie, ile godzin przepracowała dana hostessa.
– Najwięcej pracy jest jednak w trakcie trwania imprezy – mówi Gajda. – Dziewczyny są na nogach wiele godzin, muszą cały czas dobrze wyglądać i być dyspozycyjne. Moim zadaniem jest reagować, kiedy któraś źle się poczuje i potrzebuje pomocy. Bywa, że dziewczyny przez miesiąc się odchudzają i wtedy po kilku dniach pracy są wyczerpane do granic możliwości.
Ciemna strona branży
Promocje w sklepach, rozdawanie ulotek i obsługa konferencji to tylko część zleceń oczekujących na hostessy. W Polsce coraz bardziej popularne jest wykorzystanie ich usług jako osób do towarzystwa na wieczorne wypady do restauracji i klubów.
– Nie ma w tym żadnych podtekstów erotycznych – zaznacza właścicielka Ahevy. – Biznesmeni przyjeżdżający na krótką podróż służbową chcą wieczorem iść na miasto w dobrym, damskim towarzystwie. Są skłonni dużo zapłacić za to, że dziewczyny pokażą im lokal, porozmawiają, oprowadzą, później wspólnie pobawią się w klubie.
Takie zlecenia to żyła złota dla hostess znających obce języki. Wynagrodzenie za taki wieczór często znacznie przewyższa 50 zł za godzinę. Problem w tym, że nie wszystkie dziewczyny są zainteresowane taką formą pracy. Budzi ona zastrzeżenia natury moralnej i istnieje obawa, że jeśli klient nie jest sprawdzony, to może dojść do nieprzyjemnych sytuacji. Dlatego do tego rodzaju zamówień agencje przeznaczają sprawdzone i dojrzałe mentalnie hostessy, które same zdecydowanie wyrażają chęć wykonania takiej usługi. – Dziewczyny wciąż mają duże opory – wyjaśnia Gajda. – To się zmienia, ale wciąż niewiele hostess decyduje się na takie zlecenia. Nie ma mowy o tym, by dziewczyny podczas takich wyjść przekroczyły jakieś granice. Właścicielka Ahevy przypomina, że termin „agencje towarzyskie” już od dawna zarezerwowany jest dla miejsc związanych wyłącznie z usługami seksualnymi.
– Dziewczyny nie powinny zasadniczo nawet pić alkoholu podczas takich kolacji, jeśli klient nie nalega – wyjaśnia Gajda. – Odpowiedzmy sobie jednak na pytanie: kto, jeśli nie agencje hostess, może świadczyć takie usługi? Nie ma na rynku takich przedsiębiorstw.
Menedżerka przyznaje jednak, że są imprezy, na które nie wysyła swoich hostess. Wbrew pozorom wieczorne wypady do knajpy bądź klubów nie niosą ze sobą takiego ryzyka odczucia dyskomfortu, jak zawody w sportach motorowych. Hostessa na torze wyścigowym jest często obiektem niewybrednych zaczepek słownych. Całus w policzek dla zwycięzcy wyścigu to często niejedyny kontakt cielesny, na jaki hostessy muszą się przygotować, obsługując takie wydarzenia sportowe. Kierowcy chętnie obejmują ładne dziewczyny, pozując do pamiątkowych zdjęć po wyścigu. Najmniej stresogenne pod tym kątem są akcje degustacyjne w supermarketach, jednak szereg cech takiej pracy czyni ją dla hostess najmniej atrakcyjną.
– Dwa razy zdarzyło mi się pracować na promocji w supermarkecie i stwierdziłam, że to wystarczy – wspomina Natalia Kurtyka, była hostessa.
– Zazwyczaj przy takich zleceniach niemile widziane jest odejście z miejsca pracy nawet na siusiu, a stawki są niskie.
Atrakcyjna kobieta przyciąga męskie oko niezależnie od tego, czy jesteśmy na zakupach, czy bierzemy udział w konferencji międzynarodowej. Dlatego hostessy muszą być asertywne i jeśli tylko poczują się w jakikolwiek sposób zagrożone, powinny natychmiast zgłosić się do osoby koordynującej ich pracę.
– Nie słyszałam o przypadkach jawnego molestowania hostess, jak np. poklepywanie, obejmowanie – mówi Natalia Kurtyka. – Często jednak zdarzały się słowne zaczepki: „Chodź na kawę, umówmy się na piwo po pracy”. To było natarczywe i niekomfortowe.
Początkujące hostessy powinny zacząć od sumiennego sprawdzenia potencjalnych pracodawców. Można skorzystać z porad osób doświadczonych w branży lub poszukać informacji na forach internetowych. Warto zwrócić uwagę, kim są klienci danej agencji, i zbadać, czy hostessy nie narzekają na opóźnienia w wypłacaniu wynagrodzeń.
– Niektóre agencje wyzyskują przychodzące do nich dziewczyny – mówi Anna Krasowska, studentka polonistyki, która podczas studiów podjęła współpracę z kilkoma agencjami. – Na rozmowie wstępnej mówi się im, że trzeba zrobić profesjonalną sesję zdjęciową. Szkopuł w tym, że kosztem obciążana jest hostessa, której wynagrodzenie z pierwszego zlecenia jest pomniejszane o cenę sesji. Rezultat jest taki, że hostessa nie zarabia ani grosza, a
agencja dostaje zarówno zdjęcia, jak i darmową usługę. Bo pierwsze zlecenie jest jednocześnie ostatnim dla tej osoby. Zdaniem Ewy Gajdy z Ahevy los takich agencji jest przesądzony, ponieważ czarny PR wokół danej marki skutkuje brakiem zgłoszeń nowych hostess.
– W mojej agencji termin płatności to miesiąc – wyjaśnia menedżerka. – Zawsze go dotrzymuję, a jeśli zdarza się, że to klient opóźnia się z wpłatą, wówczas informuję moich zleceniobiorców, że pieniądze będą kilka dni później.
Agencji jak grzybów po deszczu
–
Rynek agencji jest przepełniony – twierdzi Ewa Gajda. – Podaż usług znacznie przewyższa popyt. Klienci są tak obeznani w rynku, że niechętnie ufają nowym firmom. Myślę, że nowo powstającym przedsiębiorstwom jest bardzo ciężko się przebić.
Kryzys finansowy wysoko postawił poprzeczkę dopiero co powstałym agencjom. Kiedy przychodzi do cięć w budżetach korporacyjnych, to na pierwszy ogień idą zwykle wydatki na reklamę i
marketing. Z badań domu mediowego Starlink wynika, że
rynek reklamy w I kwartale 2009 roku skurczył się o 5,3 proc. rok do roku. Oznacza to spadek wydatków przedsiębiorstw o 86,7 mln zł. – Jeśli ktoś nastawia się jedynie na prowadzenie agencji hostess i nie ma obszernego budżetu, to będzie mu bardzo trudno utrzymać się w branży dłużej niż kilka miesięcy – twierdzi Rafał Makula. – Sytuacja jest obecnie trudna, agencje mają niewiele zleceń, a na rynku jest coraz więcej nowych firm w tym sektorze.
Agencja Calabria działa na rynku od dwóch lat. Sposobem jej właściciela na przetrwanie gorszych czasów jest dywersyfikacja działalności. Jego
firma obsługuje akcje promocyjne, degustacyjne i pokazy mody, oferuje również kompleksową obsługę reklamową.
– W najbliższym czasie się okaże, czy taki sposób kształtowania profilu agencji przyniesie sukces – mówi przedsiębiorca. – Na razie
firma radzi sobie dobrze, chociaż trudno byłoby utrzymać się z samych hostess. Najbardziej dochodowym segmentem działalności jest studio, dzięki któremu jesteśmy niezależni i możemy oferować kompleksowe usługi – od sesji po obsługę imprez.
Wiele agencji decyduje się na rozszerzanie oferty usług. Agencji hostess wystarczą niewielkie nakłady inwestycyjne, by wejść także na
rynek modelingu bądź koordynować obszerniejsze kampanie reklamowe. Koneser damskiej urody, który wykazuje zdolności organizacyjne i koordynatorskie jest świetnym materiałem na szefa agencji hostess i modelek. Faktem jest, że brzydka hostessa też zarobi. Jednak bez wyrafinowanego gustu i zrozumienia kobiecego piękna
agencja nie stworzy portfolio, które przykuje oko wymagającego klienta.
Grzegorz Morawski (miesięcznik Własny Biznes FRANCHISING)
Zakładamy Agencję Hostess i modelek
Koszty inwestycji
• Domena i miejsce na serwerze: 300 zł • Projekt i wykonanie strony www: 2 tys. zł • Wizytówki: 100 zł • Ulotki, wpis do katalogów firm: 500 zł • Laptop: 2 tys. zł Razem: 4,9 tys. zł
Koszty miesięczne
• Telefon służbowy: 200 zł • Transport/paliwo: 500 zł • Pozycjonowanie www: 400 zł Razem: 1,1 tys. zł
Spodziewane przychody przed opodatkowaniem Hostessy
• 5 imprez x 20 godzin x 15 hostess x 10 zł/godzina = 15 tys. zł • 2 imprezy x 5 godzin x 2 hostessy x 60 zł/godzina = 1,2 tys. zł • 1 impreza x 40 godzin x 15 hostess x 30 zł/godzina = 18 tys. zł 30 proc. prowizji agencji: 34,2 tys. x 30 proc. = 10,2 tys. zł
Modelki
• 4 sesje x 1,5 tys. zł = 6 tys. zł • Przy założeniu 50 proc. prowizji agencji: 3 tys. zł Razem: 43,2 tys. zł
Spodziewane dochody
13,2 tys. zł minus 1,1 tys. zł
Dochód przed opodatkowaniem
12,1 tys. zł Przedstawione zestawienie jest jedynie przykładowe – sugerujemy wykonanie własnego biznesplanu do konkretnych warunków biznesowych.