Biuletyn

Aktualne informacje finansowe, gospodarcze oraz prawne wprost na Twój e-mail. Sam decydujesz o jego formie i zawartości. Zapisz się na subskrypcję bezpłatnego biuletynu

Wiadomości wg miesiąca

Echo tygodnia

Jak co tydzień przedstawiamy znaczące wydarzenia mijającego tygodnia, które miały wpływ na działalność w sektorze małych i średnich przedsiębiorstw. Oto skrót najważniejszych z nich.

więcej >>

Wiadomości - Czytaj codzienny przegląd prasy

Własny Biznes FRANCHISING

12:00 30.10.2009

Pieskie życie hodowcy psów

Łże jak pies ten, kto mówi, że hodowla psów to łatwy do prowadzenia i wielce zyskowny biznes. Hodowcy twierdzą, że na jednym miocie zarabiają najwyżej kilka tysięcy złotych.

– Hodowli psów nie powinno traktować się jako pomysłu na biznes. To nie jest dobry sposób na zarabianie pieniędzy. Jeżeli koniecznie chcemy myśleć w tym kierunku, to traktujmy to raczej jako możliwość zwrotu nakładów na swoje drogie hobby – mówi Katarzyna Harmata, hodowca białych owczarków szwajcarskich. Jeśli ktoś kocha psy i decyduje się na zakup szczeniaka po utytułowanych rodzicach, a później będzie jeździł z nim na wystawy, to robi to z pasji, a nie dla pieniędzy. Głównym założeniem hodowli psów nie powinno być rozmnażanie suk z jak największym zyskiem, ale praca nad doskonaleniem danej rasy – dodaje.


Jeśli przeanalizuje się historie dużych hodowli psów, to można zaobserwować jeden schemat. Na początku właściciel kupuje sobie jednego, dwa rodowodowe psy, jeździ z nimi na wystawy, dba aby psy były utytułowane. Następnie doczekuje się miotu, z którego zostawia jednego szczeniaka, dokupuje kolejnego. Wówczas pojawiają się pierwsze duże wydatki, mianowicie zmiana auta na większe, żeby można wygodnie wozić psy na wystawę. Znowu pojawiają się kolejne mioty i po raz kolejny któryś z psów zostaje w hodowli. Z czasem okazuje się, że trzeba zmienić miejsce zamieszkania, bo duża liczba psów wymaga posiadania sporego domu, a przede wszystkim ogrodu.

– W moim przypadku dokładnie tak było. Kolejnym krokiem, też dość typowym, było porzucenie przez moją żonę pracy zawodowej. To konieczne, bo przy sporej hodowli nie można sobie pozwolić na zajmowanie się psami tylko wieczorami. Trzeba mieć czas, aby się nimi zaopiekować, wyszkolić je, odchować szczeniaki, pobawić się z nimi – mówi Mariusz Jaźwiński, który wraz z żoną zajmuje się hodowlą owczarków niemieckich.

Małe rasy bardziej opłacalne?

Opinie dotyczące tego, którą z ras psów najbardziej opłaca się hodować, są podzielone. Jedni twierdzą, że najlepiej zdecydować się na rasę popularną, np. golden retrievera, labradora. Są to duże psy, suka daje mioty składające się przynajmniej z sześciu szczeniaków. Rasa jest modna, więc nie powinno być problemów ze sprzedażą psiaków. Inni z kolei twierdzą, że owszem suka dużej rasy ma więcej młodych, ale za to za krycie trzeba więcej zapłacić, a na dodatek koszty wyżywienia szczeniaków są wyższe, bo większy pies zje więcej karmy i wypije więcej mleka. Nie brakuje też opinii, że małe psy mniej jedzą, ale z kolei mioty są niewielkie i liczą najczęściej dwa, trzy szczeniaki. Niejednokrotnie przy porodach suk typu yorkshire terrier potrzebna jest pomoc weterynarza, czasami nawet niezbędne okazuje się cesarskie cięcie, które kosztuje minimum 800 zł.

– Często spotykam się ze stwierdzeniem: „Jaźwiński! Sprzedałeś sześć szczeniaków po 2 tys. zł. Ile ty kasy zarobiłeś!”. Rzeczywiście, jednorazowy przypływ gotówki jest duży, ale nikt już nie pyta, ile musiałem wydać, żeby się tych szczeniaków dochować – mówi Mariusz Jaźwiński. – Zrobiłem podsumowanie i wyszło mi, że od momentu kupna pierwszej suki do czasu, gdy w wieku trzech lat dała mi pierwszy miot, zainwestowałem w nią 17 tys. zł. Sama suka dużo kosztowała, a do tego trzeba doliczyć jej wyżywienie, wyjazdy na wystawy, aż w końcu krycie championem w tej rasie – mówi Mariusz Jaźwiński.

Pies za tysiaka

Według polskich hodowców ceny szczeniąt w kraju są bardzo niskie. Za suczkę szczeniaka z rodowodem rasy golden retriever trzeba zapłacić średnio 1,6 tys. zł, za labradora 1,1 tys. zł, bulteriera 2 tys. zł, owczarka niemieckiego 1,5 tys. zł, yorkshire terriera 2 tys. zł, beagle’a 1,2 tys. zł, białego owczarka szwajcarskiego 2,5 tys. zł, a za shih-tzu 3 tys. zł. Dlatego niewielu krajowych hodowców decyduje się na krycie zagranicznym reproduktorem, które w zależności od rasy i utytułowania psa kosztuje średnio 1 tys. euro. I tu jest pies pogrzebany. Zamiast zarabiać, trzeba dokładać, jeśli chce się doskonalić rasę.

Jeśli ktoś hodowlę psów chce traktować przede wszystkim jak biznes, a nie pasję, na której czasami można zarobić, powinien mieć dużą hodowlę 15-30 psów, najlepiej kilku popularnych ras (zarówno małych, jak i dużych). Niestety, taka liczba psów wymaga najczęściej trzymania ich w boksach. Do obsługi zwierząt zatrudnić trzeba osoby, które wyprowadzają je na spacer, karmią, sprzątają ich odchody. Większość hodowców uważa duże hodowle za gorsze.

– Nawet jeśli właściciele zarzekają się, że dbają o psy, bo ktoś je raz dziennie wyprowadza na spacer, to jaką to ma wartość? Czy te psy są trzymane jako domowe pieszczoszki? Nie. One po prostu są tylko po to, by rodzić kolejne szczenięta. To nie są hodowle, to są rozmnażalnie. Mamy w rasie „producentów” mających po dwie suki marnej jakości, które kryją najtańszymi reproduktorami w Polsce, każda suka daje im pod dwa mioty rocznie po sześć, dziewięć szczeniąt, które sprzedają po 1,5 tys. zł. Rasa jest popularna, więc im schodzą. Ale to jest czysty biznes, niemający wiele wspólnego z prawdziwą hodowlą psów, której najważniejszym celem powinno być polepszanie rasy – stwierdza anonimowo hodowca golden retrieverów.

Szybka sprzedaż, niewielki zysk

Katarzyna Harmata twierdzi, że jeśli hodowca sprzeda szybko wszystkie szczeniaki z miotu, to powinien mieć kilka tys. zł zysku. Ale na plus wychodzi tylko wówczas, gdy kupna suki i jej utrzymania nie wlicza w koszty uzyskania szczeniaków, poród odbył się bez komplikacji, suka miała wystarczająco dużo mleka i obyło się bez kupowania zastępczych płynów (opakowanie mleka dla szczeniąt kosztuje około 50 zł, wystarcza na jedno, dwa karmienia dla miotu sześciu, dziewięciu szczeniąt większych ras), a na dodatek wszystkie szczeniaki zostały sprzedane, zanim ukończyły ósmy tydzień życia, czyli zaczęły żreć duże ilości drogiej karmy dla młodych psów (200-240 zł za 15-kg worek – wystarcza na niecały tydzień).

– Moja suczka Luna urodziła dziewięć szczeniąt. Przy poniesionych kosztach odchowu miotu, zysk z jego sprzedaży pokryje koszt remontu podłogi zniszczonej przez psiaki – mówi Katarzyna Harmata. Hodowla psów to ciężka praca, przez pierwsze dwa tygodnie życia trzeba być z nimi 24 godziny na dobę. Nie można pozostawić ich wyłącznej opiece suki, bo wówczas część miotu może zdechnąć, a każdy szczeniak mniej to konkretna strata.

– Generalnie, jeśli człowiek chce hodować psy tylko po to, żeby się dorobić, lepiej niech poszuka sobie pracy po godzinach. Znacznie bardziej będzie mu się to opłacać – stwierdza Katarzyna Harmata.

Anna Smolińska

Zakładamy hodowlę psów (miesięcznik Własny Biznes FRANCHISING)

Koszty ogólne związane z miotem, ponoszone jednorazowo (przy założeniu, że pies jest zarejestrowany w Związku Kynologicznym i ma wyrobiony rodowód, a hodowca ma opłacone składki):

• uprawnienia hodowlane (wymagane 3 oceny z wystaw) – koszt wystaw (dwie krajowe i jedna międzynarodowa), dojazdów na nie – ok. 1,5 zł
• rejestracja przydomka hodowlanego – 30 zł

Koszty związane z kryciem, ponoszone jednorazowo:

• badanie suki przed kryciem (sprawdzenie narządów rodnych pod kątem infekcji, która wpłynie na zapłodnienie) – 20 zł
• karta krycia – 25 zł
• testy na poziom progesteronu, pozwalające określić odpowiedni dzień do krycia – 3 x 25 zł = 75 zł
• krycie: standardowa europejska stawka to 1-1,5 tys. euro (do tego należy wliczyć koszty podróży, jeśli kryje się za granicą). Najtańsze krycie mało utytułowanym reproduktorem to koszt równy średniej cenie rodowodowego szczeniaka danej rasy (np. 1,5 tys. zł – owczarek niemiecki)
• badanie USG na potwierdzenie ciąży – 35 zł
• dodatkowe jedzenie + witaminy dla suki – 100 zł
• karta miotu – 20 zł
• wizyta weterynarza po porodzie – od 30 do 100 zł
• przegląd miotu – 10 zł

Razem: 54,5 tys. zł Koszty przypadające na 1 szczeniaka w okresie od urodzenia do 8. tygodnia (należy przemnożyć przez liczbę szczeniąt):

• mleko – 30 zł • karma dla szczeniąt – 50 zł • trzykrotne odrobaczanie – 15 zł
• jednorazowe szczepienie – 30 zł (jeśli szczeniaki zostaną u hodowcy dłużej, należy doliczyć jeszcze drugą, a czasem i trzecią serię szczepień)
• tatuaż – 10 zł • metryka – 22 zł

Razem: 68,2 tys. zł Razem:

• koszty ogólne – min. 280 zł • krycie –1,5 tys. zł
• koszty pojedynczego miotu – 315-385 zł
• koszty przypadające na 1 szczeniaka (razy liczba szczeniąt w miocie) –157 zł

W sumie na miot 7 szczeniaków: min. 3,2 tys. zł.

Spodziewane przychody
7 szczeniaków rasy labrador po 1,1 tys. zł = 7,7 tys. zł

Spodziewane dochody
7,7 tys. zł minus 3,2 tys. zł

Dochód przed opodatkowaniem
4,5 tys. zł

(W zestawieniu nie zostały uwzględnione nieprzewidziane wydatki, np. interwencja weterynarza w przypadku trudnego porodu, problemy zdrowotne suki po porodzie lub szczeniąt, koszty zabawek i smakołyków dla szczeniąt. Ponadto niejednokrotnie dochodzą koszty ogłoszeń o miocie w prasie kynologicznej, w internecie lub w katalogach wystawowych). 

Łże jak pies ten, kto mówi, że hodowla psów to łatwy do prowadzenia i wielce zyskowny biznes. Hodowcy twierdzą, że na jednym miocie zarabiają najwyżej kilka tysięcy złotych.

– Hodowli psów nie powinno traktować się jako pomysłu na biznes. To nie jest dobry sposób na zarabianie pieniędzy. Jeżeli koniecznie chcemy myśleć w tym kierunku, to traktujmy to raczej jako możliwość zwrotu nakładów na swoje drogie hobby – mówi Katarzyna Harmata, hodowca białych owczarków szwajcarskich. Jeśli ktoś kocha psy i decyduje się na zakup szczeniaka po utytułowanych rodzicach, a później będzie jeździł z nim na wystawy, to robi to z pasji, a nie dla pieniędzy. Głównym założeniem hodowli psów nie powinno być rozmnażanie suk z jak największym zyskiem, ale praca nad doskonaleniem danej rasy – dodaje.

Jeśli przeanalizuje się historie dużych hodowli psów, to można zaobserwować jeden schemat. Na początku właściciel kupuje sobie jednego, dwa rodowodowe psy, jeździ z nimi na wystawy, dba aby psy były utytułowane. Następnie doczekuje się miotu, z którego zostawia jednego szczeniaka, dokupuje kolejnego. Wówczas pojawiają się pierwsze duże wydatki, mianowicie zmiana auta na większe, żeby można wygodnie wozić psy na wystawę. Znowu pojawiają się kolejne mioty i po raz kolejny któryś z psów zostaje w hodowli. Z czasem okazuje się, że trzeba zmienić miejsce zamieszkania, bo duża liczba psów wymaga posiadania sporego domu, a przede wszystkim ogrodu.

– W moim przypadku dokładnie tak było. Kolejnym krokiem, też dość typowym, było porzucenie przez moją żonę pracy zawodowej. To konieczne, bo przy sporej hodowli nie można sobie pozwolić na zajmowanie się psami tylko wieczorami. Trzeba mieć czas, aby się nimi zaopiekować, wyszkolić je, odchować szczeniaki, pobawić się z nimi – mówi Mariusz Jaźwiński, który wraz z żoną zajmuje się hodowlą owczarków niemieckich.

Małe rasy bardziej opłacalne?

Opinie dotyczące tego, którą z ras psów najbardziej opłaca się hodować, są podzielone. Jedni twierdzą, że najlepiej zdecydować się na rasę popularną, np. golden retrievera, labradora. Są to duże psy, suka daje mioty składające się przynajmniej z sześciu szczeniaków. Rasa jest modna, więc nie powinno być problemów ze sprzedażą psiaków. Inni z kolei twierdzą, że owszem suka dużej rasy ma więcej młodych, ale za to za krycie trzeba więcej zapłacić, a na dodatek koszty wyżywienia szczeniaków są wyższe, bo większy pies zje więcej karmy i wypije więcej mleka. Nie brakuje też opinii, że małe psy mniej jedzą, ale z kolei mioty są niewielkie i liczą najczęściej dwa, trzy szczeniaki. Niejednokrotnie przy porodach suk typu yorkshire terrier potrzebna jest pomoc weterynarza, czasami nawet niezbędne okazuje się cesarskie cięcie, które kosztuje minimum 800 zł.

– Często spotykam się ze stwierdzeniem: „Jaźwiński! Sprzedałeś sześć szczeniaków po 2 tys. zł. Ile ty kasy zarobiłeś!”. Rzeczywiście, jednorazowy przypływ gotówki jest duży, ale nikt już nie pyta, ile musiałem wydać, żeby się tych szczeniaków dochować – mówi Mariusz Jaźwiński. – Zrobiłem podsumowanie i wyszło mi, że od momentu kupna pierwszej suki do czasu, gdy w wieku trzech lat dała mi pierwszy miot, zainwestowałem w nią 17 tys. zł. Sama suka dużo kosztowała, a do tego trzeba doliczyć jej wyżywienie, wyjazdy na wystawy, aż w końcu krycie championem w tej rasie – mówi Mariusz Jaźwiński.

Pies za tysiaka

Według polskich hodowców ceny szczeniąt w kraju są bardzo niskie. Za suczkę szczeniaka z rodowodem rasy golden retriever trzeba zapłacić średnio 1,6 tys. zł, za labradora 1,1 tys. zł, bulteriera 2 tys. zł, owczarka niemieckiego 1,5 tys. zł, yorkshire terriera 2 tys. zł, beagle’a 1,2 tys. zł, białego owczarka szwajcarskiego 2,5 tys. zł, a za shih-tzu 3 tys. zł. Dlatego niewielu krajowych hodowców decyduje się na krycie zagranicznym reproduktorem, które w zależności od rasy i utytułowania psa kosztuje średnio 1 tys. euro. I tu jest pies pogrzebany. Zamiast zarabiać, trzeba dokładać, jeśli chce się doskonalić rasę.

Jeśli ktoś hodowlę psów chce traktować przede wszystkim jak biznes, a nie pasję, na której czasami można zarobić, powinien mieć dużą hodowlę 15-30 psów, najlepiej kilku popularnych ras (zarówno małych, jak i dużych). Niestety, taka liczba psów wymaga najczęściej trzymania ich w boksach. Do obsługi zwierząt zatrudnić trzeba osoby, które wyprowadzają je na spacer, karmią, sprzątają ich odchody. Większość hodowców uważa duże hodowle za gorsze.

– Nawet jeśli właściciele zarzekają się, że dbają o psy, bo ktoś je raz dziennie wyprowadza na spacer, to jaką to ma wartość? Czy te psy są trzymane jako domowe pieszczoszki? Nie. One po prostu są tylko po to, by rodzić kolejne szczenięta. To nie są hodowle, to są rozmnażalnie. Mamy w rasie „producentów” mających po dwie suki marnej jakości, które kryją najtańszymi reproduktorami w Polsce, każda suka daje im pod dwa mioty rocznie po sześć, dziewięć szczeniąt, które sprzedają po 1,5 tys. zł. Rasa jest popularna, więc im schodzą. Ale to jest czysty biznes, niemający wiele wspólnego z prawdziwą hodowlą psów, której najważniejszym celem powinno być polepszanie rasy – stwierdza anonimowo hodowca golden retrieverów.

Szybka sprzedaż, niewielki zysk

Katarzyna Harmata twierdzi, że jeśli hodowca sprzeda szybko wszystkie szczeniaki z miotu, to powinien mieć kilka tys. zł zysku. Ale na plus wychodzi tylko wówczas, gdy kupna suki i jej utrzymania nie wlicza w koszty uzyskania szczeniaków, poród odbył się bez komplikacji, suka miała wystarczająco dużo mleka i obyło się bez kupowania zastępczych płynów (opakowanie mleka dla szczeniąt kosztuje około 50 zł, wystarcza na jedno, dwa karmienia dla miotu sześciu, dziewięciu szczeniąt większych ras), a na dodatek wszystkie szczeniaki zostały sprzedane, zanim ukończyły ósmy tydzień życia, czyli zaczęły żreć duże ilości drogiej karmy dla młodych psów (200-240 zł za 15-kg worek – wystarcza na niecały tydzień).

– Moja suczka Luna urodziła dziewięć szczeniąt. Przy poniesionych kosztach odchowu miotu, zysk z jego sprzedaży pokryje koszt remontu podłogi zniszczonej przez psiaki – mówi Katarzyna Harmata. Hodowla psów to ciężka praca, przez pierwsze dwa tygodnie życia trzeba być z nimi 24 godziny na dobę. Nie można pozostawić ich wyłącznej opiece suki, bo wówczas część miotu może zdechnąć, a każdy szczeniak mniej to konkretna strata.

– Generalnie, jeśli człowiek chce hodować psy tylko po to, żeby się dorobić, lepiej niech poszuka sobie pracy po godzinach. Znacznie bardziej będzie mu się to opłacać – stwierdza Katarzyna Harmata.

Anna Smolińska

Zakładamy hodowlę psów (miesięcznik Własny Biznes FRANCHISING)

Koszty ogólne związane z miotem, ponoszone jednorazowo (przy założeniu, że pies jest zarejestrowany w Związku Kynologicznym i ma wyrobiony rodowód, a hodowca ma opłacone składki):

• uprawnienia hodowlane (wymagane 3 oceny z wystaw) – koszt wystaw (dwie krajowe i jedna międzynarodowa), dojazdów na nie – ok. 1,5 zł
• rejestracja przydomka hodowlanego – 30 zł

Koszty związane z kryciem, ponoszone jednorazowo:

• badanie suki przed kryciem (sprawdzenie narządów rodnych pod kątem infekcji, która wpłynie na zapłodnienie) – 20 zł
• karta krycia – 25 zł
• testy na poziom progesteronu, pozwalające określić odpowiedni dzień do krycia – 3 x 25 zł = 75 zł
• krycie: standardowa europejska stawka to 1-1,5 tys. euro (do tego należy wliczyć koszty podróży, jeśli kryje się za granicą). Najtańsze krycie mało utytułowanym reproduktorem to koszt równy średniej cenie rodowodowego szczeniaka danej rasy (np. 1,5 tys. zł – owczarek niemiecki)
• badanie USG na potwierdzenie ciąży – 35 zł
• dodatkowe jedzenie + witaminy dla suki – 100 zł
• karta miotu – 20 zł
• wizyta weterynarza po porodzie – od 30 do 100 zł
• przegląd miotu – 10 zł

Razem: 54,5 tys. zł Koszty przypadające na 1 szczeniaka w okresie od urodzenia do 8. tygodnia (należy przemnożyć przez liczbę szczeniąt):

• mleko – 30 zł • karma dla szczeniąt – 50 zł • trzykrotne odrobaczanie – 15 zł
• jednorazowe szczepienie – 30 zł (jeśli szczeniaki zostaną u hodowcy dłużej, należy doliczyć jeszcze drugą, a czasem i trzecią serię szczepień)
• tatuaż – 10 zł • metryka – 22 zł

Razem: 68,2 tys. zł Razem:

• koszty ogólne – min. 280 zł • krycie –1,5 tys. zł
• koszty pojedynczego miotu – 315-385 zł
• koszty przypadające na 1 szczeniaka (razy liczba szczeniąt w miocie) –157 zł

W sumie na miot 7 szczeniaków: min. 3,2 tys. zł.

Spodziewane przychody
7 szczeniaków rasy labrador po 1,1 tys. zł = 7,7 tys. zł

Spodziewane dochody
7,7 tys. zł minus 3,2 tys. zł

Dochód przed opodatkowaniem
4,5 tys. zł

(W zestawieniu nie zostały uwzględnione nieprzewidziane wydatki, np. interwencja weterynarza w przypadku trudnego porodu, problemy zdrowotne suki po porodzie lub szczeniąt, koszty zabawek i smakołyków dla szczeniąt. Ponadto niejednokrotnie dochodzą koszty ogłoszeń o miocie w prasie kynologicznej, w internecie lub w katalogach wystawowych).

Wiadomość archiwalna

Zobacz także:
Wiadomości:
2009-11-03 09:02:00Zysk wysokoprocentowy
2009-08-20 10:00:00W sieci raźniej
2009-08-17 10:00:00Kasa na start
2009-08-12 10:50:00Lukrowana firma
2009-08-06 06:00:00Interes, który boli
2010-01-29 08:00:00Pieniądze na kanale