|
| fot. auto-presse.de
|
Kierowcy w Niemczech, podobnie jak polscy szoferzy muszą zmagać się ze sporą kawalerią różnego typu fotoradarów. Niektóre z nich są wadliwe, twierdzą nasi zachodni sąsiedzi i kierują zbiorowe wnioski do sądu.
W Niemczech ostatnimi czasy furorę robi urządzenie monitorujące prędkość pojazdów o nazwie PoliScan. Urządzenie w kształcie słupa jest w stanie kontrolować prędkości samochodów nie tylko na kilku pasach ruchu jednocześnie, ale także w obu kierunkach. Niestety według znacznej liczby kierowców urządzenie to zafałszowuje wyniki. Swoich praw i unieważnienia mandatów tysiące z nich postanowiło dochodzić w sądzie.
Adwokaci kierowców poddają pod wątpliwość właściwe przyporządkowywanie danych zawierających przekroczenie prędkości do konkretnych pojazdów. Policja z kolei twierdzi, że wszystko jest w porządku zasłaniając się certyfikatami i zezwoleniami dopuszczającymi urządzenie do pracy. Aktualnie w Niemczech działa 36 różnych typów fotoradarów.
źródło: Auto Presse