Zespół BMW Sauber zapłacił aż 8,7 mln dol. za każdy punkt zdobyty w minionym sezonie Formuły 1. To jedne z najdroższych punktów w całej stawce zespołów. Budżet niemiecko-szwajcarskiej ekipy szacowany był na ok. 315 mln dol. Robert Kubica i Nick Heidfeld zdobyli w sumie 36 pkt. Więcej wydało tylko... Renault (11 mln), w którym Kubica będzie startował w przyszłym roku, i Toro Rosso (13,1 mln).
Wobec tych informacji trudno się dziwić, że niemiecka fabryka samochodów chciała odejścia z F1. Cała tegoroczna inwestycja w team okazała się wielkim niewypałem. Przed sezonem w Hinwil i Monachium inżynierowie wydawali miliony dolarów na projekt systemu odzyskiwania energii kinetycznej (KERS), który nie sprawdził się podczas sezonu. Jakby tego było mało, już po kilku wyścigach trzeba było zarzucić rozwój KERS i poświęcić kolejną fortunę na przebudowę podwozia, tak aby można było zamontować lepszy dyfuzor poprawiający przyczepność bolidu.
Niemcy musieli także wyłuskać pieniądze na dodatkowy silnik dla Heidfelda. I może wszystko by tak nie bolało właścicieli zespołu, gdyby nie światowa recesja i świadomość, że kasa była wyrzucana w błoto.Przed rokiem BMW zapłaciło 2,7 mln dol. za każdy ze 135 pkt zdobytych przez polsko-niemiecki duet na torze.
Mario Theissen nijak nie mógł także wytłumaczyć swoim przełożonym, dlaczego potrzebuje ponad 300 mln dol. rocznie. Menedżerowie mieli przecież przed oczami genialne zespoły Brawna i Red Bulla. Oba teamy miały na cały rok niewiele ponad to, co wydał jeden BMW Sauber.
Ross Brawn dziś stawiany jest nie tylko za wzór inżyniera, ale i stratega. Razem z dyrektorem Nickiem Fryem zrobili interes stulecia. W sumie dysponowali ok. 143 mln dol. Zamienili je w 172 pkt – najtańsze wśród całej stawki (0,83 mln dol. za każdy). Brawn nie szalał z KERS. Ross jako jeden z nielicznych już przed sezonem zaprojektował za to podwójny dyfuzor i dzięki niemu Jenson Button z Rubensem Barrichello nokautowali rywali na początku sezonu. Fry oglądał każdego dolara. Obniżył pensje swoim zawodnikom. Ba! Za własne pieniądze latali na pierwsze Grand Prix klasą ekonomiczną.
Brawna mogą też pokochać sponsorzy. Byli obecni podczas transmisji telewizyjnych przez dziewięć godzin. Czas ten, szacowany w oparciu o stawki reklamowe 18 krajów, wyceniono na ok. 255 milionów dolarów. Co ciekawe, to przy okazji kolejny dowód na to, jak wielkie firmy samochodowe wyrzucają miliony. Brawn jeździł w dużym stopniu za pieniądze Hondy, która wycofała się w zeszłym roku, ale nie zostawiła teamu na lodzie. Honda reklam... nie chciała.
Z powyższych wyliczeń wynika, że przepłaciło BMW. Toyota też musiała wydać sporo za każdy punkt (6,3 mln) i postanowiła odejść z F1. Kolejnym nieefektywnym zespołem było Renault. Fatalny wynik osiągnęło jeszcze Toro Rosso. Tu jednak proste wyliczenia trochę oszukują. Toro Rosso to dla hiszpańskojęzycznej części świata Red Bull. W sumie oba zespoły ściągnęły więc na siebie dużą uwagę kibiców za stosunkowo niewielkie pieniądze.
Najbardziej ekonomiczni:
1. Brawn-Mercedes 0,8
2. RBR-Renault 1,17
3. Williams-Toyota 3,9
4. Ferrari 5,5
5. McLaren-Mercedes 5,7
6. Toyota 6,3
7. Force India-Mercedes 7,5
8. BMW Sauber 8,7
9. Renault 11
10. STR-Ferrari 13,1
Autor: Oskar Berezowski
Brak komentarzy...