Bezpieczeństwo i pewność. Te priorytety przekładają się w firmach informatycznych na przychody z klientów. Priorytetem dla przedsiębiorcy prowadzącego działalność internetową jest zapewnienie klientom, obecnym i potencjalnym, bezawaryjnego dostępu do oferty firmy - 24 godziny na dobę, przez 365 dni w roku. Dlatego też niezwykle ważny dla dostawcy usług jest wybór profesjonalnej serwerowni.
Zasadnicze pytanie brzmi – po czym poznać dobrą, a przede wszystkim bezpieczną serwerownię? Dr inż. Artur Pajkert z wydziału Informatyki i Zarządzania Politechniki Wrocławskiej zwraca uwagę na kilka istotnych czynników.
Czy jest jakiś jeden, kluczowy czynnik, który powoduje, że dane data center jest dobre lub złe?
- Zdecydowanie nie. Centra przetwarzania danych (data center) to skomplikowane przedsięwzięcia. Pod względem infrastrukturalnym istnieje kilka krytycznych czynników, które określają, czy lokalizacja nadaje się do profesjonalnego utrzymania serwerów.
Który z nich jest najważniejszy?
- W mojej ocenie kluczowe jest zaopatrzenie w energię elektryczną. Zwróćmy uwagę, że serwerownia konsumuje niebagatelne ilości prądu. Przeciętny pobór mocy przez jeden serwer możemy przyjąć na poziomie 250 W, a w serwerowni takich urządzeń może być – w zależności od wielkości obiektu - nawet kilka tysięcy. To oznacza, że serwerownia obsługująca niewygórowaną liczbę 1000 serwerów na sam ruch maszyn zużyje ok. 250 kW mocy! Do tego dochodzą kolejne instalacje konsumujące energię: instalacje chłodzące (nie tylko kontrolują temperaturę, ale także wytwarzają odpowiedni ruch powietrza oraz dbają o odpowiednią wilgotność) oraz inne odbiorniki (pomieszczenia biurowe, socjalne, korytarze, systemy przeciwpożarowe, kontroli dostępu i monitorowania itp.) A przecież serwerownia musi działać nieustannie! Wyzwaniem jest zatem nie tylko dostarczanie odpowiedniej mocy, ale także – dostarczanie jej w sposób nieprzerwany.
W jaki sposób jest to realizowane?
- W najlepszych centrach danych, jak np. Beyond.pl, któremu swoje zasoby powierzyli m.in. Ogicom, Allegro i Nasza Klasa, stosuje się kilkustopniowe zabezpieczenia. Przede wszystkim prąd jest dostarczany z minimum dwóch źródeł zewnętrznych. Najlepiej, jeśli są to dwie różne elektrownie, a przynajmniej – dwie różne stacje transformatorowe. Kolejnym źródłem zasilania jest zazwyczaj generator spalinowy, który zajmuje powierzchnię przeciętnego mieszkania. Musi być stale utrzymywany w gotowości, co oznacza podgrzewanie do odpowiedniej temperatury. Niektóry obiekty są też wyposażone w przyłącze zewnętrzne do przenośnych generatorów na wypadek konieczności serwisowania generatora głównego. Kolejną linię obrony stanowią UPS’y – są to bloki akumulatorów wraz z układami sterującymi. W razie zaniku zasilania urządzenia nie odczują awarii, ponieważ będą zasilane energią zgromadzoną w akumulatorach. Oczywiście instalacje takie zakładają możliwość np. awarii jednego z urządzeń (tzw. redundancja n+1). Dlatego do każdej szafy prowadzi się dwa niezależne tory zasilania, ponieważ serwery są wyposażone w dwa zasilacze. W razie jakiejkolwiek awarii lub prac serwisowych na jednym torze – nie ma konieczności wyłączania serwera.
Co poza prądem?
- Kolejnym istotnym czynnikiem jest chłodzenie. W małych serwerowniach, w których znajduje się do kilkudziesięciu serwerów, może wystarczać klimatyzacja w postaci nawiewów zainstalowanych na ścianach, podobna do biurowej. Większe centra bazują na profesjonalnych urządzeniach, które poza temperaturą regulują też wilgotność. A to bardzo ważne, ponieważ odpowiednia wilgotność redukuje ryzyko skraplania wody w miejscach, w których mogłoby to zaszkodzić pracującym pod napięciem urządzeniom. Powietrze jest wtłaczane pod tzw. podłogę techniczną. Jest to jakby druga warstwa podłogi, podniesiona o kilkadziesiąt centymetrów w stosunku do posadzki w pomieszczeniu. Uzyskana przestrzeń pozwala na dystrybucję okablowania i zimnego powietrza tak, aby „na powierzchni” uniknąć plątaniny kabli.
A jak wygląda kwestia bezpieczeństwa fizycznego?
- Firmy świadczące usługi internetowe czy też operujące na rynku masowym, jak np. Allegro – w zasadzie przestałyby istnieć, gdyby ktoś np. ukradł serwery lub fizycznie je zniszczył wraz z danymi. Dlatego też przy prowadzeniu tego rodzaju biznesu ważne jest, aby zasoby ulokować w odpowiednio chronionym miejscu. Ochrona zakłada stałe i dokładne monitorowanie okolic budynku i pomieszczeń wewnątrz, a także ścisłą kontrolę dostępu. W obiektach niższej klasy opiera się ona na pisemnych upoważnieniach, w lepiej strzeżonych serwerowniach pojawiają się karty magnetyczne, chipowe, aż do systemów biometrycznych, np. rozpoznających odcisk palca lub wzór siatkówki.
Pozostaje jeszcze bezpieczeństwo przeciwpożarowe…
- Przy ogromnej ilości sprzętu pracującego pod napięciem ma to znaczenie. Dlatego najlepsze serwerownie stosują zaawansowane systemy detekcji dymu. Nieustannie zasysają one i analizują powietrze w chronionych przestrzeniach. W hali wypełnionej tysiącami serwerów są w stanie błyskawicznie wykryć np. jeden spalony zasilacz! Drugim krokiem jest odpowiednie gaszenie. Rzecz jasna – woda jest wykluczona, stosuje się specjalistyczne systemy gaszenia gazem, dzięki czemu po całej akcji nie ma mowy o dodatkowym uszkodzeniu elektroniki i danych.
Ilu operatorów obsługują centra danych?
- Zarówno w Polsce, jak i za granicą, istnieje podobna prawidłowość: duże serwerownie często są jednocześnie wielkimi węzłami wymiany ruchu internetowego. Stąd też nie dziwi fakt, iż takich obiektach spotykamy często wielu operatorów, z których każdy dostarcza łącze o przepustowości od 100 mbit/s do aż 10 gbit/s! Jako punkt odniesienia znowu podam serwerownię Beyond.pl, którą osobiście, mimo faktu, iż nie jest duża, uważam pod względem jakości za obiekt bardzo wysokiej klasy. Data center jest wyposażone w siedmiu operatorów. Co więcej – przyłącza są wykonane z czterech różnych stron budynku. Dzięki temu w razie jakichkolwiek prac, np. związanych z rozkopaniem ulicy – nie ma ryzyka, że serwerownia skutkiem np. błędu popełnionego przez operatora koparki straci kontakt ze światem.
Serwer – wszystko o
Serwis prasowy/E2H