Znajdź firmę

-
Nazwa
Miejscowość  
 
  » zaawansowane
  • Szukaj:
szukaj

Najpopularniejsze

-

firma wiarygodna finansowo
Licencja na zaufanie - Certyfikat Firmy Wiarygodnej Finansowo
Jeżeli celujesz w zaufanie kontrahentów, pokaż się z wiarygodnej strony. Zdobądź Certyfikat i dołącz do grona solidnych przedsiębiorców z zasadami.

reklama 

Polecamy

-
Załóż sklep internetowy i zarabiaj Wypełnij e-wniosek EDG-1 Wypełnij e-wniosek VAT-R Gazeta Podatkowa

Masz firmę?
Masz kredyt do 3 mln zł, bez zaświadczeń.
Sprawdź!

reklama

Wiadomości - Czytaj codzienny przegląd prasy

Dyskusja położników, anestezjologów i płatnika o porodach bez bólu

10:00 07.11.2009

Niektóre szpitale już znieczulają swoje pacjentki na życzenie w ramach procedur porodowych, inne pobierają ekstra opłaty, tłumacząc je brakiem refundacji znieczulenia. NFZ natomiast twierdzi, że znieczulenie zostało uwzględnione w wycenie procedur porodu i płacenie z prywatnej kieszeni pacjentek jest nieuzasadnione.

Koszt (ponoszony prywatnie) znieczulenia do porodu w szpitalach wynosi od 300 do 700 złotych. Niewiele ciągle jest w Polsce szpitali, które za znieczulenie zewnątrzoponowe nie pobierają od pacjentek opłat. Rutynowo porody ze znieczuleniem przeprowadza między innymi Powiatowe Centrum Zdrowia SA NZOPZ Szpital Powiatowy w Kluczborku.

A jednak można

Dr Jurij Murenko, szef firmy świadczącej na rzecz szpitala w Kluczborku usługi anestezjologiczne, zapewnia, że materiały do znieczulenia oraz leki nie są drogie. Samo znieczulenie zaś wykonują anestezjolodzy, którzy pełnią właśnie dyżur. Pozytywnym wynikiem podawania znieczuleń - w opinii Murenki - jest spadek liczby cięć cesarskich. Niedawno ruszył program pilotażowy na Dolnym Śląsku, zainicjowany przez wojewodę Rafała Jurkowlańca. W efekcie w Szpitalu Specjalistycznym im.Falkiewicza na wrocławskim Brochowie pacjentki już rodzą bez bólu. Podobnie wkrótce będzie w Akademickim Szpitalu Klinicznym im. J. Mikulicza-Radeckiego, a pod koniec tego roku - w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Legnicy. Drgnęło również na Opolszczyźnie.

Już nie tylko Kluczbork, ale i Szpital w Nysie znieczula do porodu. W największej porodówce na Opolszczyźnie - Szpitalu Ginekologiczno-Położniczym przy Reymonta w Opolu - za znieczulenie na życzenie pacjentka musiała do niedawna zapłacić 600 zł, teraz szpital zszedł z ceną do 300 zł, czyli de facto do wyceny NFZ jako procedury obowiązującej do wprowadzenia w ubiegłym roku w ramach Jednorodnych Grup Pacjentów (JGP).

Punkty widzenia

Dr Józef Bojko, opolski konsultant w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii, twierdzi, że kiedy NFZ zrezygnował z finansowania znieczulenia zewnątrzoponowego do porodu jako osobnej procedury, wartej 300 złotych, wiele szpitali ograniczyło jego stosowanie, by nie ponosić dodatkowych kosztów.

NFZ problem widzi inaczej i twierdzi, że wycena procedur porodu jest wystarczająca do tego, by znieczulać nieodpłatnie. - Poród może być rozliczony - wyjaśnia Edyta Grabowska-Woźniak, rzecznik prasowy Funduszu - w zależności od rozpoznań i wykonanych pacjentce procedur - w czterech grupach o różnej wycenie punktowej: na 33 punkty wyceniono poród, na 46 - poród mnogi lub przedwczesny. Patologia ciąży lub płodu z porodem powyżej 5 dni - to 56 punktów, a ciężką patologię ciąży z porodem, przy diagnostyce rozszerzonej i leczeniu kompleksowym powyżej 10 dni, wyceniono na 156 punktów.

- W każdej z czterech grup może zostać rozliczony poród naturalny, naturalny ze znieczuleniem zewnątrzoponowym lub zakończony cesarskim cięciem - wyjaśnia Grabowska-Woźniak.

Zdaniem NFZ, koszt znieczulenia jest skalkulowany w grupach i nie ma potrzeby tworzenia odrębnego świadczenia medycznego. Innego zdania są dyrektorzy szpitali.

Prof. Sławomir Suchocki, znany ginekolog i położnik, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Ginekologiczno-Położniczego w Wałbrzychu, twierdzi jednak, że znieczulenie nie zostało uwzględnione w wycenach procedur: - Za wszystkie porody NFZ płaci tak samo. Podobnie jest z cięciami cesarskimi, które przed wprowadzeniem JGP były droższe o 400 złotych niż poród siłami natury, teraz - wycena jest taka sama jak porodu fizjologicznego.

Nie wszyscy potrafią

Dr Wojciech Guzikowski, wicedyrektor ds. medycznych w Szpitalu Ginekologiczno- Położniczym w Opolu i wojewódzki konsultant w dziedzinie ginekologii i położnictwa uważa, że każda rodząca, która chce, powinna znieczulenie otrzymać. W jego opinii jednak należy wypracować jakieś rozwiązanie, bo w tak dużym szpitalu jak przy Reymonta w Opolu, gdzie rocznie odbywa się ponad 2 tys. operacji, nie da się tego robić bez osobnego finansowania tej procedury i bez zmian organizacyjnych. Dyrektor Guzikowski wyjaśnia, że rodząca nie czuje bólu, nie poczuje więc także tego, że coś zaczyna się dziać nie tak. Potrzebna jest więc wzmożona opieka - większa obsada personelu, aparatura, leki, sprzęt, a to kosztuje. - Czasem do południa mamy jednocześnie nawet 11 rodzących, znieczulenie ich wszystkich przy obsadzie pięciu anestezjologów jest po prostu fizyczną niemożliwością - zaznacza dr Guzikowski.

Ponadto okazuje się, że nie wszyscy anestezjolodzy potrafią wykonać znieczulenie zewnątrzoponowe do porodu. Dr Józef Bojko powołując się na informacje ze zjazdu anestezjologów, podkreśla, że polscy anestezjolodzy mają doskonałe przygotowanie do zawodu, wykonują o wiele więcej znieczuleń zewnątrzoponowych niż ich koledzy z Europy, a mniej więcej tyle samo co koledzy ze Stanów Zjednoczonych. Wykorzystują tę technikę w chirurgii ortopedycznej, chirurgii podbrzusza, kończyn dolnych.

Pojawiają się jednak problemy, jeśli chodzi o porody. Bo znieczulić do porodu trzeba umieć.

- Trzeba pamiętać o bezpieczeństwie dziecka, o tym, że nie można zbyt dużą dawką leku zahamować akcji porodowej - wyjaśnia dr Murenko.

Warto chcieć

Na inny problem zwraca uwagę dr Roman Kolek, wicedyrektor ds. medycznych w opolskim oddziale NFZ, wielki orędownik znieczuleń zewnątrzoponowych do porodu. Dr Kolek twierdzi, że potrzebna jest, owszem, spora praktyka, doświadczenie, ale równie ważne są dobre chęci i pełna współpraca rodzącej, anestezjologa i położnika właśnie.

Prof. Janusz Anders, prezes Polskiego Towarzystwa Anestezjologii i Intensywnej Terapii, przyznaje co prawda, że każda kobieta ma prawo do znieczulenia porodu naturalnego, ale naiwnością byłoby myślenie, że znieczulenie do porodu naturalnego nie jest związane z kosztami. W opinii prof. Andersa, problem polega na tym, że NFZ nie uwzględnia znieczulenia w kosztach operacji.

Zdaniem profesora, umieszczanie kosztów znieczulenia w tzw. budżecie chirurgicznym (bo gdzieś muszą być umieszczone) jest sytuacją powodującą konflikt interesów pomiędzy wieloma niezależnymi specjalizacjami, a także problemy organizacyjne, co w rezultacie może szkodzić dobru pacjenta.

Organizacja i finanse

Problemami organizacyjnymi, brakiem anestezjologów i funduszy tłumaczą się szpitale, które pod wpływem opinii publicznej wracają, choć w okrojonym zakresie, do znieczuleń do porodu i próbują walczyć o zmianę finansowania procedur. NFZ uważa, że koszt znieczulenia został w nich uwzględniony i nie ma potrzeby tworzenia osobnych. Dr Józef Bojko twierdzi, że konieczne są systemowe rozwiązania finansowe, umożliwiające powszechne stosowanie znieczulenia do porodu. - Bo jeśli 24% rodzących po raz pierwszy określa ból jako niezwykle silny, to takich danych nie można lekceważyć - mówi dr Bojko.

Szpital w Wałbrzychu przeprowadził własne badania, które pokazały, że tak naprawdę skala problemu, a tym samym i kosztów znieczuleń w skali kraju, jest niewielka. - 10% kobiet chce mieć znieczulenie i kwalifikuje się do niego - mówi prof. Suchocki. - Jeżeli więc w Polsce rodzi się rocznie 370-380 tys. dzieci, to koszt znieczuleń w skali kraju wyniósłby nie więcej niż kilkanaście milionów złotych. Co to znaczy wobec budżetu NFZ? Jacek Tulimowski, warszawski ginekolog i położnik, dodaje, że pieniądze są żadne wobec kosztów, jakie trzeba ponieść, gdy w grę wchodzi interwencja chirurgiczna i szycie krocza, podawania leków czy opieka psychologa po traumatycznych przeżyciach. - Nie mówiąc już o tym, że takiej kobiety nie namówi się już na kolejną ciążę - dodaje Tulimowski.

Polki na tle Europy

W zasadzie z opiniami ginekologów zgadza się NFZ. - W praktyce wygląda to tak, że średnio na 10 pacjentek tylko dwie, trzy mogą lub chcą otrzymać znieczulenie zewnątrzoponowe do porodu - podkreśla Edyta Grabowska- Woźniak, rzecznik NFZ. - Pozostałe panie nie kwalifikują się ze względów medycznych, sytuacyjnych - np. jest już za późno na podanie znieczulenia, bo pacjentka trafia do szpitala w końcowej fazie porodu - lub po prostu pacjentka nie chce znieczulenia. Pieniądze potrzebne na znieczulanie zewnątrzoponowe przy niezbędnej skali wydają się rzeczywiście nieduże, a mimo to odstajemy w tym względzie od wielu krajów.

We Francji i Wielkiej Brytanii w latach 2004-07 około 50% rodzących znieczulano na ich życzenie, w Grecji i Włoszech - powyżej 20%, w Polsce - tylko 3,5% rodzących.

Niewiele przeciwwskazań

Znieczulenie zewnątrzoponowe do porodu ginekolodzy położnicy uznali za metodę najbardziej uniwersalną w położnictwie i bardzo bezpieczną zarówno dla matki, jak i dziecka, czego dowiodły opublikowane w 2005 roku badania.

Jest też niewiele przeciwwskazań do jej zastosowania, m.in. zaburzenia krzepnięcia krwi, zmiany ropne skóry w miejscu wkłuwania się, a także stany gorączkowe rodzącej, ropne i wirusowe infekcje. Ponadto w ten sposób nie znieczula się kobiet przywiezionych do szpitala w trakcie porodu, któremu towarzyszy krwotok.

Sabina Augustynowicz

Źródło: Rynek Zdrowia
Komentarze:

Brak komentarzy...

Napisz swój komentarz


Za treść komentarzy odpowiadają ich autorzy