To zdarzyło się 29 października w Lęborku. W tamtejszej komendzie policji dyżur pełnił mł. aspirant Sławomir Ropela. Około 23.00 odebrał telefon od zrozpaczonej matki błagającej o przysłanie karetki pogotowia do już nieoddychającego 4-tygodniowego synka. Policjant wezwał karetkę i via telefon, krok po kroku, instruował matkę, jak ma reanimować malucha...
Gdy pogotowie przybyło do dziecka, to już oddychało. Czym było działanie policjanta? Ano, może to kogoś zdziwić, było klasyczną formą, wręcz akademickim przykładem, telemedycyny! Profesor Ryszard Tadeusiewicz, teoretyk telemedycyny oraz inżynier biomedyczny, uważa, że korzenie tele-medycyny tkwią w XIX wieku. - A to za sprawą wynalazku Alexandra Grahama Bella, czyli telefonu. Istnieją dokumenty potwierdzające, że już wtedy lekarze za pomocą telefonu konsultowali leczenie z innymi specjalistami. To właśnie było prawzorem telemedycyny. Współczesny jej rodowód sięga lat 60. Wówczas to w USA sieć telekomunikacyjna połączyła rozrzucone po świecie amerykańskie bazy wojskowe z ośrodkami medycznymi w Stanach...
Technologie ITC
Definicji telemedycyny jest bez liku. Kto by jej nie tworzył, musi uwzględnić w niej co najmniej dwa czynniki:
- konsultacje medyczne,
- ich transmisję w przestrzeni za pomocą infrastruktury telekomunikacyjnej (obecnie, przed wszystkim, internetu). Stopień złożoności przeprowadzanych konsultacji medycznych implikuje zastosowanie mniej lub bardziej rozwiniętych rozwiązań informatycznych.
Telemedycyna jest jedną ze składowych tworzących ICT (information and communication technologies), czyli technologie informacyjno-komunikacyjne. Mogą one - cytat ze strony Komisji Europejskiej - "w dużej mierze wpływać na opiekę zdrowotną: poprzez udostępnianie społeczeństwu informacji na temat zdrowego tr ybu życia, dostarczanie nowych narzędzi do projektowania leków przyszłości, usprawnianie systemów opieki zdrowotnej oraz umożliwianie świadczenia usług opieki zdrowotnej na odległość, np. bez konieczności opuszczania domu...".
Dr Michał Kamiński, ekspert ds. zdrowia Konfederacji Pracodawców Polskich, w pracy "ITC w służbie ochrony zdrowia" przyznaje, że korzyści, jakie daje stosowanie systemów telemedycznych "jest złożonym zagadnieniem", bo bywa i tak, że "wdrożenie aplikacji telemedycznej niejednokrotnie nie przynosi oszczędności tym instytucjom, które finansują przedsięwzięcie". Ekspert przestrzega przed traktowaniem telemedycyny jako celu, namawiając do postrzegania jej jako "narzędzia w sprawowaniu opieki medycznej".
Diagnoza i opieka
Z grubsza rzecz biorąc, telemedycynę można dziś sprowadzić do diagnozowania i monitorowania stanu zdrowia pacjenta, który nie ma bezpośredniego kontaktu z diagnozującym lub monitorującym jego kondycję psychofizyczną.
Diagnozowanie to przede wszystkim teleradiologia, natomiast monitorowanie to głównie sprawowanie zdalnej opieki nad pacjentami będącymi w trakcie leczenia w formule bezpośredniego kontaktu lekarz - pacjent. I telemedycyna w tych właśnie zastosowaniach jest w Polsce najpopularniejsza. W znaczeniu takim, jak sobie to wyobrażają niektórzy, iż chorzy nie będą musieli odwiedzać lekarza (gdyż ten ich zbada na odległość) - telemedycyna jest pieśnią przyszłości.
Zdalnie przeprowadzane operacje (nie mówiąc już o wideotelekonsultacjach - szczególnie w wykonaniu wojskowego zabezpieczenia medycznego) nie są już wytworem twórców S F. Jednak trzeba będzie jeszcze poczekać, pewnie niekrótko, nim - dla przykładu - zabiegi chirurgiczne przy użyciu robota działającego w punkcie X, a sterowanego przez specjalistę operującego z punktu Y - staną się popularne na miarę teleradiologii.
W naszym raporcie, który siłą rzeczy przybliża tematykę, a nie ją kompletnie opisuje, przedstawiamy telemedycynę taką, jaką postrzegają ją lekarze, informatycy medyczni i bioinżynierowie. W tym miejscu krótko o tym, jak widzą ją potencjalni pacjenci telelekarzy. W 2006 r. Ośrodek Badania Opinii Publicznej na 1000-osobowej próbie reprezentacyjnej przeprowadził badania ich stosunku do telemedycyny oraz jej postrzegania. Ankieterzy badali osoby powyżej 15. roku życia.
I co się okazało? Zacytujmy w tym miejscu fragment materiału pt. "Powszechny dostęp do inter netu gwarantem rozwoju telemedycyny", opublikowanego w Gazecie Samorządowej: "Badania (...) świadczą o braku zaufania do telemedycyny. Pomysł podoba się zaledwie 10% badanych, a 36% ma opinię mniej entuzjastyczną. Osoby te najchętniej zamawiałyby wizytę przez internet, sprawdzałyby dostępność lek arzy specjalistów, zamówiłyby e-receptę.
Około połowy z badanych jest zainteresowana telekonsultacją oraz diagnozowaniem przez specjalistów bez potrzeby rocznego oczekiwania w kolejce, przełamaniem bariery odległości (Polska B, C) i zwiększeniem konkurencyjności otrzymywanej usługi medycznej. Telemedycyna dla 42% respondentów nie niesie żadnych skojarzeń lub skojarzenia są całkowicie mylne (telepatia, parapsychologia, program telewizyjny). Stosunkowo najczęściej kojarzy się z konsultacjami telefonicznymi. Zdecydowanie wskazuje to na brak edukacji społeczeństwa w tym zakresie. W tym przypadku też niebagatelną rolę może odegrać wsparcie samorządów".
Różny poziom akceptacji
"Barierą w korzystaniu z tej nowatorskiej usługi przez osoby starsze, które częściej potrzebują pomocy lekarskiej, może być nieznajomość obsługi komputera. Wyniki badań pokazują, że 59% osób po 60. roku życia nie potrafi z niego korzystać oraz że 94% nie chce się nauczyć. Różny jest również poziom akceptacji telemedycyny. Pacjenci często wolą osobistą wizytę u lekarza, zwłaszcza w sytuacji, gdy kontakt międzyludzki jest wartością dodaną usługi medycznej. Nie uświadamiają sobie, że skorzystanie z telekomunikacji paradoksalnie jeszcze bardziej zbliża pacjenta do lekarza..." - czytamy w artykule.
Zapraszamy do lektury raportu o telemedycynie w Polsce. Z całą pewnością jest to przedmiot niekończącej się opowieści...
Andrzej Bęben
Brak komentarzy...