Czy publiczni i prywatni świadczeniodawcy mają takie same szanse rozwoju, możliwości pozyskiwania środków na inwestycje oraz dostęp do kontraktów z NFZ? Czym różni się zarządzanie publicznymi i prywatnymi zakładami opieki zdrowotnej? To główne pytania, na które starali się odpowiedzieć uczestnicy debaty menedżerów podczas V Forum Rynku Zdrowia.
Zdaniem Andrzeja Sokołowskiego, prezesa Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szpitali Niepublicznych, prywatne podmioty nadal mają utrudnioną drogę do zawierania kontraktów z publicznym płatnikiem.
Nie tylko dla bogatych
- Interweniowałem m.in. w sprawie niepublicznego szpitala, któremu Fundusz znacząco zmniejszył kontrakt, gdyż miejscowi politycy zabiegali o to, aby te kilka milionów złotych wspomogło placówkę publiczną - mówił Andrzej Sokołowski.
Prezes OSSN zaznaczył, że wszyscy przyzwyczailiśmy się już do prywatnych sklepów, ale nadal wielu politykom w Polsce nie mieści się w głowie, że prywatne mogą być także szpitale...
- W Bułgarii parlamentarzyści dali sektorowi prywatnemu zielone światło i niepubliczne lecznice rozwijają się w tym kraju znacznie szybciej niż u nas. Polscy politycy powinni śledzić zalecenia Brukseli, idące w kierunku zrównania sektorów publicznego i prywatnego. Tak dzieje się w Niemczech, Francji, Hiszpanii, Włoszech. To właśnie prywatne szpitale w Europie, zabiegając o pacjenta na konkurencyjnym rynku, wprowadzają coraz więcej innowacji w technologiach medycznych - stwierdził Andrzej Sokołowski.
Zaapelował też do polityków i dziennikarzy, aby walczyli z mitem, że szpital prywatny leczy głównie ludzi bogatych: - Jeśli sprawnie działa system ubezpieczeniowy i finansowanie świadczeń, każdy pacjent może być leczony także w prywatnej placówce.
Blaski i cienie
- W Polsce jest miejsce i dla szpitali prywatnych, i dla publicznych. Obie formy mają swoje mocne i słabe strony - mówił prof. Wojciech Witkiewicz, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego we Wrocławiu. - Kierując dużym publicznym szpitalem, nie mogę wybierać jedynie niszowych, dobrze płatnych procedur, a powikłania przekazywać do prywatnego szpitala...
- Szpital prywatny, o którym mówił prezes Sokołowski, jest oczywiście wysokospecjalistyczną placówką, ale nie prowadzi działalności 24-godzinnej, z ostrym dyżurem i oddziałem ratunkowym - zaznaczył dyrektor Wojciech Witkiewicz. - Kontrakt na całodobową, ostrodyżurową, a tym samym drogą opiekę zdobyć jest trudno. Z drugiej strony nie możemy sprzedawać naszych usług na zasadach komercyjnych.
Wśród zalet funkcjonowania lecznicy jako jednostki publicznej prof. Witkiewicz wymienił łatwiejszy dostęp do środków publicznych, nieopodatkowanie zysku, a także brak osobistej odpowiedzialności dyrektora za zadłużenie placówki. O krakowskim Szpitalu św. Rafała, należącym do Scanmed SA, głośno było w ubiegłym roku, kiedy media informowały , iż będzie to pierwszy w Polsce w pełni komercyjny szpital - funkcjonujący bez kontraktu z NFZ.
- Na razie rzeczywiście tak jest. Na pewno jednak będziemy się starać o kontrakt z Funduszem. Szpital prywatny w Polsce nie może opierać się wyłącznie na świadczeniach odpłatnych - przyznaje Elżbieta Ptak, wiceprezes Scanmedu SA. - W przyszłości planujemy nadal rozwijanie usług komercyjnych oraz zawieranie umów z różnymi ubezpieczycielami. W obiegowej opinii prywatnym placówkom medycznym zdecydowanie łatwiej jest pozyskiwać środki na inwestycje i rozwój (pacjenci komercyjni, banki, leasing, fundusze inwestycyjne, kapitał udziałowców, akcjonariuszy itd.). Czy rzeczywiście "publiczni" mogą w tej materii tylko pozazdrościć "prywatnym"?
Komu łatwiej w banku?
- Ekonomia jest wspólnym mianownikiem przedsięwzięć w bardzo różnych branżach. Mit, że firmom prywatnym jest łatwiej ma r ynku, bierze się stąd, że operują one głównie rachunkiem zysku. Kiedy więc starają się o kredyty, przedstawiają bardzo konkretne biznesplany, rozmawiając z bankami ich językiem - powiedziała Małgorzata Kowalska, prezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Prywatnej Służby Zdrowia.
Podkreśliła, że do banków przemawiają konkretne liczby, zdrowa sytuacja finansowa, brak zadłużenia oraz zyski z działalności podstawowej. Zdaniem Małgorzaty Kowalskiej, jeżeli biznesplan i rachunek wyników są właściwie skonstruowane, kredyt uzyska zarówno ZOZ publiczny, jak i prywatny.
Prezes Kowalska przyznała, że firmy mające prywatnego inwestora i prywatny kapitał mogą więcej "położyć na szali" i dzięki temu łatwiej im rozmawiać z bankami.
- Od 10 lat kieruję publicznym szpitalem, który się bilansuje, i mogę skutecznie zabiegać o kredyt - mówił prof. Wojciech Witkiewicz. - Tyle że na każdy kredyt muszę uzyskać zgodę organu założycielskiego, rady społecznej itd. - Dyrektor szpitala prywatnego także musi mieć zgodę właściciela na zaciągnięcie kredytu - zaznaczył Andrzej Sokołowski. Prof. Witkiewicz: - Jednak te formalne procedury w prywatnych placówkach przebiegają znacznie sprawniej i szybciej. Adam Rozwadowski, prezes Centrum Medycznego Enel-Med SA: - Pamiętajmy, że w przypadku występowania o kredyt przez prywatne podmioty dochodzi też kwestia poręczania własnym majątkiem przez właściciela, a nie tylko majątkiem szpitala. Doświadczyłem tego często przy różnych decyzjach o inwestycjach w rozwój Enel-Medu, kiedy np. zastawiałem swój dom. To jest istotna różnica między publicznym a prywatnym podmiotem.
Rodzynki, czyli kolejny mit
Prezes Rozwadowski odniósł się także do kolejnego stereotypu - wyciągania przez prywatne placówki "rodzynek", czyli udzielania przede wszystkim świadczeń najbardziej opłacalnych. Prezes Enel-Medu podkreślił, że to nie prywatne podmioty są winne złego ułożenia katalogu świadczeń przez NFZ.
- Czy wybieramy rodzynki? Otóż wybieramy z katalogu przede wszystkim procedury bezpieczne. Potencjał prywatnych szpitali w Polsce nie jest jeszcze, niestety, tak duży, aby wszystkie procedury przeprowadzać bezpiecznie, a to jest podstawowe kryterium - tłumaczył Adam Rozwadowski, dodając, że większość prywatnych szpitali w Polsce to placówki planowe, a Fundusz płaci za te procedury stosunkowo mało.
- W przypadku Enel-Medu kontrakty z NFZ stanowią tylko 40% naszego potencjału szpitalnego - stwierdził prezes Rozwadowski. - Innym mitem jest opinia, jakoby rynek prywatnych usług medycznych był bardzo atrakcyjny: - Aby wykorzystać pozostałe 60% naszych możliwości, musimy się naprawdę bardzo namęczyć.
Zdaniem szefa Enel-Medu, główną konkurencją dla prywatnego sektora medycznego jest szara strefa w publicznych placówkach. - Wracając do finansowania inwestycji - my nie dostajemy środków na remonty od organów założycielskich, ale musimy je sami wypracować - mówił prezes Rozwadowski.
Wartością jest kontrakt
Małgorzata Kowalska podkreśliła, że bez względu na formę własności szpitala i model finansowania świadczeń przyjęty w naszym kraju, trzeba - jak w każdym innym przedsiębiorstwie - respektować kanony zarządzania: brać pod uwagę rachunek ekonomiczny, zatrudniać wykwalifikowaną kadrę menedżerską, dbać o rozwój pracowników... - W Europie Zachodniej 30-40% szpitali jest prywatnych. Do tego wskaźnika powinniśmy dążyć - uważa Adam Rozwadowski. - Nie musimy budować nowych szpitali, ale możemy prywatyzować już istniejące. Największą wartością placówki jest kontrakt z NFZ. Tak więc organ założycielski może pokryć swój dług, niejako odsprzedając ten kontrakt nowemu właścicielowi.
Wojciech Kuta
Brak komentarzy...