Co zostaje w pamięci po obejrzeniu filmu z najnowszej prezentacji iPada (YouTube, szukaj „new Apple iPad”)? Sam iPad, oczywiście. Ale coś jeszcze. Coś związanego z postacią prezentera. Coś co rzuca się w oczy osobom, które nie wiedzą kim jest Steve Jobs, nie wiedzą co to jest Apple ani jakie innowacyjne produkty ma ta firma na koncie – krótko mówiąc, dziesiątkom milionów konsumentów iTunes, iPhone’a i iPoda, widzów filmów wytwórni Pixar, użytkowników komputerów Mac.
Chodzi o workowate, flejtuchowate dżinsy. Nieco za duże w siedzeniu. Plus białe biegowe adidaski z podniesionymi nosami i czarna bluzka typu golf ze zbyt niskim „golfem”. Można uznać, że jest to stały strój prezentacyjny Steve’a Jobsa, dyrektora generalnego firmy Apple, od momentu osiągnięcia sukcesu na tyle poważnego, żeby przestać się przejmować opiniami innych – bo jeszcze w 1984 roku podczas prezentacji Macintosha Steve Jobs paradował w dwurzędowym garniturze z zielonooliwkową muchą. Flejtuchowata kreacja Jobsa stała się wręcz jego znakiem firmowym – dokładnie taki sam strój nosił aktor Noah Wylie, gdy parodiował Jobsa podczas konferencji Macworld w roku 1999.
Wracając do pytania w tytule: kiedy mówca doskonały (bo Jobs umie przemawiać, co do tego nie ma wątpliwości – np. wystąpienie w Stanford w roku 2005, „commencement Stanford 2005”) może wyglądać jak flejtuch?
Wtedy kiedy prezentujesz produkt wspaniały, rewolucyjny, olśniewający, przyciągający uwagę, przemawiający „kup mnie”, dystansujący konkurencję o kilka długości.
Wtedy możesz chodzić nawet w workowatych spodniach, w muszce w grochy lub nawet w koszuli w oczo-kłującą żółto-czerwoną kratę. Podobnie rzecz miała się w swoim czasie w przypadku sprzedaży reklam portalu Yahoo – sprzedawcy byli niedouczeni w sztuce sprzedaży, nie umieli prezentować towaru, nie analizowali potrzeb klientów, a mimo to podpisywali wielomilionowe kontrakty. Jeśli masz genialny produkt, możesz wyglądać jak flejtuch, bo i tak odniesiesz sukces. Tylko produkt musi być naprawdę genialny, obiektywnie genialny. Posługując się terminologią fachową (ukłony dla Ala Riesa), produkt musi tworzyć nową gałąź na drzewie produktów danej branży. iPad jest nową gałęzią przenośnych urządzeń multimedialnych: obok notebooków, netbooków, webbooków, readerów książek, przenośnych odtwarzaczy DVD, tradycyjnych tabletów do notowania i rysowania. Proszek który jest bielszy, masło które lepiej się smaruje, telewizor z większą liczbą herców odświeżania – to nie są obiektywnie genialne produkty, to tylko promocyjne komunikaty, które nie tworzą nowych gałęzi.
Jeśli nie masz przebojowego produktu, trzymaj się ogólno-uznawalnych standardów wystąpień publicznych i cały czas szukaj okazji do szlifowania swoich umiejętności mówcy doskonałego.
Mariusz Ludwiński dla Via Agendi Agata i Jerzy Rzędowscy, www.viaagendi.pl.
Brak komentarzy...