Czasy, kiedy biznesmenowi wypadało poruszać się po mieście jedynie limuzyną minęły.
Zatrzymujący się przed wytworną restauracją Nissan Murano nikogo nie zdziwi, a wręcz budzi nutkę zazdrości. Co ciekawe, ze statystyk wynika, że częściej jeżdżą nim kobiety.
Najnowsza generacja modelu zrobiła na mnie wrażenie nie tylko dzięki imponującym gabarytom, wyposażeniu nie gorszemu niż menadżerska limuzyna. Budzący w pierwszej chwili obawy olbrzym okazał się bardzo łatwy w obsłudze.
Pokaźne nadwozie odmłodzonego Murano już z daleka daje do zrozumienia, że samochód ten nie zna się na żartach. I słusznie. Wystarczy bowiem zasiąść na miejscu kierowcy, a od razu czujesz się królem szos. Poczucie przewagi nad pozostałymi użytkownikami drogi daje przede wszystkim wysoka pozycja za kierownicą.

Zaglądamy do wnętrza. Kabina, która bardzo mi się podoba, budzi jednak pewne zastrzeżenia. Z jednej strony na uznanie zasługuje fakt, że mimo dużych rozmiarów, została tak urządzona, by nawet bardzo drobna kobieta czuła się w niej jak w objęciach najlepszego przyjaciela. Z drugiej strony mam jednak obawy, czy w przypadku słusznej postury mężczyzny nie okaże się zbyt niska. Poprawiłabym też kokpit. Niesprawiedliwie byłoby powiedzieć, że użyte tu plastiki są złe, ale też do rewelacyjnych nie należą. Nie da się natomiast niczego zarzucić: rozmieszczeniu przyrządów obsługujących auto – półkom, schowkom, fotelom i kanapie, która składa się przy pomocy jednego przycisku.
Już po pokonaniu kilku pierwszych kilometrów byłam przekonana, że mam do czynienia z całkiem niezłym autem. Mocny i cichy motor współpracuje z płynnie działającą skrzynią biegów. Żadnych szarpnięć. Nowe Murano ma znacznie efektywniejszy 3,5-litrowy silnik benzynowy niż ten, który widzieliśmy w poprzednim pokoleniu. Osiąga on nieco większą moc – 256 KM (poprzednik miał 22 KM mniej) i spala półtora litra mniej paliwa. W trakcie testu mierzący 4834 mm długości i 1880 mm szerokości Murano przy spokojnym stylu jazdy pochłaniał około 13 litrów na 100 kilometrów. Ceny Murano z napędem na cztery koła startują od 212 tysięcy złotych.
Autor: Marzena M. Maciejczyk
Brak komentarzy...