Najnowsza Laguna reprezentuje specyficzne podejście konstruktorów Renault do projektowania samochodów. Najbardziej liczy się wygląd i wygoda.
Płynna i dynamiczna linia, bogate wyposażenie i przyzwoite zachowanie na drodze bez wątpienia wpisują to auto na listę eleganckich samochodów stworzonych do komfortowego przemieszczania się.
Mimo że Laguna trzeciej generacji jest obecna na rynku od ponad dwóch lat, jej zgrabne nadwozie z wyjątkowo ładnymi reflektorami i zawadiackim tyłem nadal budzi zainteresowanie na ulicy. Zaglądamy do wnętrza. Natychmiast zwracam uwagę na świetnie zaprojektowaną przednią cześć kabiny. Kierowca dostaje wygodnie wyprofilowany miękki szeroki fotel z dużą możliwością regulacji. Ergonomiczna deska rozdzielcza pozwala na szybkie korzystanie ze wszystkich funkcji samochodu.

Trudno też nie docenić przyjemnych w dotyku plastików i przejrzystych, wyjątkowo zrozumiałych zegarów. Niestety brawa kończą się natychmiast, gdy przesiądziemy się do tyłu. Jest zaskakująco ciasno i nisko. Zdziwił mnie też niewielki bagażnik. Ma w podstawie 450 litrów. Paniom, które mają zamiar często z niego korzystać od razu radzę wozić w schowku rękawiczki. Trudno nie ubrudzić rąk, kiedy podczas otwierania kufra trzeba wkładać palce między klapę a zderzak.
Laguna numer trzy bez wątpienia może pochwalić się świetnie zestrojonym układem jezdnym. Usztywnione zawieszenie w parze z bezpośrednim układem kierowniczym gwarantuje wyjątkowo przyjemne wrażenia z jazdy. Kierownica natychmiast reaguje czujnie na najmniejszy ruch nadgarstków. Wzorowy z zachowania należy się także bardzo skutecznym hamulcom. Jednak wybierających wersję z silnikiem pracującym w testowanym przez mnie egzemplarzu - 2,0 dCi 150 KM uprzedzam, że nie będą mieli zbyt wielu powodów do zachwytów. Po prostu jeździ. I tyle.

Gdybym miała wdawać się w szczegóły w liście zarzutów wpisałabym: jest ospała, brakuje jej zrywu, a przede wszystkim przy dużych prędkościach zamienia się w paliwożernego smoka. Kiedy wskazówka szybkościomierza przekraczała 100 kilometrów moje auto potrzebowało nawet 12 litrów.
Autor: Marzena Maciejczyk
Brak komentarzy...