Na jutro zaplanowano referendum w sprawie spłaty zadłużenia wobec Wielkiej Brytanii i Holandii, które „założyły” za upadek Icesave bank - depozyty w tym banku były objęte gwarancjami islandzkimi.
W grę wchodzą niemałe kwoty, zwłaszcza jak na 320 tysięczną społeczność Islandii, uprawnioną do głosowania. Dokładnie chodzi o 3,8 miliarda euro, a więc, jak wyliczyło BBC News, prawie 100 euro miesięcznie na obywatela, spłacane przez 8 lat.
Jest to zarazem drugie podejście do spłaty zobowiązań, jakie wziął na siebie Islandzki rząd. Jego posunięcia za pierwszym razem zawetował Prezydent Olafur Ragnar Grimsson. Umowa zawarta wcześniej z Brytyjczykami i Holendrami mówiła o spłacie długu w 14 lat, a jej oprocentowanie wynosiło 5,5%. Veto prezydenckie przekreśliło tą możliwość. Jutrzejsze referendum jest ostatnią szansą, a zarazem odpowiedzią na „tak” lub „nie” czy Islandia podejmie się, w ogóle, spłaty.
Międzynarodowi komentatorzy podkreślają jak ważna dla kraju jest to decyzja. Jeśli wyborem obywateli będzie „tak” i spłata kredytów, minister finansów Islandii komentuje, że w budżecie na najbliższy rok na nic innego poza spłatą długu może już nie wystarczyć. Islandia jest zadłużona w Międzynarodowym Funduszu Walutowym, a także u innych podmiotów zagranicznych.
Jeśli natomiast więcej głosów padnie na „nie” będzie to oznaczać całkowitą dyskredytację Islandii i jej instytucji finansowych, jako wiarygodnych partnerów biznesowych na arenie międzynarodowej. Decyzja na „nie” zablokuje też Islandczykom drogę do akcesji do Unii Europejskiej. Ta bowiem od spłaty należności uzależnia dalsze prowadzenie rozmów z Reykjavikiem.
Konflikt między zainteresowanymi stronami dodatkowo podgrzała decyzja rządu Wielkiej Brytanii o zamrożeniu środków należących do banków islandzkich za pomocą ustawy anty-terrorystycznej. Stosunki dyplomatyczne nie były tak złe między dwoma krajami już od dawna. W takiej atmosferze odbywają się jeszcze rozmowy ostatniej szansy dziś w Londynie. Przełom nie jest oczekiwany, niemniej gdyby w ostatniej chwili udało się dojść do porozumienia, referendum mogłoby zostać jeszcze anulowane.
Piotr Siekański / Bankier.pl
Źródło: BBC News