Firma Mansory znów sprawiła, że obok jej stoiska na targach w Genewie nie można było przejść obojętnie. Spośród kilku modeli w oczy rzucał się nietypowy Mercedes Klasy G o karbonowym nadwoziu.
Samochód rozpoczął swój żywot jako całkowicie seryjny model G55 AMG. Teraz nazywa się Mansory G-Couture. Specjaliści od tuningu najpierw zabrali się na modyfikację serca samochodu. Jak widać mocy nigdy za wiele, bowiem standardowa moc została podwyższona o prawie 200 koni mechanicznych. Teraz pod maską gra orkiestra na 700 koni mechanicznych. Kolejny efekt tych przeróbek to potężny moment obrotowy o wartości 880Nm. Inżynierowie nie zdradzają tajników modyfikacji, tłumacząc tylko że kilka elementów zostało zapożyczonych prosto z modelu SLR.

Z zewnątrz tylko bryła przypomina standardową Klasę G. Wszystkie elementy metalowe karoserii zostały zastąpione włóknem węglowym. I to nie byle jakim. Poszczególne elementy powstawały w specjalnym, wysokociśnieniowym "piecu", w którym powstają elementy przeznaczone dla maszyn latających. Jest to bardzo kosztowny proces produkcji.
Wnętrze samochodu pozostało najmniej dotknięte zmianami. Fotele zostały obszyte skórą wysokiej jakości. W niektórych miejscach pojawiają się obszycia ze skóry pytona.
Brak komentarzy...