Znajdź firmę

-
Nazwa
Miejscowość  
 
  » zaawansowane
  • Szukaj:
szukaj

Najpopularniejsze

-

firma wiarygodna finansowo
Licencja na zaufanie - Certyfikat Firmy Wiarygodnej Finansowo
Jeżeli celujesz w zaufanie kontrahentów, pokaż się z wiarygodnej strony. Zdobądź Certyfikat i dołącz do grona solidnych przedsiębiorców z zasadami.

reklama 

Polecamy

-
Załóż sklep internetowy i zarabiaj Wypełnij e-wniosek EDG-1 Wypełnij e-wniosek VAT-R Gazeta Podatkowa

Masz firmę?
Masz kredyt do 3 mln zł, bez zaświadczeń.
Sprawdź!

reklama

Wiadomości - Czytaj codzienny przegląd prasy

Franczyzobiorcy kontra PAF

12:45 15.03.2010

Niedostarczone przesyłki, zdefraudowane opłaty, a na koniec wykorzystanie weksli - z takimi sytuacjami musieli zmierzyć się franczyzobiorcy PAF-u. Trzech z nich założyło portal oszukaniprzezpaf.pl, zgromadzili już grupę około 20 osób, które chcą walczyć o sprawiedliwość w sądzie.

W styczniu tego roku śledztwo przeciwko spółce PAF Operator Pocztowy rozpoczęła Prokuratura Regionalna Białystok-Północ. Zawiadomienie o podejrzeniu przestępstwa złożył obecny zarząd spółki i dotyczy ono poprzedniego zarządu, który miał działać na szkodę spółki. Zawiadomienia napływały też już wcześniej do prokuratur w całym kraju, były skaładane przez klientów oraz franczyzobiorców PAF-u, bowiem pieniądze za rachunki (m.in. za gaz, prąd czy czynsz), które były regulowane za pośrednictwem tej firmy, nie trafiały na konta odpowiednich instytucji.

Wielu klientów PAF-u straciło setki, a nawet tysiące złotych. Ale w jeszcze gorszej sytuacji są franczyzobiorcy, którzy stracili setki tysięcy złotych tak jak Marcin Krysiak z Kielc, jeden z założycieli portalu oszukaniprzezpaf.pl. Dwaj pozostali pochodzą z Warszawy i Gdańska. - Założeniu portalu przyświecały dwa cele: ostrzec ludzi przed tą spółką oraz zjednoczyć wszystkich poszkodowanych tak, byśmy wspólnie mogli wytoczyć PAF-owi proces o odzyskanie naszych pieniędzy - powiedział Marcin Krysiak w rozmowie z portalem FranczyzawPolsce.pl. Zaznacza, że sam PAF jest praktycznie bankrutem, a do tego nie ma majątku, procesy będą więc dotyczyć osób prywatnych, które podpisywały umowy w imieniu PAF-u, a potem się z nich nie wywiązywały. - To Dawid Modro oraz inni udziałowcy PAF-u, mimo że wiedzieli, że firma straciła płynność finansową w lutym 2009, pozwolili na dalsze brniecie w długi, zamiast złożyć wniosek o upadłość. Według mnie długi PAF-u są mocno niedoszacowanie, gdyż firma z prawie każdym franczyzobiorcą nie rozliczała się do końca, nie płaciła ostatnich faktur. Są to kwoty dziesiątek tysięcy złotych na osobę - dodaje Marcin Krysiak.

Pan Marcin w ciągu zaledwie roku stracił na tej współpracy 400 tys. zł. - Na początku zgłosiłem się do PAF-u z zamiarem otwarcia Punktu Obsługi Klienta, który nie wiązał się ze zbyt wysokimi kosztami. W trakcie rozmów z Panem Markiem Sadowskim, ówczesnym prezesem PAF-u zostałem namówiony do poprowadzenia oddziału pocztowego, co wiązało się już z dużo wyższymi nakładami. Firma zapewniała mnie jednak, że w trzecim miesiącu osiągnę zysk, a po sześciu zwrot z inwestycji, która miała opiewać na 50 tys. zł. Według jej wyliczeń, miałem dostawać do dostarczenia po kilkaset, a z czasem nawet po kilka tysięcy przesyłek dziennie. Tymczasem przez pierwsze cztery miesiące firma w ogóle nie umożliwiła mi świadczenia tego typu usług, a potem dostawałem po 2-3 listy dziennie. Przy czym przez cały czas musiałem ponosić ogromne koszty związane z utrzymanie sortowni, pracowników, samochodów - opowiada. Utrzymanie całej machiny pocztowej jedynie dzięki punktowi przyjmowania opłat było niemożliwe.

Łatanie dziur pieniędzmi klientów

Podobna historia spotkała franczyzobiorcę (dane personalne do wiadomości Redakcji) z Warszawy, który z prośbą o pomoc w rozwiązaniu swoich problemów z PAF-em zgłosił się do Akademii Rozwoju Systemów Sieciowych, firmy konsultingowej oraz wydawcy portalu FranczyzawPolsce.pl. On także początkowo chciał prowadzić jedynie POK, ale został namówiony na założenie oddziału. Co ciekawe, w procesie tym uczestniczył nie tylko zarząd spółki PAF, ale i firma zajmująca się rekrutacją franczyzobiorców – Profit System, która od wielu lat doradza na rynku franczyzy. To podwójnie miało uwarygodnić powodzenie przedsięwzięcia.

I w tym wypadku obiecane zyski zmieniły się jednak w pogłębiające się straty. Zamiast deklarowanych 50 tys. zł franczyzobiorca zainwestował 350 tys. zł. Kwota byłaby z pewnością dużo wyższa, gdyby nie zorientował się dość szybko, że z tego biznesu nic nie będzie. Już po pierwszych miesiącach, gdy zamiast obiecanych 300 przesyłek dziennie do rozwiezienia było 20-30 na terenie całej Warszawy, swoje obiekcje zgłaszał na bieżąco do zarządu. Tam pośród zapewnień, że sytuacja szybko się zmieni, padały często propozycje rozwiązania problemu przez łatanie powstających dziur finansowych bieżącymi wpłatami od klientów. Nasz rozmówca starał się nie korzystać z tego zbyt często, ale, jak przyznaje, takie sytuacje się zdarzały. Jak wspomina, takie praktyki za radą PAF-u były stosowane przez wielu franczyzobiorców.

Konsekwentnie dążył on jednak do zakończenia działalności. Doprowadził nawet do tego, że PAF obiecał przejąć jego oddział. Nie doszło to jednak do skutku. Zamiast tego PAF nasłał na franczyzobiorcę kontrole, które wykazały nieprawidłowości,  a następnie zerwał umowy - franczyzową na prowadzenie POK-u i agencyjną na prowadzenie oddziału pocztowego. Dodatkowo franczyzobiorca został obciążony karą wynikającą z przedterminowego rozwiązania umów - 7 tys. euro za zerwanie umowy franczyzowej i 50 tys. euro za zerwanie umowy agencyjnej. W przypadku pierwszej kwoty otrzymał już nawet sądowy nakaz jej zapłaty.

Weksle do zapłaty na kwotę 55 tys. euro ciążą także na Marcinie Krysiaku z Kielc. Pan Marcin ostatecznie zdecydował się wypowiedzieć PAF-owi umowę w listopadzie 2008 roku, czyli dokładnie po roku i jednym miesiącu prowadzenia działalności. - Potem otrzymałem od firmy informację, że ona wcześniej wypowiedziała mi umowę i przesłała informację w tej sprawie, ta jednak nigdy do mnie nie dotarła. Tymczasem firma wypełniła weksle, które musiałem podpisać przy zawieraniu umowy i zaczęła się domagać ich uregulowania - mówi.

Obiecanki cacanki

Marcin Krysiak z goryczą wspomina, że nie spełniła się żadna z obietnic, które słyszał od PAF-u na etapie wstępnych rozmów. PAF miał mu na starcie pomóc poprzez ogólnopolską reklamę w TV, radiu, prasie, na billboardach, a jedynym zrywem reklamowym ze strony firmy był obowiązek zakupienia od PAF-u banerów reklamowych po mało atrakcyjnej cenie. Firma obiecała także pomóc w zaopatrzeniu oddziału w niezbędne produkty, a także płacić wyższe prowizje w pierwszym okresie działalności. - Wszystko to okazało się czczymi obietnicami, a wyliczenia, które przedstawiał PAF na spotkanaich, okazały się całkowicie zmyślone, przychody mocno zawyżone, a koszty bardzo niedoszacowane. Niemniej gdy włożyło się w biznes tyle pieniedzy, to się liczyło na to, że może będzie lepiej. Trudno jest podjąć dezycję o zakończeniu współpracy - wyjaśnia Marcin Krysiak.

Dlatego zamiast wypowiedzieć umowę przez wiele miesięcy robił wszystko, by jego oddział zaczął przynosić zyski. Znalazł nawet PAF-owi bardzo dużego klienta, który sam jeden mógłby utrzymać jego oddział. - Nie mogłem jednak być stroną umowy z tym klientem, musiał być nim PAF. On zaś przedstawił temu klientowi taką umowę, która po analizach jego prawników, okazała się w wielu punktach niezgodna z prawem. Mimo moich namów, PAF nie zdecydował się usunąć tych naruszeń i do zawarcia umowy nie doszło - opowiada. Była to jedna z kropel, które przepełniły czarę goryczy.

Kolejne to oczywiście sygnały od  od niezadowolonych klientów, do których nie docierały przesyłki bądź pobrania, a gdy dzwonili na infolinię PAF-u otrzymywali informację, że wina leży po stronie franczyzobiorcy. - Zdarzało się, że oddawałem im pieniądze z własnej kieszeni, licząc, że w końcu one dojdą i je odzyskam. Zdarzało się tak jednak bardzo rzadko - wyjaśnia. Franczyzobiorca nie był także w stanie już dłużej finansować tej działalności. Faktury, które wystawiał PAF-owi, były płacone z dużym opóźnieniem, niekiedy trzymiesięcznym albo i większym.

Krysiak zamierza pozwać osoby związane z PAF-em m.in. w celu odzyskania weksli, użytych, jego zdaniem, bezprawnie, a także w celu odzyskania zainwestowanych środków w związku z tym, że PAF nie wywiązywał się z umowy - nie dostarczał przesyłek ani przelewów. Najpierw jednak jednoczy osoby, którym przytrafiła się podobna historia. Jest ich coraz więcej. - Pierwsze próby zaczęliśmy podejmować już pod koniec 2008 r., kiedy rozwiązałem umowę z PAF-em. Wtedy jeszcze odzew był niewielki, gdyż ludzie bali się występować przeciwko PAF-owi, bowiem wisiała nad nimi bardzo realna groźba realizacji weksli. Inni zaś po prostu się łudzili, że się uda, bo zainwestowali duże pieniądze w ten biznes. Dopiero teraz, gdy media obiegły wieści o defraudacji pieniędzy, o bankructwie spółki, zgłoszenia zaczęły napływać lawinowo. Nie wszyscy są jeszcze gotowi się ujawnić i iść do sądu. Ale mamy już ok. 20 osób, które wspólnie z nami chcą wystąpić przeciwko PAF-owi - wyjaśnia Pan Marcin.

PAF zastąpiony przez Multipunkt


Sytuacja PAF-u cały czas się zmienia. Spółka informuje, że wstrzymała do odwołania proces rekrutacji kolejnych franczyzobiorców. Nadal ma spore grono obecnie działających, którym proponuje dalszą współpracę, ale... pod innym szyldem. Portal FranczyzawPolsce.pl dotarł do maila rozsyłanego do właścicicieli punktów przyjmowania opłat działających pod logo PAF wraz ze wzorem nowej umowy. Wynika z niej, że franczyzodawcą będzie spółka TREND - CARS M&M Sp. z o. o. z Ostrowa Wielkopolskiego, której prezesem i głównym udziałowcem jest Kamil Modro, brat Dawida Modro, współwłaściciela PAF-u. Spółka jest w trakcie zmiany nazwy na Multipunkt Sp. z o. o. Nowa nazwa spółki ma być jednocześnie marką, pod jaką będą działały dawne PAF-y. I podobnie jak tamte placówki będą świadczyć przede wszystkim usługi pośrednictwa finansowego.

Podpisując ową umowę, franczyzobiorca zobowiązuje się, że nie wypowie jej przez okres 24 miesięcy z uwagi na zawarcie przez franczyzodawcę z franczyzobiorcą umowy przejęcia długu, który posiada PAF Operator Pocztowy w stosunku do franczyzobiorcy. Niedostosownie się do tej zasady bądź jakiejkolwiek innej zawartej w umowie grozi karą umowną w przedziale 5000 - 20 000 zł (w zależności od wysokości przejęcia długu).

Byli franczyzobiorcy oraz eksperci obserwujący tę sytuację obawiają się powtórki z historii, zwłaszcza, że PAF nie był pierwszą wpadką zarządzającej nim przez ostatnie lata ekipy. Spółka powstała na zgliszczach Grosika, który także był agencją przyjmowania opłat, które jak się okazało, przepadały bez wieści. Oszukanych zostało wtedy ponad 8 tysięcy osób. Teraz zaś na zgliszczach PAF-u, który z grubsza powtórzył losy Grosika, został utworzony Multipunkt, który już szuka kolejnych chętnych do współpracy.

- Zbulwersowanie budzi fakt, że od kliku lat, od czasu powstania Grosika, jego upadku, powstania PAF-u i jego bliskiego końca, a teraz budowania, a właściwie gorączkowego przenoszenia biznesu do Multipunktu w dalszym ciągu tysiące nieświadomych klientów jest codziennie zagrożonych stratami wynikłymi z nieuczciwego podejścia do biznesu. Toczące się w tle postępowania sądowe, prokuratorskie, czy też kontrole skarbowe nie są w stanie zatrzymać tego procederu. Wyraźnie więc widać pilną potrzebę urgulowania nadzoru nad tego typu działalnością, ponieważ, jak się okazuje, prawa wolnego rynku  w tym wypadku zarówno przez franczyzodawcę, jak i niektórych franczyzobiorców są nadużywane. Bez komentarza pozostawię rolę, jaką w jednej z opisanych historii odegrała firma Profit System - mówi Adam Wroczyński, dyrektor ds. projektów w Akademii Rozwoju Systemów Sieciowych.

Joanna Cabaj - Bonicka
Źródło: FranczyzawPolsce.pl
Komentarze:

Brak komentarzy...

Napisz swój komentarz


Za treść komentarzy odpowiadają ich autorzy