Dobry czas na własną firmę
16:00
06.05.2010
Sukces w biznesie zależy w dużym stopniu od momentu, w którym zaczniemy prowadzić działalność gospodarczą. Zanim postanowimy ostatecznie porzucić kierat etatowca i przejść na swoje, warto upewnić się, czy wybraliśmy dobry czas na otwarcie firmy.
Dobra koniunktura to nie wszystko, czego potrzeba, aby nowe przedsiębiorstwo przekroczyło szybko próg rentowności. Liczy się odpowiedni timing, czyli umiejętne rozpoznawanie okresów, w których działania biznesowe na poszczególnych rynkach przełożą się na największe korzyści. Po kryzysowym zaciskaniu pasa w 2009 r. nadszedł czas na ponowne odkręcenie kurka z nakładami inwestycyjnymi.
Wiosenny głód
Ankieta „Własnego Biznesu” przeprowadzona w grupie stu franczyzodawców z różnych branż pokazała, że przedsiębiorcy, gdyby chcieli otworzyć kolejną firmę w innym niż dotychczas sektorze biznesu, chętnie wybraliby gastronomię. Pozostaje tylko pytanie, kiedy nadchodzi najlepszy moment na otwarcie własnego lokalu. Zdaniem prezesa sieci wegetariańskich restauracji Green Way, Jerzego Szkolnickiego, wszystko zależy od tego, czy otwieramy lokal w centrum handlowym, czy na ulicy.
– W pierwszym przypadku najlepszy moment na otwarcie przychodzi przed świętami Bożego Narodzenia. Wtedy trzeba wystartować najpóźniej pół miesiąca wcześniej, żeby załapać się na największych ruch w galeriach handlowych – twierdzi Szkolnicki. – Zupełnie inaczej jest z lokalami działającymi poza centrami handlowymi. Tu obroty zależą od specyfiki miasta. Jeśli są to miejscowości turystyczne, trzeba celować w okres wakacji. W tym samym czasie spadają jednak utargi lokali w większych miastach, bo ludzie jeżdżą na urlopy. Do otwarcia restauracji w kurorcie wczasowym trzeba przygotować się na tyle wcześnie, by zdążyć przed sezonem.
Jak zaznacza prezes Green Waya, przy planowaniu otwarcia należy wziąć pod uwagę okres przygotowań, który w zależności od sprawności działania przedsiębiorcy może trwać od półtora do trzech miesięcy. – Lokal trzeba przystosować, zdobyć odpowiednie pozwolenia i zatrudnić pracowników – mówi Szkolnicki. – To wymaga czasu. Najbardziej czasochłonne są kwestie administracyjne i sanepid. Ruch w gastronomii zależy też od pór roku. Sytuacja na tym rynku wygląda o wiele lepiej w lato niż w zimę. Filozofia punktualnego otwarcia lokalu polega na znalezieniu takiego momentu, który pozwoliłby na osiągnięcie pełnych mocy przerobowych punktu gastronomicznego właśnie w szczycie sezonu. – Na podstawie własnego doświadczenia w branży mogę zdecydowanie stwierdzić, że najlepiej jest przygotować się do uruchomienia lokalu zimą, a otworzyć go na wiosnę – mówi Marcin Ciesielski, właściciel franczyzowej sieci pizzerii Stopiątka. – Zima to dobry czas na szukanie lokalizacji i prowadzenie remontów, kiedy nadchodzą cieplejsze miesiące ludzie chętniej przebywają i jedzą poza domem.
Dekolt coraz większy
Wiosną rozkwita także branża artykułów dla zdrowia i urody. Po zimowym letargu zaczynają budzić się w nas hormony, a powiew wiosennego powietrza powoduje, że mamy ochotę wyglądać atrakcyjnie. Wówczas zwłaszcza żeńska część klienteli przypuszcza zbiorowy szturm na zakłady fryzjerskie, salony urody, a także sklepy z biżuterią. – Na wiosnę kobiety zrzucają płaszcze, odsłaniają dekolty, pragną pokazać siebie od najpiękniejszej strony i ozdabiają swoje ciało biżuterią. Wtedy w branży ruch się nasila – mówi Marzena Łyszcz, dyrektor handlowy sieci sklepów z biżuterią Ada Plus. Przedstawicielka sieci przyznaje wprawdzie, że zwiększone obroty obserwuje też przed świętami Bożego Narodzenia. To jednak nic dziwnego w sektorze handlu, bo przed Gwiazdką sprzedaż zawsze wzrasta. – Wiosna to także najlepszy moment na otwarcie salonu fryzjerskiego – mówi Aleksandra Skawiniak z salonu fryzjerskiego Eric Stipa. – Kiedy przestajemy nosić nakrycia głowy, automatycznie większą wagę przywiązujemy do wyglądu fryzury.
Sroga zima dla biznesu
Również branża turystyczna notuje wyższe obroty w czasie wiosny i lata. Biuro podróży najlepiej otworzyć więc przed nadejściem wakacji. Jak jednak wskazuje Tomasz Kozikowski z firmy Ostatniemiejsca.pl, rozpoczęcie działalności w szczycie sezonu niesie ze sobą pewne zagrożenia biznesowe.
– Zimą obroty w turystyce spadają mniej więcej o 50 proc. – mówi Kozikowski. – Jeśli ktoś zaczyna działalność na tym rynku w lato, to może nie przetrwać zderzenia z rzeczywistością po sezonie. Wszystko dlatego że w sezonie klienci walą drzwiami i oknami, a przedsiębiorca zadowolony liczy zyski. Później nadchodzą gorsze miesiące i okazuje się, żewłaściciele nie byli gotowi na drastyczny spadek obrotów, a firma upada. Zima nie służy też myjniom samochodowym. Mycie samochodu przy kilkustopniowym mrozie kończy się zazwyczaj koniecznością rozmrażania zamków. Poza tym samochody mniej brudzą się w czasie suchej i mroźnej pogody.
– Okres zimowy nie jest dobrym czasem na otwieranie myjni – potwierdza Robert Szacherski, właściciel franczyzowej sieci Mobilnemyjnie.pl. – Prawdopodobnie najlepszym okresem jest końcówka zimy, którą warto wykorzystać na prace przygotowawcze. Kiedy śnieg stopnieje, uliczna plucha od razu przekłada się na wzrost zainteresowania ofertą myjni. Trzeba więc starać się ruszyć pełną parą wraz z pierwszymi ciepłymi promieniami słońca.
Liście żółkną, czas na naukę
Branża edukacyjna, zupełnie inaczej niż „wiosenna” gastronomia, ożywa jesienią. To wtedy uczniowie wszystkich województw tłumnie powracają do szkolnych ław, zazwyczaj kierując tęskne myśli w stronę czasu letniej beztroski. Nieco opuszczone głowy szkolnej młodzieży w żaden sposób nie odzwierciedlają jednak nastrojów przedsiębiorców z branży edukacyjnej. Dla nich pierwszy powakacyjny dzwonek to znak do rozpoczęcia naboru do szkół językowych, na kursy sportowe i artystyczne. – Jesień to bez wątpienia najlepszy czas na rozpoczęcie działalności w branży edukacyjnej – przyznaje Barbara Maniak ze Szkoły Pamięci Wojakowskich. – Żeby być gotowym na wrzesień, już w połowie wakacji rozpoczynamy przygotowania do prowadzonych kursów. W naszym przypadku to kwestia naboru nowych trenerów i ich szkolenia. Kilka tygodni potrzeba też na zapisy kursantów. Niektóre kursy można rozpoczynać także wiosną, bo wiele osób szuka pobudzających intelektualnie bodźców po zimowym zastoju. Jednak jesień to okres największego ożywienia.
Finanse poza sezonem
Podział na miesiące lepsze i gorsze pod kątem prowadzenia własnego biznesu jest łatwiejszy do zaobserwowania, jeśli nasze przedsiębiorstwo ma zajmować się handlem dobrami konsumpcyjnymi bądź oferować tradycyjne usługi dla klientów indywidualnych. O ile jednak zakłady fryzjerskie odżywają wiosną, a myjnie pustoszeją zimą, to o okresowości koniunktury na rynku doradztwa finansowego nie można powiedzieć, że jest uwarunkowana porami roku. W przypadku sektora bankowości i finansów trudno mówić o sezonowości. Jednak nawet w tej branży są momenty, w których bardziej opłaca się zaczynać biznes niż w innych.
– Moment na otwarcie biura pośrednictwa finansowego w zasadzie nie jest powiązany z jakąś szczególną porą roku – mówi Marcin Kuźniar, prezes firmy K2 Doradcy Finansowi. – Jest natomiast pewna zasada, która pozwala uniknąć problemów rekrutacyjnych czy też problemów z uruchomieniem sprzedaży w początkowym okresie. Otwarcie biura powinno nastąpić minimum 3 miesiące przed wakacjami. Zdaniem analityka ogromne znaczenie dla multiagencyjnej placówki doradztwa finansowego ma wybór specjalizacji i modelu dystrybucji. Te dwa elementy w sposób znaczący warunkują takie kwestie jak usytuowanie biura czy też formę zatrudnienia współpracowników zajmujących się obsługą klienta.
– W przypadku specjalizacji związanej z produktami o charakterze inwestycyjnym można znaleźć pewną korelację pomiędzy momentem otwarcia biura a szansami na sukces – mówi Kuźniar. – Optymalnym momentem na otwarcie biura jest czas konsolidacji rynku, czyli okres, w którym rynki finansowe nie wykazują się specjalną zmiennością i nie można jednoznacznie mówić o hossie bądź o bessie. Wtedy ruch w branży jest nieco mniejszy, bo klienci wykazują mniejsze zainteresowanie rozpoczynaniem inwestycji. Czas ten można efektywnie wykorzystać na zbudowanie struktur sprzedażowych, przygotowanych do dystrybucji produktów inwestycyjnych w momencie wejścia rynku w fazę hossy.
Co nas czeka?
Poza sezonowymi czynnikami w kontekście planowania otwarcia własnej firmy nie sposób nie brać pod uwagę panującej aktualnie koniunktury gospodarczej. Kryzys to dobry katalizator rynkowy, bo dławi przedsiębiorstwa nierentowne, a pozwala przetrwać tym naprawdę silnym. Ponieważ w zawierusze ostatnich dwóch lat wiele przedsiębiorstw pożegnało się z rynkiem, zrobiło się miejsce na nowe firmy. Czwarty kwartał 2009 roku przyniósł ekonomistom i przedsiębiorcom dobre wieści. PKB w ostatnich trzech miesiącach zeszłego roku wzrosło o 3,1 proc. w stosunku rocznym. To wynik nieco lepszy od prognoz, ale sytuacji wciąż nie można określić mianem zadowalającej. Przede wszystkim, aż 2,2 punktu procentowego wspomniana dynamika zawdzięcza eksportowi, czyli popytowi zgłaszanemu przez firmy i przedsiębiorców zagranicznych. Rodzimy rynek konsumencki wyraźnie osłabł, konsumpcja rosła w tempie 2 proc., a inwestycje – 1,6 proc.
– Rok 2010 pod większością względów ekonomicznych będzie niestety tak trudny jak 2009 – mówi Krzysztof Stępień, analityk rynków finansowych. – Możliwości finansowania wciąż będą ograniczone, chociaż powoli widać ożywienie akcji kredytowej banków. Sztuka w otwarciu własnego biznesu będzie polegała na znalezieniu takiego pomysłu na firmę, który otworzy drzwi do rynku z silnym popytem. Zdaniem Stępnia, w następnych miesiącach na rynkach będziemy obserwować odzwierciedlenie sytuacji z zeszłego roku, kiedy spadała produkcja przemysłowa i inwestycje, a ludzie wciąż kupowali. – Teraz powinny odżyć inwestycje, natomiast konsumpcja osłabnie. Dlatego szanse na powodzenie są w branżach, w których popyt nie osłabnie znacząco wraz ze spadkiem siły nabywczej, takich jak np. sektor artykułów spożywczych – uważa ekspert. – Rok 2010 powinien przynieść nieznaczny wzrost gospodarczy. Trzeba pamiętać, że prognozy międzynarodowych organizacji i agencji ratingowych trzeba czytać z poprawką na to, że 3 proc. wzrostu dla krajów rozwijających się jak Polska to tak naprawdę stagnacja...
Biznes w rękach natury
Analizowanie poszczególnych branż pod kątem timingu w zakresie otwierania nowych przedsiębiorstw uzmysławia, w jak dużym stopniu koniunktura gospodarcza uzależniona jest od naturalnego cyklu pór roku i pogody. Powodzenie przedsiębiorstwa jest pochodną popytu, jaki klienci zgłaszają na jego usługi. A ten w większości branży ożywa wiosną. Warto chyba więc zakończyć życzeniami jak najszybszego powrotu ciepłej aury, która ogrzeje samopoczucie klientów, a w konsekwencji podniesie temperaturę w kasach przedsiębiorców.
Grzegorz Morawski
Źródło:
