Od początku 2009 do lutego 2010 skanery Google przeanalizowały 240 milionów stron internetowych. Jedenaście tysięcy zbadanych stron zawierało tzw. "scareware", czyli fałszywe oprogramowanie antywirusowe - czytamy w raporcie Google "The Nocebo Effect on the Web: An Analysis of Fake Anti-Virus Distribution". Gwałtowny wzrost ilości "scareware" w Sieci dowodzi, że cyberprzestępcy coraz częściej posługują się technikami inżynierii społecznej.
„Nasze obserwacje potwierdzają wnioski, do których doszło w swoim raporcie Google" – mówi Tomasz Zamarlik, Marketing Manager z firmy G Data Software. "Nastąpił radykalny wzrost ilości scareware w Sieci. Oszuści liczą, że jeśli przestraszą internautę fałszywym alarmem o zagrożeniu, ten natychmiast kupi - z wdzięcznością! - lekarstwo na wirusa. Wiele osób przekazuje w takich okolicznościach numer swojej karty kredytowej przestępcom i pada ofiarą kradzieży. Mowa tu o kwotach znacznie przekraczających wartość legalnego, sprawdzonego na rynku oprogramowania. Problem jest tym bardziej uciążliwy, że może dotyczyć praktycznie każdej strony internetowej - w roku 2009 padli jego ofiarą czytelnicy New York Times!”.
Jak to działa
Liczy się ilość
Domeny mają teraz krótszą żywotność niż jeszcze rok temu, ale za to mnożą się w nieskończoność (Google odnotowało wzrost ich liczby o około 600% od stycznia 2009 r.). W raporcie Google czytamy, że choć łączna liczba podobnych domen wzrosła, to zmniejszył się średni czas ich żywotności: w kwietniu 2009 było to 100 godzin, we wrześniu 2009 około 10 godzin. W styczniu roku 2010 długość życia "złośliwej strony" wynosiła zaledwie jedną godzinę.
Popularne przeglądarki, takie jak Google Chrome czy Firefox, są wyposażone w opcję „safe browsing”, która ostrzega internautów przed niebezpiecznymi stronami. Jednak krótka żywotność w połączeniu z rosnącą ilością tych domen sprawiają, że przeglądarki nie radzą sobie z wyławianiem ich spośród stron bezpiecznych. Statystyki wykrywania fałszywych antywirusów w ostatnim roku poważnie zmalały i według Google wynoszą teraz mniej niż 20%.
Pomiędzy specjalistami do spraw bezpieczeństwa IT a cyberprzestępcami, toczy się nieustanna walka. Dziś - bardziej niż kiedykolwiek - liczy się w niej czas. Niels Provos, jeden z autorów raportu Google, stwierdza: „Doszliśmy do wniosku, że nawet jeśli masz na komputerze program antywirusowy, ale baza sygnatur zagrożeń jest przeterminowana choćby tylko o kilka dni, to Twoje szanse ochrony maleją w drastycznym stopniu.”
Okradzeni rezygnują z bankowości internetowej
Brak komentarzy...