Chrupki w kształcie głowy Chrystusa, kompleksowa opieka nad grobami, wszystkomający scyzoryk – nie tylko takie ogłoszenia znajdziemy na portalach aukcyjnych. Po co ludzie kupują roztopionego bałwana?Wśród wystawianych przedmiotów są też takie, których sprzedaż wywołuje wstręt i oburzenie. Są rzeczy absurdalne, których naszym zdaniem nikt nie kupi, a jednak trafiają się ich amatorzy. Bankier.pl przyjrzał się najdziwniejszym przedmiotom i usługom oferowanym na najpopularniejszych serwisach aukcyjnych.
Na katastrofie można zarobićMinął dopiero miesiąc od katastrofy samolotu rządowego pod Smoleńskiem, a w Internecie roi się od anonsów, których celem jest sprzedanie wszystkiego, co choćby pośrednio związane jest z tą katastrofą. Hitem ostatnich dni jest możliwość wykonania takiego samego
katafalku, na którym spoczęły trumny prezydenckiej pary. Przedmiot wykonywany jest na zamówienie i kosztuje
9 tys. zł.
Na Allegro.pl możemy znaleźć także aukcje, na którym sprzedawane są
autografy chociażby Lecha Kaczyńskiego i Jerzego Szmajdzińskiego. Jak zapewnia właściciel autografu prezydenta, otrzymał go osobiście dwa miesiące temu. Cena wywoławcza to
250 zł. Sporo mniej trzeba zapłacić za autograf Jerzego Szmajdzińskiego. Obecnie cena sięgnęła
32 zł.Szansy na zarobek szukają także właściciele domen. Do sprzedania są między innymi domeny
Tragedia-Smoleńska.pl, Tragedia-Smoleńsk.pl, Katastrofa-Smoleńska.net i Katastrofa-Smoleńsk.eu oraz wiele innych, bardzo podobnych. Można je wydzierżawić – za opłatą
od 80 zł do 300 zł miesięcznie za jedną domenę w zależności od nazwy. Cena sprzedaży wynosi od
500 zł do 3000 zł.
Sprzedaj część siebieW ostatnim czasie głośno jest o tzw. Doktorze Śmierć, który sprzedaje
ludzi w plasterkach. Gunther von Hagens otwiera sklep, w którym będzie można nabyć zwłoki pokrojone w cienkie plastry. Plaster tylko z głowy kosztuje
1200 euro, natomiast z całego ciała już
12 tys. euro.
Natomiast w Polsce idealnym miejscem, aby sprzedać część własnego ciała, są fora internetowe. Natrafić możemy przede wszystkim na oferty sprzedaży
nerek. Cena waha się
od 40 do 60 tys. zł za sztukę. Kupujących nie odstrasza nawet fakt, że ten proceder jest nielegalny. W ofercie jest także
szpik kostny, który nabyć można w cenie od
20 do 30 tys. zł. Ogłoszenia te zamieszczają głównie mężczyźni.
Panie zaś oferują na sprzedaż swoje
komórki jajowe. Motywują taką decyzję chęcią pomocy bezpłodnej parze oraz trudną sytuacją materialną. Opisują wszystkie swoje cechy charakterystyczne, aby przyciągnąć kupców. Zazwyczaj cena jest do uzgodnienia. W niektórych ogłoszeniach waha się ona
od 5 do 10 tys. zł z możliwością negocjacji ceny.

Dziewictwo i dusze są w cenieDla wielu pań towarem na sprzedaż okazuje się ich
dziewictwo. Na stronie www.rozdziewicz.pl można znaleźć wiele tego typu ogłoszeń. W niektórych ich autorki podają konkretne ceny, np.
3 tys. zł, w większości są to kwoty do negocjacji. Znacznie wyższych sum wymagają panie na forach internetowych. Bez problemów wysyłają zdjęcia, a także przedstawiają stosowne zaświadczenia lekarskie. W takich wypadkach kwoty sięgają nawet
30 tys. zł.
Coraz częściej ludzie chcą sprzedać
swoją duszę. Na przykład na www.gumtree.pl czytamy ogłoszenie 21-latka, który chce negocjować cenę swojej duszy. Licytacje na forach zaczynają się od
1 zł. Sprzedaż dusz jest bardzo popularna w innych krajach. Bezrobotna 35-letnia ekonomistka z Santiago za swoją duszę żądała
4,3 tys. dolarów, natomiast w serwisie eBay.com pewien
student sprzedał swoją za 400 dolarów. Z kolei pewna Amerykanka sprzedała pewnemu kasynu
duszę swojego ojca za 65 tys. dolarów, a na jednym z nowozelandzkich portali aukcyjnych sukcesem zakończyła się aukcja
dwóch fiolek z duchami za 2,8 tys. lokalnych dolarów (około 5,6 tys. zł). Na Allegro.pl oferowane są usługi z użyciem duchów i magii. Można zapewnić sobie
wygranie rozprawy sądowej – sprzedawca rzuca urok voodoo. Gwarantuje tym powodzenie w sądzie, a koszt usługi wynosi
500 zł. Kwota ta jest zwracana w całości, jeżeli urok nie zadziała. Czytamy jednak zapewnienie, że w ciągu 6-letniej praktyki sprzedającego takie sytuacje nie miały miejsca.
Najbardziej kreatywni są studenciMłodzi ludzie są najlepszym dowodem na to, że zarobić można na wszystkim. Na aukcjach internetowych pojawiają się ogłoszenia o sprzedaży
pyłu wulkanicznego, który niedawno sparaliżował ruch lotniczy nad Europą. Pewni studenci zapewniają, że w momencie, gdy chmura pyłu przetaczała się nad Polską, nałapali go, wchodząc na dach swojego budynku. Koszt kilku miligramów to
7 zł. Na innej aukcji oferowany jest pył, który został zebrany w okolicach wulkanu, zaraz po jego opadnięciu. Cena kilku gramów to
25 zł. 
Na kolejnej aukcji założonej przez studenta czytamy: „Nie zdałem egzaminu z fizyki. Jestem na czwartym roku i nie mam pieniędzy na warunek. Jest to kwota
6*120 zł za punkt czyli 720 zł. Jeżeli nie zapłacę, będę musiał prawdopodobnie iść na dziekankę. Jeżeli jesteś wrażliwy/wrażliwa na cudzą krzywdę, lub zawsze marzyłeś/-aś o tym, aby studiować, ale nigdy nie miałeś/-aś okazji, to teraz masz niepowtarzalną szansę! Możesz kupić sobie warunek z fizyki kwantowej! Taka okazja może się nie powtórzyć. Wystawiam 720 przedmiotów za złotówkę, czyli tyle, ile kosztuje cały warunek, Możesz kupić część mojego warunku za złotówkę lub całość”.
Użytkownicy kupili 183 przedmioty po 1 zł za sztukę.
Maturzyści wcale nie ustępują studentom w kreatywności. Pewna dziewczyna oferuje na przykład mozliwość towarzyszenia jej w zabawie studniówkowej. Aukcja rozpoczęła się od 1 zł, dokonywana była jednak selekcja kandydatów. Nie wiemy, jak zakończyła się aukcja i czy doszło do spotkania.
Im dziwniejsze, tym popularniejszePrawdziwym hitem internetowych poszukiwaczy dziwnych aukcji stały się takie produkty, jak
śnieg spod garażu czy też roztopiony bałwan. Ten ostatni ma wiele zastosowań. Jak pisze autor aukcji: „Bałwana można wypić, wcierać w ciało, postawić, by zdobił mieszkanie, lub reaktywować go”. Roztopiony bałwan został sprzedany za
10,80 zł.
Do wylicytowania był także
skrzypiący śnieg spod garażu mieszkańca Gdańska. Śnieg był w bardzo dobrym stanie, niedeptany i nierozjeżdżony. Właściciel oferował nawet szuflę do załadunku białego puchu. Niestety, przedmiot aukcji trzeba było odebrać osobiście. Cena śniegu wyniosła
19,50 zł. 
Na aukcjach odnaleźć można także bardziej niekonwencjonalne przedmioty, takie jak „
Worek Ukrycia +20”. Autor zachwala: „Wór ten gwarantuje absolutną anonimowość w sieci, szczególnie przydatny na czatach z kamerkami lub kiedy chcesz wykonać sobie zdjęcie kontrowersyjnej treści. Nie można go jednak stosować w celu ukrycia twarzy przed fotoradarami”. Dodajmy jednak, że ów worek ukrycia przypomina tradycyjny czarny worek na śmieci. Jego koszt
to 10 zł.
Ten sam autor wystawił na innej aukcji „
Strój superbohatera” – obcisłą superbluzkę i superspodnie wraz z biodegradowalną peleryną. Specyfikacja stroju jest imponująca. Co prawda cena za ten produkt osiągnęła wręcz nierealny poziom, ale z pewnością była to jedna z ciekawszych ofert. Sprzedawca bowiem zachęcał: „Obudź w sobie superbohatera! Walcz z siłami zła i ciemności, jeśli potrafisz – unieś się zwycięsko w przestworza i łopocz tryumfalnie peleryną”.
Pomysły tego typu można wymieniać godzinami. Sprzedawcy prześcigają się w kreatywności i innowacyjności, zachęcając do zakupów poprzez ciekawe fotografie i bujne opisy. Dla jednych takie aukcje są tylko wykorzystywaniem naiwnych ludzi, dla innych - sposobem na zrobienie biznesu. Autorom aukcji nie można jednak jednego zarzucić – braku pomysłowości.
Barbara Sielicka
Łukasz Dubiecki