Wysokie podatki, wszechobecna biurokracja i skomplikowany system prawny – to tylko niektóre powody, dla których wiele podmiotów decyduje się na działanie w szarej strefie. Są jednak i tacy, którzy z premedytacją łamią prawo. Wielu zakłada fikcyjne firmy, które „produkują” fikcyjne faktury. Tak działali handlarze złomu, na trop których trafiła policjanci z Centralnego Biura Śledczego i Prokuratura Okręgowa w Poznaniu. -
Pierwsze osoby w tej sprawie policjanci z CBŚ zatrzymali w lipcu 2007 roku. W Lesznie w banku zatrzymano mężczyzn, którzy wypłacali z kont pieniądze pochodzące z handlu złomem. Już wtedy policjanci zajmujący się sprawą ustalili, że kilka firm z południa Wielkopolski i Poznania zarejestrowanych jest na podstawione osoby, a faktury dokumentujące obrót złomem w większości są sfałszowane - podaje KWP z Poznaniu.
-
Do udziału w tym nielegalnym procederze namówiono osoby z Dolnego Śląska, które zarejestrowały na swoje nazwiska firmy handlujące złomem. W rzeczywistości byli to tylko „producenci” fikcyjnych faktur. Potwierdzali pozorny obrót żelazem i metalami kolorowymi z niewiadomego pochodzenia. Nie odprowadzano podatków, a więc uzyskiwano ogromny, nielegalny zysk. Pieniądze te jednak należało „wyprać”, przepuszczając je przez sieć kont, które należały do firm zarejestrowanych na „słupy”- informuje KWP w Poznaniu.
Policja szacuje, że Skarb Państwa mógł stracić na tym procederze ponad
20 mln zł, a obrót złomem mógł przekroczyć wartość ponad
100 mln zł. Za pranie brudnych pieniędzy handlarzom grozi do 10 lat więzienia.
Pojawia się więc pytanie, kiedy nielegalny handel jest ucieczką przed wysokimi podatkami, a kiedy przybiera on już znamiona przestępstwa. Warto bowiem zaznaczyć, że przedsiębiorca to nie przestępca, a każdy przypadek należy rozpatrywać indywidualnie.
BS