Znajdź firmę

-
Nazwa
Miejscowość  
 
  » zaawansowane
  • Szukaj:
szukaj

Najpopularniejsze

-

firma wiarygodna finansowo
Licencja na zaufanie - Certyfikat Firmy Wiarygodnej Finansowo
Jeżeli celujesz w zaufanie kontrahentów, pokaż się z wiarygodnej strony. Zdobądź Certyfikat i dołącz do grona solidnych przedsiębiorców z zasadami.

reklama 

Polecamy

-
Załóż sklep internetowy i zarabiaj Wypełnij e-wniosek EDG-1 Wypełnij e-wniosek VAT-R Gazeta Podatkowa

Masz firmę?
Masz kredyt do 3 mln zł, bez zaświadczeń.
Sprawdź!

reklama

Wiadomości - Czytaj codzienny przegląd prasy

Zwalczanie opóźnień w płatnościach w transakcjach handlowych

15:39 11.06.2010

Przerośnięta administracja, ustawy określające optymalną krzywiznę ogórków. Takie myślenie o Unii Europejskiej już dawno powinno odejść do lamusa. Tu zapadają najważniejsze decyzje, które determinują warunki funkcjonowania Twojego biznesu.

Należy oddać, że w ostatnim czasie Unia robi na rzecz wsparcia małych przedsiębiorstw niemało. Wspomnijmy  Kartę Małych Przedsiębiorstw dla Europy, przyjętą w przekonaniu o szczególnej roli sektora małych i średnich przedsiębiorstw w tworzeniu miejsc pracy, wzrostu gospodarczego i innowacji w Europie. Choć można zawsze zarzucić organom unijnym nierychliwość, to potrzeby MSP są dostrzegane. To właśnie na wniosek małych firm, zaniepokojonych rozmiarem zjawiska nieterminowych płatności w transakcjach handlowych, Komisja Europejska wyszła z inicjatywą nowelizacji istniejącego w tym zakresie prawa. Tego lata możemy oczekiwać ostatecznego kształtu nowej dyrektywy. Trudno dziś przesądzać, czy zmieni ona zachowania płatnicze. Ale możemy liczyć na bardziej skuteczne narzędzia egzekwowania zaległych należności.

Zmora przedsiębiorców

Opóźnienia w płatnościach w transakcjach handlowych są zmorą firm operujących na rynkach Europy. Jest to problem powszechny, który dodatkowo nasila się w okresach spowolnienia gospodarczego w wyniku ograniczonego dostępu do kapitału. Negatywne skutki tego zjawiska są szczególnie boleśnie odczuwane przez sektor małych i średnich przedsiębiorstw. Narażony jest on bowiem w większym stopniu na wahania płynności i brak alternatywnych źródeł finansowania. Odwlekane płatności zwiększają niepewność prowadzonej działalności. Zamrożone środki zawsze mogą być spożytkowane lepiej, jak choćby, na nowe inwestycje czy prace badawcze i rozwojowe. Ale skutki ograniczonych przepływów pieniężnych mogą być dużo poważniejsze. Wystawiają one na próbę rozwój biznesu, jego rentowność, konkurencyjność, a nawet przetrwanie. Co więcej, trudności w płatnościach jednej firmy mogą, doprowadzić do serii bankructw w całym łańcuchu dostaw. Opóźnienia w płatnościach są ponadto istotną barierą w handlu transgranicznym i przez to postrzegane jako hamulec integracji i sukcesu jednolitego rynku europejskiego. Ryzyko, co oczywiste, zdaje się być znacznie wyższe, gdy transakcje przekraczają granice. Wzrastają koszty odzyskania należności, a maleje obawa przed utratą reputacji. Negatywna opinia raczej nie będzie ścigać nieuczciwego kontrahenta poza granicami własnego rynku.

Trochę statystyk


Badania przeprowadzone przez Intrum Justitia(1) dowodzą, że zachowania płatnicze w Europie pozostawiają wiele do życzenia. Co ciekawe, ta niechlubna praktyka okazuje się być domeną sektora publicznego. Według Europejskiego Indeksu Płatniczego (2008), czas regulowania płatności w UE wynosi średnio 55,5 dnia. Konsumenci regulują swoje rachunki średnio po 40, przedsiębiorstwa po 55,5 dniach, podczas gdy sektor publiczny potrzebuje na to aż 65 dni! Tyle o średniej. Różnice między krajami są bowiem istotne, co może wskazywać na fakt, że obowiązujące prawo unijne nie doprowadziło do harmonizacji przepisów krajów Wspólnoty. Najsprawniej wywiązują sie z zobowiązań finansowych kraje nordyckie: opóźnienia w płatnościach nie przekraczają 4-5 dni w przypadku Finlandii, 6-7 dni w Szwecji i Danii. Największy problem z dotrzymaniem terminów ma Południe Europy, a w szczególności jego sektor publiczny. Przedsiębiorcy muszą liczyć się średnio z czterdziestodniową zwłoką w Hiszpanii i we Włoszech, 62-dniową w Grecji i aż 80-dniową w Portugalii, po uzgodnionym terminie płatności.

Jak kształtuje się sytuacja Polski na tym tle? Nasze firmy oczekują na płatności ze strony klientów i innych przedsiębiorstw ok. 17 dni, a 20 dni od sektora publicznego, po wymagalnym terminie.

Gdzie leżą przyczyny?

Komisja Europejska wskazuje na złożoność przyczyn problemu. Niedochowywanie terminów płatności wynika w znacznym stopniu z samej struktury rynku, która decyduje o poziomie konkurencji i pozycji rynkowej uczestników. Opóźnienia tego rodzaju podążają także za koniunkturą. Wzrost liczby zaległych faktur jest bardziej prawdopodobny w czasie spowolnienia gospodarczego niż prosperity. Kolejne ważne źródło problemu tkwi w trudnym dostępie do finansowania i uwarunkowaniach budżetowych firm. Pożywką dla niewłaściwych zachowań płatniczych jest także brak skutecznych i efektywnych środków zaradczych lub brak wiedzy o istnieniu takowych. Problem ten, a tym samym jego skuteczne ograniczanie, komplikuje fakt powszechnego braku reakcji ze strony wierzycieli. Wysokie koszty windykacji należności odstręczają małe firmy od podejmowania działań wobec dłużników. Równie limitująca jest obawa narażenia na szwank relacji z klientem, zwłaszcza w przypadku nowo powstałych przedsiębiorstw o słabej pozycji rynkowej. A dłużnicy – kuszeni możliwością uzyskania darmowego kredytu kupieckiego – chętnie wykorzystują tę delikatną kwestię.

Ta negatywna sytuacja powinna ulec poprawie poprzez harmonizację przepisów na szczeblu unijnym. Przedsięwzięcie to wydaje się jednak dość trudne, biorąc pod uwagę, że swoboda umów wyrażającą autonomię woli stron jest jedną z fundamentalnych zasad prawa. Co więc na to Bruksela?

Z pomocą małym firmom

Urzędnicy europejscy po raz kolejny poddali sytuację analizie. A jest o co podnosić alarm. Obowiązujące przepisy(2) wprowadziły wprawdzie wspólne zasady regulowania płatności przy zawieraniu umów na terenie Unii. Rozwiązania te okazały się jednak niewystarczające, a kryzys finansowy dodatkowo obnażył ich nieskuteczność.

Zaproponowana przez Komisję Europejską już wiosną zeszłego roku nowelizacja dyrektywy 2000/35/EC ma służyć poprawie przepływów środków pieniężnych europejskich przedsiębiorstw, przywróceniu ich konkurencyjności i zapobieganiu nowym bankructwom z powodu zaległych płatności. Powinny one ponadto usunąć istotną barierę w transakcjach transgranicznych.
Największym novum proponowanych zmian jest propozycja surowszych zasad, terminów i sankcji na sektor publiczny, który powinien, zdaniem Komisji, świecić przykładem. Za zróżnicowanym traktowaniem dłużników przemawia również  stabilność finansową administracji publicznej i jej dużo łatwiejszy dostęp do kapitału. Warto tu dodać, że zamówienia publiczne w UE opiewają na kwotę ponad 1,900 mld euro rocznie. Terminy płatności przez władze publiczne powinny zostać zharmonizowane w całej UE i skrócone do 30 dni. W przypadku niedochowania tego terminu, władze publiczne będą musiały się liczyć z odsetkami za zwłokę, rekompensatą kosztów windykacji lub zryczałtowanym odszkodowaniem w wysokości 5 proc. należnej kwoty, i to już od pierwszego dnia zwłoki. Nowe przepisy wyłączają ponadto możliwość zaniechania żądania odsetek mniejszych niż 5 euro, a więc nawet najmniejsze kwoty mogą być naliczane.

Nowelizacja, według Komisji, nie narusza zasady swobody zawierania umów w transakcjach między przedsiębiorstwami (B2B). Wyposaża ona bowiem firmy jedynie w narzędzie fakultatywne, jeśli zdecydują się rościć od innych przedsiębiorstw odsetki za opóźnienia w płatnościach i rekompensatę kosztów odzyskania należności.

Za, a nawet przeciw

Stanowiska w sprawie wniosku Komisji są podzielone. Odpowiedzialna za projekt Komisja Rynku Wewnętrznego i Ochrony Konsumentów, pod przewodnictwem Barbary Weiler, przyjęła poprawki do nowelizacji dyrektywy, w których krytykuje dokonanie rozróżnienia między sektorem publicznym i prywatnym. Dłużnicy prywatni i publiczni jednakowo powinni regulować swoje zobowiązania w ciągu 30 dni. W obu przypadkach termin ten może być wydłużony do 60 dni. Z tą różnicą, że w przypadku transakcji B2B wystarczy, aby ten dodatkowy okres został zastrzeżony w kontrakcie. Może on nawet być wydłużony ponad 60 dni, jeśli nie spowoduje to szkody u żadnej ze stron. Władze publiczne już z takiej możliwości nie będą mogły skorzystać. Przedłużenie okresu płatności do 60 dni powinno wymagać od nich już specjalnego uzasadnienia, a powyżej 60 dni będzie prawnie wykluczone. Z tych rygorystycznych zasad powinna być wyłączona służba zdrowia. Parlamentarzyści proponują, aby ten sektor miał prawo regulowania zobowiązań w ciągu 60 dni.

Także wymiar kar został zakwestionowany. Standardowa rekompensata w wysokości 5 proc. od sumy należności, w przypadku zaległości sektora publicznego powinna być (zdaniem Parlamentu) usunięta z projektu ustawy, gdyż powoduje nieproporcjonalnie wysokie grzywny w razie niewielkich opóźnień w płatnościach. W zamian, ustawowe odsetki za opóźnienia w płatnościach powinny wzrosnąć i zrównać się ze stopą referencyjną Europejskiego Banku Centralnego (lub narodowych banków centralnych w przypadku krajów spoza Unii Walutowej), powiększoną o minimum 9 punktów procentowych. Dodatkowo wierzyciele mieliby otrzymać rekompensatę kosztów administracyjnych w wysokości 40 euro.

Tyle ze Strasburga i Brukseli. Odmienne stanowisko wobec wniosku Komisji zajęły: Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych LEWIATAN i Związek Rzemiosła Polskiego. Choć zmiany istniejących przepisów są jak najbardziej pożądane, jednak te proponowane w Brukseli budzą sprzeciw, jako zbyt radykalne. ZRP postuluje ograniczenie problemu opóźnionych płatności poprzez  rozwiązania podatkowe. Miałyby one polegać na ustaleniu momentu powstania obowiązku podatkowego w chwili faktycznej zapłaty za dostawę, gdy sprzedaż dokonywana jest z wydłużonym terminem płatności. LEWIATAN widzi w nowelizacji naruszenie swobody zawierania umów, a w harmonizacji terminów płatności zagrożenie dla konkurencyjności europejskich przedsiębiorstw.

Następny krok

Należy tu wspomnieć, że w dyskusję nad tą właśnie propozycją, po raz pierwszy od czasu wejścia w życie Traktatu Lizbońskiego, włączyły się parlamenty Wspólnoty. Traktat ten stworzył ramy do współpracy dla parlamentarzystów krajowych, dzięki czemu uzyskali oni wpływ na unijną legislację. Plenarne posiedzenie Parlamentu Europejskiego zaplanowane jest na czerwiec. Na ostateczny kształt dyrektywy przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać, a jeszcze dłużej na jej wdrożenie. Z reguły państwa członkowskie potrzebują minimum dwóch lat na transpozycję prawa unijnego. Co możemy dodać z naszej strony? Może warto tymczasem pokusić się o szeroko zakrojoną promocję kultury płacenia na czas. Zamiast z rezygnacją przyjmować, że opóźnione płatności to standard, z którym należy nauczyć się żyć, czas skupić się na dobrych praktykach.

Ewa Majchrzak, specjalistka europejskich stosunków gospodarczych, konsultantką M&M Consult, firmy zajmującej się rozwojem małych i średnich przedsiębiorstw na rynkach UE

Źródło:
1. Intrum Justitia, największa w Europie grupa specjalizująca się w windykacji należności, wydawca raportu EPI (Europejskiego Indeksu Płatniczego), który prezentuje wyniki badań i zachowań płatniczych poszczególnych segmentów rynku Europejskiego.
2. Dyrektywa 2000/35/EC Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie zwalczania opóźnień w płatnościach w transakcjach handlowych została przyjęta w 2000 roku,  weszła w życie w 2002 roku.
Źródło: Gazeta MSP
Komentarze:

Brak komentarzy...

Napisz swój komentarz


Za treść komentarzy odpowiadają ich autorzy