Stacje nie chcą ustawy o biopaliwach
07:42
01.07.2010
Koncerny paliwowe boją się nowelizacji ustawy o biopaliwach, która zacznie obowiązywać jeszcze w tym roku.
Według obecnej ustawy, sprzedaż paliw nie wymaga informowania o zawartości biokomponentów w paliwie. Jednak zgodnie z unijną dyrektywą wszystkie dystrybutory paliw mają być oznakowane, aby klienci wiedzieli, jaki jest skład paliwa, które tankują.
Ministerstwo Gospodarki przygotowuje nowelizację ustawy o biopaliwach, która jeszcze w tym roku ma wejść w życie. Zapis zaskoczył koncerny paliwowe, które nie chcą podawać składu paliw. Nigdzie w Europie nie stosuje się takich rozwiązań na stacjach - dziwi się Leszek Wieciech, dyrektor generalny Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego.
Według przedstawicieli firm paliwowych zapis podawania zawartości biokomponentów ma na celu jedynie rozróżnienie oleju napędowego E5 od E10, który stosuje się w starszego typu pojazdach. Nowelizacja zakłada także wprowadzenie nowych paliw, w których udział biokomponentów będzie wynosił 7 proc. w dieslu i 10 proc. w benzynach.
Przedstawiciele firm paliwowych obawiają się, że znakowanie paliw wpłynie negatywnie na sprzedaż. Podają przykład oleju napędowego B20 i B100, który już dzisiaj jest oznakowany i nie cieszy się popularnością wśród klientów. Stacje będą musiały zapłacić 20 mln złotych za oznakowanie wszystkich dystrybutorów w Polsce
Koncerny paliwowe tłumaczą, że nowelizacja ustawy naraża ich na straty, jednak Ministerstwo Gospodarki informuje, że kary za nieoznakowany dystrybutor wyniosą nawet do 20 tys. zł.
IO / motofakty.pl
Źródło:
