

O tym jak już na studiach rozpocząć biznes wie także Wojciech Syrocki, prezes i założyciel firmy RoboCamp. Jego pomysł na biznes to zajęcia z robotyki i informatyki dla dzieci. Podczas kursów poznają one podstawy konstrukcji maszyn oraz techniki programowania. Głównie skupiamy się na nauce podstaw programowania, wplatając w zagadnienia informatyczne, matematykę, fizykę oraz projektowanie prostych mechanizmów – mówi Wojciech Syrocki. Dzięki temu, że używamy klocków LEGO skomplikowane treści są przyjazne i zrozumiałe nawet dla 8 latków- dodaje. Założona 4 lata temu firma zatrudnia dziś 11 pracowników a jej właściciel cieszy się niezależnością oraz rosnącymi zyskami.

foto: Robocamp.pl
O tym, że prowadząc kursy można nieźle zarobić dowodzi także przykład firmy Medikurs. Założona pod skrzydłami Akademickich Inkubatorów Przedsiębiorczości zarabia edukując Polaków z zakresu pierwszej pomocy. Na taką działalność zdecydowała się trójka studentów Magdalena Szukała, Kamil Kasiak oraz Tomasz Gorczyca. Wszyscy poznali się w Studenckim Kole Medycyny Ratunkowej Uniwersytetu Medycznego a dziś prowadzą kursy pierwszej pomocy począwszy od jednodniowych szkoleń, przez kursy rozszerzone dotyczące pierwszej pomocy dzieci i niemowląt, aż po szkolenia dla firm. Oferta firmy to także spektakularne pokazy z pierwszej pomocy, z których najczęściej korzystają firmy organizujące imprezy dla pracowników. Motto założycieli firmy Medikurs to robić to co się lubi.

foto: Medikurs.pl
Niezależność i pasja tworzenia to czynniki, które przeważyły o założeniu firmy przez Anię Matusewic. Jej firma Rosemary's Manufacture zajmuje się produkcją unikatowej biżuterii. - Chcę tworzyć produkty będące antidotum na szarą rzeczywistość i seryjną produkcję wielkich sieciówek – mówi założycielka firmy. Materiały wybiera starannie w profesjonalnych jubilerskich sklepach, poszczególne elementy sprowadza z różnych miejsc na świecie.

foto: www.rosemary-manufacture.com
Z wyjazdów przywozi unikaty, wyszperane w zapomnianych przez turystów sklepikach, które w jej biżuterii zaczynają żyć nowym życiem. W przypadku Ani Matusewic połączenie duszy artystycznej i cech przedsiębiorczych przyniosło bardzo dobry efekt o czym świadczy liczba klientek zainteresowanych jej produktami.
Jest ich ośmioro i mimo młodego wieku już odnoszą sukcesy w biznesie. Postanowili założyć firmę, która jak sami mówią zajmuje się pomysłowym recyklingiem. Unibag bo tak nazywa się szkolne przedsiębiorstwo grupy uczniów szyje torby ze zużytych banerów reklamowych. Materiał pozyskują za darmo od agencji i domów mediowych, z którego następnie powstają torby młodzieżowe, na ramię, na zakupy, torby podróżne, sportowe, wędkarskie, do kijów golfowych a także torby na zamówienie. Klientów na taki asortyment nie brakuje a powód jest jeden – każda z toreb jest niepowtarzalna a kupujący ma pewność, że wydając te kilkadziesiąt złotych staje się właścicielem jedynego egzemplarza.

foto: Unibag.eu
W przypadku Pawła Lipińskiego zaczęło się od hobby a skończyło na sklepie internetowym. Młody przedsiębiorca z Torunia jeszcze na studiach założył firmę Dageki. Za jej pośrednictwem sprzedaje gadżety fanom japońskiej fantastyki. Biznes połączył z pasją do Japonii i związanymi z tym krajem mangami. Właśnie produkty z elementami japońskiego rysunku i grafiki można znaleźć w jego sklepie. Jak przyznaje rzesza osób zainteresowanych takimi produktami nie jest duża, ale za to są to klienci lojalni. Od niedawna Paweł Lipiński klientów zdobywa także za pośrednictwem sklepu internetowego.
foto: Dageki.pl
Także na studiach swój biznes zaczęli Adam Grabowski i Damian Skurczyk. Postawili jednak na zupełnie inną branżę – otworzyli pole paintballowe. Na początek wydzierżawili pole w okolicach Pułtuska, zakupili 12 kompletów i zaczęli działalność pod nazwą Operacja Paintball. Po niespełna dwóch latach od założenia firmy liczba klientów zmusiła młodych przedsiębiorców do potrojenia liczby sprzętów.

foto: Operacjapaintball.pl
Ofertę kierują zarówno do klientów indywidualnych jak również do firm organizujących eventy dla swoich pracowników. Jak mówią to właśnie imprezy dla firm przynoszą największe dochody. Na paintballu jednak nie kończą swojej działalności. Dla klientów szykują już nowe atrakcje jak ścianka wspinaczkowa oraz quady i już zacierają ręce na większe przychody. Dziś dwójka przedsiębiorców potwierdza, że warto zostawić pracę i założyć firmę.
Marek Uhlenberg przyznaje, że choć jego działalność nie przynosi mu milionów to daje środki do życia i poczucie niezależności. Młody przedsiębiorca z małego okienka na Bydgoskim rynku sprzedaje gorące napoje na wynos. Klient podchodzi do okienka, zamawia , płaci i idzie dalej.

Taki model przedsiębiorca z Bydgoszczy podpatrzył podczas zagranicznych wojaży gdzie kafejki bez stołów i krzeseł cieszą się sporym zainteresowaniem. Klienci Marka najczęściej kupują napoje rano w drodze do pracy choć nie oznacza to, że później nie ma chętnych. Sukcesem jest to, że większość z nich to stali klienci. Najważniejsze, że biznes się kręci a młodzieniec nie musi już myśleć o pracy za granicą.
Brak komentarzy...