Od 1 lipca 2010 roku, zgodnie z prawem, system elektronicznego poboru opłat dla
ciężarówek powyżej 3,5 tony na drogach ekspresowych i autostradach
powinien zastąpić system winietowy. Niestety, do dziś dnia nie dokonano
rozstrzygnięcia trwającego przetargu. Rodzi to poważne obawy, czy
implementacja systemu nastąpi w przewidzianym terminie. Opóźnienia
mogą skutkować ewentualną karą dla Polski, nałożoną przez Komisję
Europejską, a także stratami dla budżetu państwa – co ma niebagatelne
znaczenie w okresie poszukiwania nowych dochodów, m.in. poprzez
podwyższanie podatków.
Szacuje się, że wartość dóbr, usług oraz robót publicznych nabywanych przez
państwa i inne instytucje publiczne, a objętych ustawami o zamówieniach
publicznych, wynosi w UE średnio 16% produktu krajowego brutto, przy czym
wartość ta mieści się w przedziale od 12 (unijne minimum) do 20 (unijne
maksimum) PKB poszczególnych krajów.
Współczesne rządy są więc olbrzymią machiną do wydawania pieniędzy.
Wszyscy płacący podatki obywatele finansują funkcje współczesnego państwa: od
dostarczania dóbr publicznych po redystrybucję. Decyzje o kierunkach i wielkości
wydatków publicznych podejmowane są przez działającą w imieniu obywateli
administrację rządową kierowaną przez pochodzących z wyboru polityków i
kontrolowaną przez wyspecjalizowane instytucje kontrolne.
Nie odmawiając administratorom rzetelności warto zauważyć, że skala środków
będących w dyspozycji władz publicznych sprawia, że drobne nieefektywności
kumulować się mogą w wielkie sumy przepłaconych dóbr i usług lub źle
przeznaczonych środków.
W celu ochrony interesów podatnika (zmniejszenia przypadających nań obciążeń)
i obywatela (zwiększenie publicznych korzyści z wydawanych środków)
ustawodawcy wielu krajów wprowadzili ramy regulacyjne wyznaczające nakazane
i zabronione sposoby postępowania instytucji publicznej nabywającej dobra, usługi
i zlecającej wykonanie specjalistycznych prac. Ramy te w Polsce są wyznaczone
przez ustawę o zamówieniach publicznych (bardziej adekwatną nazwą mogłaby
być nazwa „ustawa o zakupach publicznych”), a sposób realizacji tej ustawy jest
nadzorowany przez wyspecjalizowaną agencję rządową – Urząd Zamówień
Publicznych.
Nie wchodząc w szczegóły unormowania ustawowego warto zauważyć, że ustawa
o zamówieniach publicznych w słusznej trosce o podatnika próbuje pogodzić cele,
które nie zawsze dają się pogodzić.
Ustawa ma ostrze antykorupcyjne poprzez między innymi wymogi dotyczące
informowania o zakupach, procedury zgłaszania ofert czy składu
(wieloosobowego) gremium decydującego o wynikach przetargu.
Ustawa formułuje wymogi proceduralne, w tym warunki umożliwiające
zakwestionowanie rozstrzygnięć gremium decyzyjnego. Tworzy to możliwość
kontroli sądowej nad decyzjami administracyjnymi, dzięki czemu zachowana
zostaje jedna z podstawowych zasad państwa prawa.
Ustawa o zamówieniach publicznych, i dla ekonomistów jest kryterium
nadrzędnym, powinna przyczyniać się do podejmowania decyzji optymalnych:
tańszych zakupach, wyższej jakości nabywanych dóbr, lepszej kompozycji
koszyka zakupywanych dóbr i usług czy optymalnemu wyborowi momentu
zakupu. Błędy w każdym z tych wymiarów to spadek efektywności decyzji, a w
rezultacie marnotrawstwo pieniędzy podatników.
Współwystępowanie wielu wymiarów sprawia, że nieefektywność może być ukryta
głębiej. Nadmierna koncentracja na obniżaniu cen może prowadzić do
pogorszenia jakości i w rezultacie pojawieniu się dodatkowych przyszłych kosztów
przyspieszonej wymiany dóbr i urządzeń, czy prac remontowych. Powolność
(chodzi zarówno o długość okresu niezbędnego do przygotowania objętego
ustawą o zamówieniach publicznych zakupu (zlecenia), jak i czas rozstrzygnięcia
przetargu może sprawić, że maleją pożytki z zakupionych dóbr. Jeśli zamówienia
trzeba składać za wcześnie, to często kupuje się za dużo lub kupuje się dobra
niewłaściwego rodzaju. Jeśli kontrola sądowa decyzji administracyjnych jest
powolna, to rozstrzygnięcia są podważane, a zasadny zakup lub zlecenie
publiczne opóźnione.
Ramy regulacyjne stworzone przez ustawę o zamówieniach publicznych w Polsce,
czy podobne do niej ustawy obowiązujące w świecie (od Stanów Zjednoczonych
po Australię) rodzą problemy dla efektywności decyzji administracji publicznych
dotyczących zakupów dóbr i usług (szerzej na ten temat pisze Susan Rose
Ackerman w pracy „Korupcja i rządy, Sic! Warszawa, 2001).
Zauważyć należy, że tworząc ramy regulacyjne dla decyzji o wydatkowaniu
środków publicznych ustawa o zamówieniach publicznych z jednej strony sprzyja
racjonalności i bezstronności decyzji władz publicznych, z drugiej, niestety,
legitymizuje podejmowanie decyzji, które, chociaż są proceduralnie rzetelne, są
również mniej efektywne, w wydłużonym horyzoncie czasowym, albo wprost nie
są efektywne, jeśli weźmiemy pod uwagę ukryte koszty nie podjętych lub
opóźnionych decyzji.
Dodatkowym, niestety, niewystarczająco często dostrzeganym skutkiem
członkowstwa Polski w Unii Europejskiej jest to, że regulacje i dyrektywy Unii
Europejskiej nakładają na nasz kraj obowiązek wprowadzania zmian ustawowych
czy tworzenia rozwiązań w różnych obszarach życia gospodarczego, których
niespełnienie wiąże się z koniecznością płacenia grzywien. Kary i grzywny są
niekiedy pochodną uchybień w funkcjonowaniu urzędów publicznych czy sądów
(np. niedotrzymywania terminów rozstrzygnięć czy przedłużania okresu aresztu
tymczasowego). Innym razem są nakładane z powodu niewypełniania zobowiązań
dotyczących tempa poprawy stanu środowiska (przykładowo od 16 lipca Komisja
Europejska nalicza Polsce grzywnę sięgającą 40 tysięcy euro dziennie, gdyż nasz
kraj nie wywiązał się terminowo z obowiązku usprawnienia gospodarki odpadami).
Zobowiązania wynikające z członkostwa w Unii Europejskiej są szczególnie
istotne jeśli dotyczą działań dotyczących budowania i funkcjonowania jednolitego
rynku. Jest zrozumiałe, że działania (i zaniechania) dotyczącego jednolitego rynku
(rynków dóbr i usług, kapitałowego czy pracy) są szczególnie przez Komisję
Europejską monitorowane, a naruszenia podjętych zobowiązań karane.
Wypełniając Dyrektywę 2004/52/KE z 29 kwietnia 2004 roku o harmonizacji
(interoperacyjności elektronicznego systemu poboru opłat dla ciężarówek powyżej
3,5 tony na drogach ekspresowych i autostradach rząd Polski zobowiązał się
wprowadzić elektroniczny system poboru, który od 1 lipca 2010 roku powinien
zastąpić system winietowy.
Ustawa, która likwiduje system winietowy, została uchwalona już w 2008 roku.
Ponieważ stworzenie i wdrożenie takiego systemu wymaga zlecenia wykonania tej
pracy zewnętrznym podmiotom ogłoszono przetarg, który miał zostać
rozstrzygnięty tak, aby w lipcu 2010 roku mogło nastąpić podpisanie umowy z jego
zwycięzcą. Niestety, do 25 sierpnia 2010 roku, opinia publiczna nie została
poinformowana o rozstrzygnięciu tego przetargu. Rodzi to uzasadnione obawy o
to, czy:
a) system powstanie w zakładanym terminie (należy zauważyć, że strona
techniczna przedsięwzięcia rodzi ryzyko i w przypadku wyboru niektórych
technologii rejestracji przejazdów grozi, jak w przypadku Niemiec, opóźnieniem
implementacji);
b) czy Komisja Europejska zrozumie „obiektywne” powody opóźnienia i nie nałoży
kary na Polskę (warto zauważyć, że zharmonizowany elektroniczny system
poboru opłat przyczynia się do stworzenia jednolitego europejskiego rynku
przewozów, jest więc elementem konstytutywnym integracji europejskiej);
c) czy rząd polski „stać”, w okresie dramatycznego poszukiwania nowych
dochodów na opóźnianie wprowadzania systemu elektronicznego poboru opłat,
który zwiększa, w stosunku do systemu winiet, wielkość wpływów budżetowych.
Według różnych opinii, brak terminowego wprowadzenia systemu, może
oznaczać dla budżetu państwa straty nawet w wysokości 1 mld zł.
Niewykluczone, że za pokrycie tej straty zapłacą wszyscy podatnicy.
Regulacje systemu zamówień publicznych nie powinny stawać się alibi dla
bezczynności rządzących. Brak rozstrzygnięć jest też wprawdzie
rozstrzygnięciem, ale rozstrzygnięciem kosztownym dla Polski i jej obywateli.
/ Centrum im. Adama Smitha