Wywiad z Aleksandrem Bardem, szwedzkim socjologiem Internetu, o społeczeństwie Web 2.0.
123people: Co Pan sądzi o narcyzmie?
Aleksander Bard: Narcyzm to interesujący psychologiczny fenomen niezwykle istotny dla powstawania serwisów społecznościowych w Internecie. Nie powinniśmy ignorować tego zjawiska, ponieważ jeśli spojrzymy na rozwój społeczności, kiedy narcyzm nie jest podsycany, zanika. Np. Myspace to serwis, który w całości zawdzięcza swój sukces narcyzmowi polegającemu na tym, że wielu z nas uważa, że ma niezwykły talent, który musi zostać odkryty. W 2002 każdy, kto robił cokolwiek z muzyką, tworzył swoją stronę na MySpace i liczył na wielką karierę. To się nie wydarzyło. Jasne, odkryliśmy trochę talentów, które miliony z nas śledzą na MySpace, ale zdecydowana większość ludzi to beztalencia, których nie śledzi nikt. To stało się przyczyną powolnego upadku MySpace – oficjalnie mają 300 milionów użytkowników, ale tak naprawdę tylko kilka tysięcy osób nadal używa tego serwisu. Narcyzm jest najważniejszy na samym początku powstawania serwisu. Weźmy inny przykład – szukanie siebie samego na Google. Wszystkie narcyzy to robią. Ale to jest interesujące tak długo, jak długo pojawiają się nowe informacje na nasz temat. Brak informacji sprawia, że narcyzm traci swoją siłę. Po wyjściu z fazy narcyzmu, jednostka zaczyna się interesować innym aspektem – networkingiem. I to jest esencja Internetu – tworzenie czegoś RAZEM.
123people: Jak Pańskim zdaniem zmieniło się pojęcie tożsamości w dobie Internetu?
Aleksander Bard: Tożsamość zmieniła się w sposób zdecydowany – stała się schizofreniczna. Kiedyś schizofrenia była poważna cywilizacyjną chorobą psychiczną – teraz jest normą. Im więcej tożsamości wytworzysz w sieci, tym skuteczniejszy będziesz jako networker. Różne osobowości dla różnych społeczności. Nie mówimy już o indywiduum, ale o „dywiduum” (z ang. divide – dzielić).
123people: Nie sądzi Pan, że w momencie powstania takich serwisów jak Facebook, gdzie występujemy z imienia i nazwiska, wracamy do jednej tożsamości online, którą sygnifikuje nasze imię?
Aleksander Bard: Myślę, że raczej staliśmy się tak schizofreniczni, że nie potrzebujemy już różnych imion, żeby podkreślić posiadanie różnych tożsamości. Imię staje się swoistym mostem łączącym wszystkie nasze aktywności w obrębie społeczności – pokazujemy się na wakacjach, w pracy czy z przyjaciółmi.
123people: Czy ewolucja naszej tożsamości online może być kłopotliwa – ludzie dzisiaj publikują kontent, on zostaje w sieci, a za 2-3 lata nie ma już związku z tym jak chcemy być postrzegani.
Aleksander Bard: To jest bardzo niebezpieczne. W Internecie musimy żyć z naszą przeszłością, nawet jeśli jest mroczna. Nasza strona na Facebooku jest tam na zawsze. Nawet jak ją usuniemy, jej pozostałości będą do odszukania w Internecie. Dziś wiemy o sobie wiele właśnie z Internetu – zanim kogoś poznamy, jest duże prawdopodobieństwo, że już nas widział w sieci i wie, kim jestem lub przynajmniej wydaje im się, że wiedzą. Wiele osób przecenia swoją prywatność, uważając na każdą malutką rzecz, którą publikują w sieci, broniąc ustawień prywatności – wydaje im się, że są niewiadomo jak ważni i śledzeni – to jest dopiero narcyzm. Jednak, co oczywiste, musimy brać pod uwagę i takie ryzyko, że np. jesteśmy zbyt otwarci a propos naszego prywatnego życia, co może nie spodobać się naszym szefom lub współpracownikom.
Źródło:
www.123people.pl
Kim jest Aleksander Bard?
Szwedzki muzyk, artysta i filozof kultury. Autor głośnej książki "Netokracja", która jest głosem w publicznej debacie poświęconej wpływowi zmian w dziedzinie technologii informacyjnych na przemiany społeczne. Popularyzator Internetu, wykładowca i badacz Stockholm School of Economics, człowiek popkultury, który kieruje dziewięcioma międzynarodowymi tematycznymi sieciami internetowymi m.in. "The Philosophy Network" łączącej 70 myślicieli z całego świata. Wprowadza w życie idee, które głosi. Przez siedem lat prowadził własne studia nad starożytną religią zaratusztriańską. W latach 90. XX w. współtworzył popowy zespół Army of Lovers.Obecnie gra w elektro-popowym trio Bodies Without Organs.