Od początku rodzaju ludzkiego zadania były jasno podzielone: mężczyźni zajmują się bieżącym zdobywaniem pożywienia, a kobiety organizują jego przechowywanie w celu wykorzystania w dłuższym okresie. Tysiące lat kultury, zdobyczy cywilizacji i technologii przyniosły możliwość wymieszania obowiązków. W telewizji mężczyźni kucharzą przed kamerami, a kobiety zdobywają medale w zimowych biegach narciarskich. W przypadku inwestowania w nieruchomości mężczyźni którzy chcą się tym zająć mają bardzo pod górkę – walka z naturalnymi instynktami nie jest ani łatwa, ani przyjemna.
Pierwszą pułapkę trzeba wyminąć na samym początku, gdy pada pytanie „Czy chcesz zainwestować w nieruchomości? Oczywista jest rzecz jasna odpowiedź „A ile mogę na tym zarobić?”. I od tego momentu mężczyzna musi walczyć z finansową marchewką dyndającą mu przed nosem: wizją posiadania konkretnej sumy pieniędzy. Emocje wywołane tym obrazem przeszkadzają w rzetelnej ocenie inwestycyjnej propozycji. Gdy trzeba poznać aktualny sposób wykorzystania nieruchomości, lokalizację, warunki gospodarcze w okolicy, możliwości remontów czy modernizacji, cały czas w tyle głowy cienki głosik piszczy „tysiąc pięćset na miesiąc, tysiąc pięćset na miesiąc”.
Ciekawie to wygląda zwłaszcza w przypadku mniej znanych form inwestowania w nieruchomości np. timeshare. Timeshare polega na tym, że inwestor posiada ograniczone w czasie prawo dotyczące nieruchomości atrakcyjnie położonej, zazwyczaj w znanym kompleksie wakacyjnym. Inwestor może użytkować tę nieruchomość sam, wynająć innej osobie lub wymienić na prawo do użytkowania innej nieruchomości w określonym czasie. Mężczyzna pomyśli nad kwestiami bezpieczeństwa, stanem nieruchomości podczas zmiany użytkowników, atrakcyjnością turystyczną innych nieruchomości, na które można wymienić swoje czasowe prawo użytkowania, dopiero wtedy, gdy oceni koszty takiej inwestycji w porównaniu z cenami zwykłych wycieczek za granicę.
Druga pułapka dotyczy okresu czekania na zysk. Wyprawy na polowania mogły trwać kilka dni, ale w ich trakcie myśliwy przebywał w grupie. Nie musiał siedzieć bezczynnie, wpatrując się w telefon lub email z wiadomością „wpłata została dokonana”. Technologia oduczyła nas cierpliwości – co dokładnie widać, gdy podczas meczu w telewizji przez dłuższy czas utrzymuje się wynik 0:0.
Trzecia pułapka to społeczny wizerunek: wielu mężczyzn w ogóle nie widzi się jako inwestorów-bezpośrednich właścicieli nieruchomości. Nie mają nic przeciwko chodzeniu w garniturze i ściąganiu czynszu z lokatorów, ale stereotypowe „sprzątanie kibli” kłóci się z wymuskanym obrazem inwestora. Co innego kupić jednostki funduszu inwestującego w nieruchomości – tylko że nie jest to inwestowanie w nieruchomości, a raczej inwestowanie w instrumenty finansowe.
Wreszcie czwarta pułapka czyli zrozumienie dla życiowej zasady „znaczące korzyści wiążą się z wyrzeczeniami”. Mężczyźni nie są przyzwyczajeni do myślenia, że posiadanie dziecka jest wspaniałe, ale kosztuje wiele nerwów i nieprzespanych nocy. Że życie ze stałą partnerką jest cudowne, ale trzeba zaakceptować niektóre jego głupie wybryki i dziecinne nawyki. Że robienie kariery zawodowej przynosi wielką osobistą satysfakcję, ale na każdym kroku trzeba udowadniać swoje kompetencje i walczyć z dyskryminującymi uprzedzeniami. Przeciętnych mężczyzn cechuje proste myślenie i dążenie do celu. Jeśli coś przestaje działać, to albo to porzucam, albo kupuję nowe. Tymczasem nieruchomości nie da się ani szybko sprzedać, ani porzucić – zwłaszcza jeśli została kupiona na kredyt. To inwestycja wiążąca na długi okres i cały czas wymagająca czasu i zainteresowania.
Fachowe informacje o nieruchomościach pochodzą z książki „Inwestowanie w nieruchomości na rynkach międzynarodowych” Marii Anastazji Wiśniewskiej (Wydawnictwo Naukowe PWN, 2011). Wykorzystanie za wiedzą Wydawcy. Książka jest dostępna w e-księgarni www.ksiegarnia.pwn.pl.Tekst dla Wydawnictwa Naukowego PWN przygotował Mariusz Ludwiński
Wiadomość archiwalna. Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie jego publikacji.